Po dwóch latach przerwy półfinałowe granie wraca do Włocławka. Przed Anwilem bardzo trudne zadanie, bo z wyjazdu do Zgorzelca przywiózł bilans 0:2. Koszykarze wierzą jednak w odwrócenie losów rywalizacji – Zapraszam wszystkich włocławian na mecz. Przed nami wielkie wyzwanie i wielka szansa – mówi Marcus Ginyard.
Po dwóch latach przerwy półfinałowe granie wraca do Włocławka. Przed Anwilem bardzo trudne zadanie, bo z wyjazdu do Zgorzelca przywiózł bilans 0:2. Koszykarze wierzą jednak w odwrócenie losów rywalizacji – Zapraszam wszystkich włocławian na mecz. Przed nami wielkie wyzwanie i wielka szansa – mówi Marcus Ginyard.
Historia półfinałowych występów Anwilu Włocławek zna przypadki, kiedy po dwóch pierwszych meczach nasz zespół przegrywał 0:2 i we własnej hali potrafił doprowadzić do stanu 2:2. Tak było w 2007 i 2009 roku, a za rywala Anwil miał wtedy Asseco Prokom. Podobnie jak w tegorocznych rozgrywkach, nasi przeciwnicy uważani byli za zdecydowanych faworytów, a po dwóch pierwszych meczach niemal wszyscy przedwcześnie gratulowali im awansu do finału. Tymczasem Rottweilery grając u siebie udowodniły, że w koszykówce nie ma rzeczy niemożliwych. Wyrównywały stan rywalizacji i wracały na kolejne spotkania do hal oponentów. Co zrobić, żeby scenariusz na mecze włocławskie powtórzył się i tym razem?
- Trzeba postawić bardzo agresywną obronę. Duża odpowiedzialność leży na wysokich, którzy muszą znaleźć sposób na Ivana Zigeranovicia. Może też my musimy im więcej pomagać w obronie przeciw akcjom pick’n’roll, tak żeby przeciwnicy nie znajdowali sobie łatwych pozycji do rzutów. Trener zwraca uwagę, żebyśmy grali zespołowo i to chyba będzie klucz – mówi Michał Sokołowski. Młody Polak odegra zapewne jedną z decydujących ról w nadchodzącym starciu. Wszystko wskazuje na to, że będzie musiał grać bardzo długo i wytrzymać kondycyjnie trudy walki z Ivanem Opacakiem, Michałem Chylińskim i Davidem Jacksonem. Nie pomoże mu zapewne kontuzjowany Przemysław Frasunkiewicz. Kolano Polaka nie wygląda dobrze i najwyraźniej „Franc” dołączy do grona koszykarzy Anwilu borykających się z urazami.
- Nasze kłopoty z kontuzjami mocno utrudniają rotację. Potrzebujemy Polaków, ale przecież nikt nie będzie biegał na jednej nodze albo rzucał jedną ręką. Dlatego musimy sobie poradzić w takim gronie, w jakim jesteśmy. Na pewno każdy z nas da z siebie wszystko, a przy wsparciu miejscowej publiczności jesteśmy w stanie doprowadzić do czwartego, a później piątego meczu. W Zgorzelcu niuanse zadecydowały o wygranych PGE Turowa. We Włocławku te drobne elementy mogą się ułożyć na naszą korzyść i mocno wierzę w to, że osiągniemy sukces – przekonuje Marcus Ginyard.
Wszyscy zawodnicy i trenerzy zgodnie przyznają, iż wobec kłopotów kadrowych szczególnie liczą na wsparcie ze strony publiczności. PGE Turów jest drużyną, z którą można się uporać, ale trudne warunki musi jej postawić cała hala. Kto wie, czy wobec niepewnej przyszłości Asseco Prokomu, właśnie zgorzelczanie nie okażą się kolejnym wielkim rywalem Anwilu. Doprowadzenie w bieżącym półfinale do stanu 1:2 a następnie 2:2 byłoby pięknym początkiem nowej historii.
Mecz Anwil Włocławek – PGE Turów Zgorzelec w czwartek o godz. 18:00. Podczas spotkania nie zabraknie dodatkowych atrakcji. Występy cheerleaders, show maskotki drużyny, darmowe wydanie „Gazety Pomorskiej” i magazyn meczowy „Anwil Team”. A w jednej z przerw konkurs rzutów z połowy, którego stawką jest bon o wartości 2000 zł na wycieczkę zagraniczną.
Jeśli Rottweilery wygrają w czwartek, to do kolejnego starcia dojdzie w sobotę o godz. 16:45 (w takim wypadku przedsprzedaż biletów odbędzie się w piątek w godz. 15:00 – 18:00 oraz na dwie godziny przed rozpoczęciem spotkania).
Transmisja z włocławskiego półfinału w TVP Sport od 17:45. Relację przeprowadzi również Radio GRA.
- Trzeba postawić bardzo agresywną obronę. Duża odpowiedzialność leży na wysokich, którzy muszą znaleźć sposób na Ivana Zigeranovicia. Może też my musimy im więcej pomagać w obronie przeciw akcjom pick’n’roll, tak żeby przeciwnicy nie znajdowali sobie łatwych pozycji do rzutów. Trener zwraca uwagę, żebyśmy grali zespołowo i to chyba będzie klucz – mówi Michał Sokołowski. Młody Polak odegra zapewne jedną z decydujących ról w nadchodzącym starciu. Wszystko wskazuje na to, że będzie musiał grać bardzo długo i wytrzymać kondycyjnie trudy walki z Ivanem Opacakiem, Michałem Chylińskim i Davidem Jacksonem. Nie pomoże mu zapewne kontuzjowany Przemysław Frasunkiewicz. Kolano Polaka nie wygląda dobrze i najwyraźniej „Franc” dołączy do grona koszykarzy Anwilu borykających się z urazami.
- Nasze kłopoty z kontuzjami mocno utrudniają rotację. Potrzebujemy Polaków, ale przecież nikt nie będzie biegał na jednej nodze albo rzucał jedną ręką. Dlatego musimy sobie poradzić w takim gronie, w jakim jesteśmy. Na pewno każdy z nas da z siebie wszystko, a przy wsparciu miejscowej publiczności jesteśmy w stanie doprowadzić do czwartego, a później piątego meczu. W Zgorzelcu niuanse zadecydowały o wygranych PGE Turowa. We Włocławku te drobne elementy mogą się ułożyć na naszą korzyść i mocno wierzę w to, że osiągniemy sukces – przekonuje Marcus Ginyard.
Wszyscy zawodnicy i trenerzy zgodnie przyznają, iż wobec kłopotów kadrowych szczególnie liczą na wsparcie ze strony publiczności. PGE Turów jest drużyną, z którą można się uporać, ale trudne warunki musi jej postawić cała hala. Kto wie, czy wobec niepewnej przyszłości Asseco Prokomu, właśnie zgorzelczanie nie okażą się kolejnym wielkim rywalem Anwilu. Doprowadzenie w bieżącym półfinale do stanu 1:2 a następnie 2:2 byłoby pięknym początkiem nowej historii.
Mecz Anwil Włocławek – PGE Turów Zgorzelec w czwartek o godz. 18:00. Podczas spotkania nie zabraknie dodatkowych atrakcji. Występy cheerleaders, show maskotki drużyny, darmowe wydanie „Gazety Pomorskiej” i magazyn meczowy „Anwil Team”. A w jednej z przerw konkurs rzutów z połowy, którego stawką jest bon o wartości 2000 zł na wycieczkę zagraniczną.
Jeśli Rottweilery wygrają w czwartek, to do kolejnego starcia dojdzie w sobotę o godz. 16:45 (w takim wypadku przedsprzedaż biletów odbędzie się w piątek w godz. 15:00 – 18:00 oraz na dwie godziny przed rozpoczęciem spotkania).
Transmisja z włocławskiego półfinału w TVP Sport od 17:45. Relację przeprowadzi również Radio GRA.