Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zapowiedź: Komu podróże niestraszne?

Czwartek, 02 Grudnia 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek i Trefl Sopot zainaugurują w piątek w Hali Mistrzów 9. kolejkę Tauron Basket Ligi. Gospodarze są po przekonującym zwycięstwie w Poznaniu nad PBG Basketem. Trefl z kolei przegrał ostatnie dwa spotkania, które w dodatku rozgrywał na własnym parkiecie i na pewno będzie chciał się zrehabilitować. Początek meczu o godzinie 18.

Anwil Włocławek i Trefl Sopot zainaugurują w piątek w Hali Mistrzów 9. kolejkę Tauron Basket Ligi. Gospodarze są po przekonującym zwycięstwie w Poznaniu nad PBG Basketem. Trefl z kolei przegrał ostatnie dwa spotkania, które w dodatku rozgrywał na własnym parkiecie i na pewno będzie chciał się zrehabilitować. Początek meczu o godzinie 18.
W tygodniu poprzedzającym mecz Anwilu Włocławek z Treflem Sopot obie drużyny spędziły mnóstwo godzin w podróżach. Wicemistrzowie Polski grali na wyjeździe z Krasnyje Krylia Samara w ramach EuroPucharu, a problemy z powrotem drużyny z Kujaw sprawiły, że cała ekipa powróciła do Włocławka 12 godzin później, aniżeli planowano. - Noc ze środy na czwartek była dopiero pierwszą, w której można było się normalnie wyspać. Z Rosji mieliśmy wrócić w środę na godzinę 11, a byliśmy na miejscu dopiero o 23 - mówi skrzydłowy gospodarzy Łukasz Majewski.

Trefl Sopot z kolei grał w Krośnie z II-ligowym MOSiR w Pucharze Polski. Po 19-godzinnej podróży sopocianie wygrali, jednak w składzie drużyny z TBL brakowało niemal całej pierwszej piątki, która nie była zmuszona podróżować przez całą Polskę. Mowa o Giedriusie Gustasie, Filipie Dylewiczu, Marcinie Stefańskim i Draganie Ceraniciu, którzy indywidualnie trenowali w Sopocie, a do drużyny dołączyli bezpośrednio we Włocławku. To sprawia, że sopocianie mogą być bardziej wypoczęci przed piątkowym meczem.

Gracze Anwilu pierwsze zajęcia bezpośrednio nakierowane na rywalizację z Treflem odbędą dopiero 24 godziny przed samym spotkaniem. - Mam nadzieję, że mimo takich przeciwności losu damy radę fizycznie - komentuje Majewski. - Część zawodników może być nieco bardziej zmęczona podróżą na mecz Pucharu Polski. Myślę jednak, że każdy da z siebie wszystko, wiemy o co gramy i będziemy starać się wygrać to spotkanie - mówi Marcin Stefański, skrzydłowy Trefla.

Obie drużyny miały okazję zmierzyć się podczas okresu przygotowawczego, kiedy to w Toruniu podczas Memoriału im. Wojciecha Michniewicza Trefl Sopot pokonał włocławian 72:67. Najlepszym strzelcem sopocian był wtedy Jermaine Beal, którego w drużyny znad morza nie majuż od kilku tygodni. Duże znaczenie dla wyniku miała jednak dobra gra w obronie Adama Waczyńskiego i Pawła Kikowskiego przeciwko Andrzejowi Plucie. Obaj biegali za snajperem Anwilu jak cień, co poskutkowało tylko pięcioma punktami zawodnika wicemistrza Polski i jednym celnym na sześć oddanych rzutów za trzy.

- Andrzej Pluta, którego nazwisko mówi samo za siebie, i ograniczenie jego poczynań to duże wyzwanie dla mnie i Pawła Kikowskiego. W meczu w Toruniu graliśmy dobrą obronę przeciwko temu zawodnikowi, ale to był tylko sparing. Teraz Andrzej Pluta pokazał, że nawet z zagranicznymi drużynami w EuroPucharze potrafi zdobywać po kilkanaście punktów - mówi Adam Waczyński.

Nawet jeśli Trefl spełni swoje założenia i zatrzyma Plutę to największe zagrożenie ze strony Anwilu w tym meczu powinno iść spod kosza. Właśnie na pozycji środkowego gospodarze będą mieć największą przewagę. Paul Miller i będący w wysokiej formie Eric Hicks stanowią uzupełniający się duet. Miller jest bardziej wszechstronny, ale mniej skory do walki. Hicks natomiast pod koszem nie boi się nikogo i nawet w meczu pucharowym przeciwko drużynie z Samary, w której gra m.in. wyższy o 18 cm od Amerykanina Primoz Brezec Hicks zdobył 15 punktów.

W Treflu na tej pozycji gra doświadczony Dragan Ceranić. 34-letni Serb jest zdecydowanie wolniejszy od swoich piątkowych przeciwników. Bazuje głównie na sile pod koszem, gdzie wykorzystuje swoje 212 cm wzrostu. Zmienia go Slobodan Ljubotina, znany z gry w PGE Turowie. W Sopocie pełni jednak rolę bardzo marginalną spędzając na parkiecie średnio niespełna 10 minut w każdym meczu, ze średnią 1,3 punktu.

Najciekawiej zapowiada się pojedynek rozgrywających i skrzydłowych. Chris Thomas i D.J. Thompson grają nierówno, ale potrafią dać swojej drużynie dużo dobrego. Ich vis-a-vis będą Giedrius Gustas i Lorinza Harrington. Pierwszy to jeden z liderów Trefla. Drugi jest zmiennikiem Litwina, lecz gra poniżej swoich możliwości. Na skrzydle zmierzą się waleczni Łukasz Majewski z Marcinem Stefańskim, a także superefektywny Nikola Jovanović i Filip Dylewicz.

Anwil po zwycięstwie w Poznaniu podniósł swoje morale i pokazał, że wraca do formy. Trefl natomiast przegrał już dwa mecze z rzędu i gdy ulegnie we Włocławku będzie legitymował się ujemnym bilansem zwycięstw i porażek, co w Sopocie będzie można uznać za duże rozczarowanie. - Mamy bilans 4-4. Na szczęście nasi najgroźniejsi przeciwnicy również się potykają i nawet z takim bilansem jaki mamy i tak jesteśmy dość wysoko w ligowej tabeli. Mam nadzieję, że więcej meczów do końca rundy już nie przegramy - mówi Waczyński. - Nie możemy podchodzić do tego meczu jednak z jakąś obawą, tylko wyjść w swojej hali i zagrać dobrą koszykówkę - kończy Majewski.

Mecz Anwil Włocławek - Trefl Sopot zostanie rozegrany w piątek o godzinie 18 w Hali Mistrzów we Włocławku. Bezpośrednią transmisję z meczu przeprowadzi TVP Sport, natomiast przekaz radiowy w Radio Gra Włocławek.