Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zastal nie dał szans

Czwartek, 12 Stycznia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Zielona Góra nadal nie zdobyta przez koszykarzy z Włocławka. Tak jak przed rokiem, Anwil nie zdołał wykorzystać żadnego ze swoich atutów i niemal przez cały mecz nie liczył się w walce o zwycięstwo. Przegrana 81:65, to w dużej mierze zemsta za nieupilnowanie Waltera Hodga (29 punktów, 12 asyst, 4 zbiórki).

Zielona Góra nadal nie zdobyta przez koszykarzy z Włocławka. Tak jak przed rokiem, Anwil nie zdołał wykorzystać żadnego ze swoich atutów i niemal przez cały mecz nie liczył się w walce o zwycięstwo. Przegrana 81:65, to w dużej mierze zemsta za nieupilnowanie Waltera Hodga (29 punktów, 12 asyst, 4 zbiórki).

Początek meczu nie wróżył źle Anwilowi. Po nieco ponad dwóch minutach włocławianie prowadzili 6:2 po rzutach Corsleya Edwardsa i Johna Allena. W tym jednak momencie coś w grze podopiecznych trenera Emira Mutapcicia się zacięło i żadnym sposobem nie dało odblokować. Tymczasem gospodarze dzięki trafieniom trójki Walter Hodge – Kirk Archibeque – Kamil Chanas nie tylko odzyskali prowadzenie, ale również zaczęli powiększać je do niebezpiecznych rozmiarów. Już cztery minuty później mieli na swoim koncie 16 punktów, podczas gdy rezultat Anwilu nawet nie drgnął.

Serię Zastalu przerwał na chwilę Corsley Edwards, ale zdobyte przez niego trzy punkty to wszystko na co stać było włocławian w pierwszej kwarcie. Zespołowi nie pomógł również znany z ofensywnego usposobienia Dardan Berisha, który przez 10 minut jakie spędził na parkiecie w pierwszej połowie, nie zdobył ani jednego punktu, pięć razy myląc się z rzutów z gry. Do wyniku Anwilu nie dorzucili się również Krzysztof Szubarga i Lawrence Kinnard, a Łukasz Majewski zanotował zaledwie jedno oczko.

Podczas gdy koszykarze pierwszej piątki Anwilu zatracili skuteczność, wynik próbowali ratować Lorinza Harrington z Seidem Hajriciem. Amerykanin zdobył 6 punktów z rzędu, jednak rezultat cały czas daleki był od remisu. O to, by włocławianie nie zbliżyli się na odległość niższą niż 6 punktów dbał Walter Hodge. Rozgrywający Zastalu już po raz drugi w tym sezonie nic nie robił sobie z obrony włocławian i raz za razem rozrywał ją udanymi penetracjami kończonymi własnoręcznie lub z pomocą koszykarzy podkoszowych.

Desygnując piątkę na drugą połowę trener Emir Mutapcić musiał zareagować na wydarzenia z wcześniejszych minut, czyli przede wszystkim na słabą skuteczność podstawowych koszykarzy (tylko 10 punktów S5 Anwilu przy 42 punktach S5 Zastalu). Dlatego na parkiecie od razu pojawili się dobrze dysponowani Bartłomiej Wołoszyn i Nick Lewis, którzy zastąpili Łukasza Majewskiego i Lawrenca Kinnarda. Początkowo manewr ten przyniósł efekty, bo Anwil zdobył 7 punktów z rzędu i było tylko 43:38. Gra się wyraźnie wyrównała i kibice z Włocławka czekali na przełamanie.

To jednak nie nastąpiło, bo po dłuższym fragmencie gry punkt za punkt przewagę znów zaczęli zyskiwać gospodarze. Dużo komfortu dała im akcja za 6 punktów, po przewinieniu technicznym dla Bartłomieja Wołoszyna. Wyszli wtedy na prowadzenie 53:42, którego włocławianom nie udało się już zniwelować. Cały czas nie do zatrzymania był bowiem Walter Hodge, świetnie wykorzystujący przewagę szybkości nad rozgrywającymi Anwilu. W całym meczu uskładał niesamowitą zdobycz: 29 punktów, 12 asyst i 4 zbiórki. Amerykanin był świetny indywidualnie i znakomicie szukał partnerów. W dużej mierze dzięki jego kreatywności Kamil Chanas zdobył 14 punktów, a Kirk Archibeque 17.

Wobec 17-punktowej przewagi gospodarzy przed ostatnią kwartą i rzutowej niedyspozycji włocławian jasne stało się, że w końcowych minutach nie będzie możliwe odwrócenie losów meczu. Starali się co prawda Nick Lewis z Krzysztofem Szubargą, a Dardan Berisha trafił swoje pierwsze punkty (w 17. minucie obecności na parkiecie), ale tego wieczoru na Zastal to było za mało. Końcowy rezultat 81:65, to zimny prysznic po pięciu wygranych z rzędu. Teraz Anwilowi nie pozostaje nic innego jak tylko zmazać plamę dobrym występem w meczu z PGE Turowem przed własną publicznością.

Zastal Zielona Góra – Anwil Włocławek 81:65 (24:9, 19:22, 23:18, 15:16)


Zastal: Hodge 29, Archibeque 17, Chanas 14, Stelmach 10, Mirković 4, Dłoniak 3, Flieger 2, Sroka 2

Anwil: Lewis 14, Edwards 12, Harrington 8, Szubarga 8, Wołoszyn 6, Allen 5, Berisha 4, Hajrić 4, Kinnard 3, Majewski 1, Maciejewski 0.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI