Zwycięstwo jednej z drużyn walczących we Włocławku da tej ekipie miejsce, o które walczy bez konieczności spoglądania na inne wyniki. Przegrany będzie musiał liczyć na potknięcia innych. Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia już w niedzielę w Hali Mistrzów.
Zwycięstwo jednej z drużyn walczących we Włocławku da tej ekipie miejsce, o które walczy bez konieczności spoglądania na inne wyniki. Przegrany będzie musiał liczyć na potknięcia innych. Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia już w niedzielę w Hali Mistrzów.
Przeważnie ostatnie mecze w sezonie zasadniczym nie zmieniają już wiele w ligowej tabeli. Przez kilka miesięcy każdy zespół na tyle ugruntuje swoją pozycję, że często jeszcze kilka kolejek przed końcem pierwszej części sezonu jest pewny swojego miejsca. Inaczej jest tym razem, bowiem tylko Siarka Tarnobrzeg wie, że po ostatniej kolejce nie zmieni swojej lokaty. Inne drużyny walczą o konkretne cele i dotyczy to także dwóch najlepszych zespołów poprzedniego sezonu Anwilu Włocławek i Asseco Prokomu Gdynia.
Ci pierwsi, którzy będą gospodarzem niedzielnego meczu mają przed sobą wizję zajęcia piątego lub szóstego miejsca po sezonie zasadniczym i wygrana na pewno daje włocławianom tę lokatę. Mistrzowie Polski z kolei walczą o to najwyższe, czyli pierwsze i zwycięstwo również pozwoli im cieszyć się z osiągnięcia zamierzonego celu bez konieczności patrzenia na inne rezultaty.
- Dla nas ten mecz będzie trudny z uwagi na to, że stawka dla Anwilu będzie mniejsza niż dla Asseco. My możemy spaść z piątej na szóstą pozycję, a nasz przeciwnik gra praktycznie o pierwsze miejsce - mówi środkowy Anwilu Scott Morrison. - Wiemy co to za mecz, jedziemy po pierwszej miejsce w lidze. To dla nas naprawdę ważne, będziemy skupieni i będziemy walczyć - tłumaczy z kolei rozgrywający Asseco Prokomu Gdynia Courtney Eldridge.
Anwil po długich tygodniach przeciętności zdaje się kierować w dobrą stronę. Zespół z Włocławka ostatnio wygrywa, bowiem zwyciężył w sześciu z ostatnich ośmiu spotkań. W minionej kolejce pokonał Energę Czarnych Słupsk, czyli zespół, z którym być może spotka się w ćwierćfinale. - Ostatnie mecze pokazały, że jesteśmy w stanie wnieść się na wyżyny, a co najważniejsze potrafimy to wykorzystać - wygrywając. Myślę, że Anwil wchodząc do play-off z tą passą odzyska należne mu miejsce - przekonuje rzucający wicemistrza Polski Dardan Berisha.
Podobną serię zanotował Asseco Prokom, który w dziewięciu ostatnich meczach wygrał aż siedmiokrotnie. Mistrzowie Polski nie ustrzegli się jednak wpadek, przez które do ostatniej sekundy sezonu zasadniczego muszą martwić się o zajęcie pierwszego miejsca w tabeli. - Na pewno żałujemy tych dwóch porażek z Kotwicą i Energą Czarnymi. Przynajmniej jedna przegrana mniej i już bylibyśmy w o wiele lepszej sytuacji. Stało się jednak inaczej i teraz do ostatniego meczu w sezonie zasadniczym musimy bić się o zwycięstwa, ale może to i lepiej dla nas. Będzie to swoiste przygotowanie mentalne do play-off, które pozwoli nam dostatecznie mocno skoncentrować się na dalszej walce o kolejny tytuł mistrzowski - mówi Robert Witka skrzydłowy Asseco Prokomu i były zawodnik Anwilu.
Witka to nie jedyny były koszykarz klubu z Włocławka, który występuje teraz w Gdyni i w niedzielę zaprezentuje się kibicom w Hali Mistrzów. Asseco Prokom ma w swoim składzie także Krzysztofa Szubargę, czyli motor napędowy Anwilu z zeszłego sezonu, który po sześciu miesiącach rekonwalescencji wrócił do gry. Oprócz nich jest też Piotr Szczotka, który notabene i z Anwilem i z Asseco Prokomem zdobywał tytuły mistrza Polski. Dla niego bieżący sezon jest jednym z najlepszych w karierze, bowiem zdobywa średnio ponad sześć punktów w meczu (najlepszy sezon od rozgrywek 2006/07 w barwach Znicza) i zbiera 5,2 zbiórki w każdym spotkaniu.
Jest też daleki rezerwowy gdynian Przemysław Frasunkiewicz, który we Włocławku spędził pół roku i Tommy Adams, świetny rzucający. Amerykanin przyczynił się w sezonie 2008/2009 do wywalczenia przez Anwil brązowego medalu w lidze. Gdy dodamy do tego trenera Tomasa Pacesasa, który razem ze Szczotką zdobywał jedyne mistrzostwo Polski dla Włocławka to będziemy świadkami meczu powrotów w Hali Mistrzów.
Mecz Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia zostanie rozegrany w niedzielę 27 marca o godzinie 18 w Hali Mistrzów. Bezpośrednią transmisję z tego spotkania przeprowadzi TVP Sport. Relację radiową można śledzić w Radio Gra Włocławek.
Ci pierwsi, którzy będą gospodarzem niedzielnego meczu mają przed sobą wizję zajęcia piątego lub szóstego miejsca po sezonie zasadniczym i wygrana na pewno daje włocławianom tę lokatę. Mistrzowie Polski z kolei walczą o to najwyższe, czyli pierwsze i zwycięstwo również pozwoli im cieszyć się z osiągnięcia zamierzonego celu bez konieczności patrzenia na inne rezultaty.
- Dla nas ten mecz będzie trudny z uwagi na to, że stawka dla Anwilu będzie mniejsza niż dla Asseco. My możemy spaść z piątej na szóstą pozycję, a nasz przeciwnik gra praktycznie o pierwsze miejsce - mówi środkowy Anwilu Scott Morrison. - Wiemy co to za mecz, jedziemy po pierwszej miejsce w lidze. To dla nas naprawdę ważne, będziemy skupieni i będziemy walczyć - tłumaczy z kolei rozgrywający Asseco Prokomu Gdynia Courtney Eldridge.
Anwil po długich tygodniach przeciętności zdaje się kierować w dobrą stronę. Zespół z Włocławka ostatnio wygrywa, bowiem zwyciężył w sześciu z ostatnich ośmiu spotkań. W minionej kolejce pokonał Energę Czarnych Słupsk, czyli zespół, z którym być może spotka się w ćwierćfinale. - Ostatnie mecze pokazały, że jesteśmy w stanie wnieść się na wyżyny, a co najważniejsze potrafimy to wykorzystać - wygrywając. Myślę, że Anwil wchodząc do play-off z tą passą odzyska należne mu miejsce - przekonuje rzucający wicemistrza Polski Dardan Berisha.
Podobną serię zanotował Asseco Prokom, który w dziewięciu ostatnich meczach wygrał aż siedmiokrotnie. Mistrzowie Polski nie ustrzegli się jednak wpadek, przez które do ostatniej sekundy sezonu zasadniczego muszą martwić się o zajęcie pierwszego miejsca w tabeli. - Na pewno żałujemy tych dwóch porażek z Kotwicą i Energą Czarnymi. Przynajmniej jedna przegrana mniej i już bylibyśmy w o wiele lepszej sytuacji. Stało się jednak inaczej i teraz do ostatniego meczu w sezonie zasadniczym musimy bić się o zwycięstwa, ale może to i lepiej dla nas. Będzie to swoiste przygotowanie mentalne do play-off, które pozwoli nam dostatecznie mocno skoncentrować się na dalszej walce o kolejny tytuł mistrzowski - mówi Robert Witka skrzydłowy Asseco Prokomu i były zawodnik Anwilu.
Witka to nie jedyny były koszykarz klubu z Włocławka, który występuje teraz w Gdyni i w niedzielę zaprezentuje się kibicom w Hali Mistrzów. Asseco Prokom ma w swoim składzie także Krzysztofa Szubargę, czyli motor napędowy Anwilu z zeszłego sezonu, który po sześciu miesiącach rekonwalescencji wrócił do gry. Oprócz nich jest też Piotr Szczotka, który notabene i z Anwilem i z Asseco Prokomem zdobywał tytuły mistrza Polski. Dla niego bieżący sezon jest jednym z najlepszych w karierze, bowiem zdobywa średnio ponad sześć punktów w meczu (najlepszy sezon od rozgrywek 2006/07 w barwach Znicza) i zbiera 5,2 zbiórki w każdym spotkaniu.
Jest też daleki rezerwowy gdynian Przemysław Frasunkiewicz, który we Włocławku spędził pół roku i Tommy Adams, świetny rzucający. Amerykanin przyczynił się w sezonie 2008/2009 do wywalczenia przez Anwil brązowego medalu w lidze. Gdy dodamy do tego trenera Tomasa Pacesasa, który razem ze Szczotką zdobywał jedyne mistrzostwo Polski dla Włocławka to będziemy świadkami meczu powrotów w Hali Mistrzów.
Mecz Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia zostanie rozegrany w niedzielę 27 marca o godzinie 18 w Hali Mistrzów. Bezpośrednią transmisję z tego spotkania przeprowadzi TVP Sport. Relację radiową można śledzić w Radio Gra Włocławek.