Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zapowiedź: PGE Turów przyjeżdża do Włocławka

Czwartek, 03 Grudnia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Dwaj medaliści ostatniego sezonu Polskiej Ligi Koszykówki, powrót po kontuzjach Krzysztofa Szubargi i Mujo Tuljkovicia, trener, który dał złoto Włocławkowi, moc pozasportowych atrakcji i chęć przełamania pewnej złej passy. W sobotni wieczór Anwil zmierzy się z PGE Turowem Zgorzelec.

Dwaj medaliści ostatniego sezonu Polskiej Ligi Koszykówki, powrót po kontuzjach Krzysztofa Szubargi i Mujo Tuljkovicia, trener, który dał złoto Włocławkowi, moc pozasportowych atrakcji i chęć przełamania pewnej złej passy. W sobotni wieczór Anwil zmierzy się z PGE Turowem Zgorzelec.

Anwil Włocławek spisuje się w tegorocznym sezonie wręcz wzorowo. Z dziesięciu rozegranych spotkań w PLK włocławianie przegrali tylko jedno i to na trudnym terenie w Starogardzie Gdańskim. Z każdego innego meczu wychodzili obronną ręką, jednak najbliższe dni to prawdziwy sprawdzian dla drużyny trenera Igora Griszczuka. Wszystko za sprawą pojedynków jakie czeka ten zespół. Najpierw w sobotni wieczór Anwil zmierzy się w Hali Mistrzów z wicemistrzem Polski PGE Turowem Zgorzelec, a tydzień później będzie gościć w Gdyni przy okazji spotkania z Asseco Prokomem, mistrzem naszego kraju.

PGE Turów przeżywa w ostatnim czasie spory kryzys, bowiem drużyna, która w przedsezonowej teorii miała poważnie zagrozić Asseco Prokomowi w zdobyciu kolejnego tytułu przegrała już cztery mecze w lidze, prawdopodobnie pozbędzie się trenera i jest w tyle za przewodzącymi w tabeli gdynianami i Anwilem. - Mecz z Turowem jest kluczowy. Wobec porażek, które przytrafiły się tej drużynie, może się okazać, że jeśli nie wygrają we Włocławku, to drugie miejsce będzie dla nich nieosiągalne. Nie zapominajmy jednak, że Turów jest bardzo mocny i tanio skóry nie sprzeda - tłumaczy rzucający Anwilu, Kamil Chanas, który jeszcze na początku sezonu był koszykarzem zgorzelczan.

Był, gdyż nie przypadł do gustu ówczesnemu szkoleniowcowi Sasy Obradoviciowi. Serb pozbył się Polaka, a ten od razu przeniósł się do Anwilu. Chanas we Włocławku ma się dobrze, a Obradović jest już poza Zgorzelcem. Zastąpi go doskonale znany we Włocławku i w całej Polsce, Andrej Urlep. - Czy będzie to dla mnie szczególny mecz? Byłby, gdyby na ławce nadal siedział trener Sasa Obradović. Teraz ciśnienie trochę ze mnie zeszło, ale i tak dam z siebie wszystko, żeby Anwil wygrał - zapewnia Chanas.

Aby tak się stało gospodarze będą musieli przeciwstawić się najsilniejszym broniom Turowa. Przede wszystkim trzeba ograniczyć poczynania Michaela Wrighta, bo to on jest statystycznym liderem swojego zespołu. Zaledwie w dwóch meczach trafił mniej, niż połowę swoich rzutów, rzuca średnio po blisko 20 punktów i zbiera 6,4 piłek w każdym spotkaniu. - Największym zagrożeniem Turowa jest Michael Wright. Ma tak szeroki wachlarz zagrań pod koszem, że gdy już otrzyma tam piłkę, to punkty dla zgorzelczan są niemal pewne – komentuje rzucający Anwilu.

Jest też plejada polskich zawodników. Aż czterech z nich występowało podczas EuroBasketu w kadrze Mulego Katzurina. Mowa tutaj o Adamie Wójciku, który już wiele razy sprawiał nam mnóstwo problemów, Robercie Witce, wychowanym we Włocławku skrzydłowym, Krzysztofie Roszyku, specjaliście od obrony i Michale Chylińskim, mogącym grać na trzech pozycjach obwodowych.

W Anwilu dobrą wiadomością dla kibiców jest powrót po urazach dwóch naszych najskuteczniejszych koszykarzy, Krzysztofa Szubargi i Mujo Tuljkovicia. Pierwszy z nich opuścił trzy mecze w lidze, natomiast drugi tylko jeden. Spotkania te były jednak zwycięskie, dlatego z optymizmem można patrzyć na kolejne, w których włocławianie zaprezentują się już w komplecie.

Pora także na przełamanie pewnej złej passy, która wiąże nas z drużyną ze Zgorzelca. Od trzech sezonów Anwil nie wygrał z Turowem spotkania sezonu zasadniczego na własnym parkiecie. W sezonie 2006/07 przegraliśmy 73:74, rok później 55:74, a w naszych brązowych rozgrywkach 69:81. Ostatni raz pokonaliśmy zgorzelczan w Hali Mistrzów w sezonie 2005/06, wygrywając 73:69, kiedy najwięcej punktów rzucił nam nasz obecny kapitan, Andrzej Pluta - 24. Czas więc powtórzyć ten wynik.

Mecz odbędzie się w sobotę, 5 grudnia, o godz. 20.00. Bilety w cenie 15 i 20 zł będzie można nabyć w piątek w godzinach 13:00 - 16:00 i na dwie godziny przed meczem w kasach Hali Mistrzów.