Ostatnim akcentem w mijającym już sezonie zasadniczym Polskiej Ligi Koszykówki będzie mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia. Zaległe spotkanie zadecyduje o tym, kto zajmie pierwsze miejsce przed play-off i zagwarantuje sobie przewagę parkietu do samego finału.
Ostatnim akcentem w mijającym już sezonie zasadniczym Polskiej Ligi Koszykówki będzie mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia. Zaległe spotkanie zadecyduje o tym, kto zajmie pierwsze miejsce przed play-off i zagwarantuje sobie przewagę parkietu do samego finału.
Najpierw długi udział Asseco Prokomu w Eurolidze, w której mistrzowie Polski doszli aż do ćwierćfinału, a później tragiczne wydarzenia pod Smoleńskiem, gdzie samolot z 96 osobami na pokładzie, w tym z prezydentem RP, Lechem Kaczyńskim uległ katastrofie, spowodowały, że mecz pomiędzy Anwilem Włocławek i Asseco Prokomem Gdynia został maksymalnie przesunięty w czasie. Dwie najlepsze drużyny tego sezonu zmierzą się w spotkaniu, które zadecyduje o pierwszym miejscu w tabeli po sezonie zasadniczym.
Bliżej tego celu jest ekipa z Gdyni, bowiem ma nad Anwilem jeden punkt przewagi w tabeli, a dodatkowo aż 13 punktów zaliczki z bezpośredniego meczu tych drużyn w pierwszej rundzie. To sprawia, że włocławianie, aby myśleć o przeskoczeniu rywala, muszą nie tylko wspiąć się na wyżyny i pokonać drużynę trenera Tomasa Pacesasa, ale przede wszystkim odrobić stratę punktową z meczu z Gdyni, czyli wygrać co najmniej 14 punktami. Zdanie trudne, ale nie niemożliwe.
- Wszyscy moi koszykarze wybiegną na parkiet mając świadomość z kim grają i jaka jest stawka tego spotkania. Mobilizacja będzie bardzo duża nawet bez moich starań. Każdy chce pokonać mistrza Polski, to nie ulega żadnym wątpliwościom – mówi przed tym spotkaniem trener Anwilu Włocławek, Igor Griszczuk.
Anwil ma po swojej stronie ogromny atut – własną halę, której w tym sezonie jeszcze nikomu nie udało się zdobyć. W Hali Mistrzów, przy żywiołowo reagującej publiczności, przegrali już wszyscy. Włocławianie stoją więc przed szansą zapisania nowej karty w swojej historii, czyli zakończenia sezonu zasadniczego bez porażki we własnym obiekcie. - Dzięki fanom, którzy kibicują nam przez cały sezon nasza hala jest tak trudna do zdobycia. Na pewno z ich pomocą o zwycięstwo w ostatnim meczu przed play-off będzie łatwiej – dodaje trener Griszczuk.
Naszpikowany gwiazdami Asseco Prokom nie zwraca jednak na to uwagi, bowiem twardo kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, a awans tego zespołu do Elite Eight Euroligi tylko potwierdza tegoroczną siłę mistrzów Polski. Gdynianie odpali z tych rozgrywek dopiero po walce z arcybogatym Olympiakosem Pireus, jednak w lidze nadal prezentują euroligową formę. Dość dobitnie przekonał się o tym PGE Turów Zgorzelec, który już w drugiej kwarcie meczu z Asseco Prokomem tracił do przeciwnika ponad 40 punktów!
Tym sposobem nasi najbliżsi rywale mocno zaakcentowali swoją gotowość do zdobycia kolejnego tytułu mistrza Polski. Niemniej jednak po drugiej stronie stanie Anwil, ambitny i nad wyraz solidny w tym sezonie zespół, który wychodził już z niejednych opresji, a jeszcze częściej pokazywał przeciwnikom ich miejsce w szeregu. Włocławian nie łamie nieobecność, któregoś z ogniw, bowiem inni potrafią swojego partnera świetnie zastąpić. Pokazali to gdy trener Griszczuk nie mógł korzystać z usług swojego kreatora gry, Krzysztofa Szubargi, a mimo to w żadnych stopniu ta absencja nie wpłynęła na wynik.
Ostatni mecz z Asseco Prokomem to więc okazja dla zespołu na poczucie zbliżającej się atmosfery play-off. Jeśli tylko włocławianie zagrają najlepiej jak potrafią to będą w stanie przeciwstawić się Asseco Prokomowi. Zwycięzca (Anwil musi min. 14 punktami) zgarnia wszystko, czyli przewagę parkietu do samego finału.
Mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia rozegrany zostanie w najbliższy poniedziałek, 19 kwietnia o godz. 18.00. Bilety w cenach 25 i 30 zł można będzie nabyć w kasach Hali Mistrzów w sobotę od godz. 10.00. Jedna osoba może nabyć maksymalnie pięć biletów.
Najpierw długi udział Asseco Prokomu w Eurolidze, w której mistrzowie Polski doszli aż do ćwierćfinału, a później tragiczne wydarzenia pod Smoleńskiem, gdzie samolot z 96 osobami na pokładzie, w tym z prezydentem RP, Lechem Kaczyńskim uległ katastrofie, spowodowały, że mecz pomiędzy Anwilem Włocławek i Asseco Prokomem Gdynia został maksymalnie przesunięty w czasie. Dwie najlepsze drużyny tego sezonu zmierzą się w spotkaniu, które zadecyduje o pierwszym miejscu w tabeli po sezonie zasadniczym.
Bliżej tego celu jest ekipa z Gdyni, bowiem ma nad Anwilem jeden punkt przewagi w tabeli, a dodatkowo aż 13 punktów zaliczki z bezpośredniego meczu tych drużyn w pierwszej rundzie. To sprawia, że włocławianie, aby myśleć o przeskoczeniu rywala, muszą nie tylko wspiąć się na wyżyny i pokonać drużynę trenera Tomasa Pacesasa, ale przede wszystkim odrobić stratę punktową z meczu z Gdyni, czyli wygrać co najmniej 14 punktami. Zdanie trudne, ale nie niemożliwe.
- Wszyscy moi koszykarze wybiegną na parkiet mając świadomość z kim grają i jaka jest stawka tego spotkania. Mobilizacja będzie bardzo duża nawet bez moich starań. Każdy chce pokonać mistrza Polski, to nie ulega żadnym wątpliwościom – mówi przed tym spotkaniem trener Anwilu Włocławek, Igor Griszczuk.
Anwil ma po swojej stronie ogromny atut – własną halę, której w tym sezonie jeszcze nikomu nie udało się zdobyć. W Hali Mistrzów, przy żywiołowo reagującej publiczności, przegrali już wszyscy. Włocławianie stoją więc przed szansą zapisania nowej karty w swojej historii, czyli zakończenia sezonu zasadniczego bez porażki we własnym obiekcie. - Dzięki fanom, którzy kibicują nam przez cały sezon nasza hala jest tak trudna do zdobycia. Na pewno z ich pomocą o zwycięstwo w ostatnim meczu przed play-off będzie łatwiej – dodaje trener Griszczuk.
Naszpikowany gwiazdami Asseco Prokom nie zwraca jednak na to uwagi, bowiem twardo kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa, a awans tego zespołu do Elite Eight Euroligi tylko potwierdza tegoroczną siłę mistrzów Polski. Gdynianie odpali z tych rozgrywek dopiero po walce z arcybogatym Olympiakosem Pireus, jednak w lidze nadal prezentują euroligową formę. Dość dobitnie przekonał się o tym PGE Turów Zgorzelec, który już w drugiej kwarcie meczu z Asseco Prokomem tracił do przeciwnika ponad 40 punktów!
Tym sposobem nasi najbliżsi rywale mocno zaakcentowali swoją gotowość do zdobycia kolejnego tytułu mistrza Polski. Niemniej jednak po drugiej stronie stanie Anwil, ambitny i nad wyraz solidny w tym sezonie zespół, który wychodził już z niejednych opresji, a jeszcze częściej pokazywał przeciwnikom ich miejsce w szeregu. Włocławian nie łamie nieobecność, któregoś z ogniw, bowiem inni potrafią swojego partnera świetnie zastąpić. Pokazali to gdy trener Griszczuk nie mógł korzystać z usług swojego kreatora gry, Krzysztofa Szubargi, a mimo to w żadnych stopniu ta absencja nie wpłynęła na wynik.
Ostatni mecz z Asseco Prokomem to więc okazja dla zespołu na poczucie zbliżającej się atmosfery play-off. Jeśli tylko włocławianie zagrają najlepiej jak potrafią to będą w stanie przeciwstawić się Asseco Prokomowi. Zwycięzca (Anwil musi min. 14 punktami) zgarnia wszystko, czyli przewagę parkietu do samego finału.
Mecz Anwilu Włocławek z Asseco Prokomem Gdynia rozegrany zostanie w najbliższy poniedziałek, 19 kwietnia o godz. 18.00. Bilety w cenach 25 i 30 zł można będzie nabyć w kasach Hali Mistrzów w sobotę od godz. 10.00. Jedna osoba może nabyć maksymalnie pięć biletów.