Anwil Włocławek i Polonia Warszawa już w środę rozpoczną swoje zmagania w sezonie 2010/2011. Oba zespoły nie są jeszcze w optymalnej formie, co sprawia, że wynik jest sporą niewiadomą, czyli emocji w pierwszym meczu nowego sezonu na pewno nie zabraknie.
Anwil Włocławek i Polonia Warszawa już w środę rozpoczną swoje zmagania w sezonie 2010/2011. Oba zespoły nie są jeszcze w optymalnej formie, co sprawia, że wynik jest sporą niewiadomą, czyli emocji w pierwszym meczu nowego sezonu na pewno nie zabraknie.
Oba zespoły znajdują się niemal na przeciwległych biegunach. Anwil do sezonu przygotowuje się już od dawna, ma szeroką kadrę i ponownie mierzy w medal, a Polonia - jak już od jakiegoś czasu przyzwyczaiła - boryka się z różnego rodzaju problemami natury sportowej, jak i organizacyjnej. Na boisku o zwycięstwo grają jednak koszykarze, którzy pokażą, czy do sezonu przygotowani są już tak, jak należy.
Tutaj przewagę ma Anwil, bowiem Polonia przez długi czas w ogóle nie wiedziała, czy do ligi przystąpi, a gdy ten problem został pozytywnie rozwiązany, to przez długi czas trener Wojciech Kamiński dysponował na treningach tylko polskimi zawodnikami, z których najbardziej doświadczonym był młody, Marcin Nowakowski, urodzony w 1989 roku.
Anwil tego problemu nie miał, choć nie da się ukryć, że brak sztabu szkoleniowego i kilku zawodników, którzy grali o Mistrzostwa Europy z kadrą dała się pozostałym we znaki. - Nie jesteśmy jeszcze przygotowani do sezonu tak, jakby trenerzy i zawodnicy sobie tego życzyli. Trener Griszczuk i reszta kadrowiczów późno dołączyła do zespołu, a dodatkowo tuż przed inauguracją sezonu klub pozyskał dwóch nowych koszykarzy, którzy też potrzebują czasu - mówi rozgrywający Anwilu, Robert Skibniewski.
Właśnie tych dwóch koszykarzy, czyli Eric Hicks i Stipe Modrić, może być lekiem na całe zło włocławian. Drużyna, mimo że w okresie przygotowawczym prezentowała się nieźle, to na pewno mogła narzekać na małą ilość zawodników podkoszowych. Hicks i Modrić powinni to zmienić. Obaj są jeszcze dalecy od optymalnej formy, jednak z biegiem czasu będą stanowić o sile wicemistrzów Polski.
W drużynie Polonii, która w okresie przygotowawczym nie przegrała żadnego meczu, zwyciężając w sześciu spotkaniach prym wiedzie przede wszystkim Darnell Hinson. Rzucający stołecznych ma od trenera Kamińskiego wolną rękę i tę swobodę zamienia na punkty. W sześciu sparingach swojej drużyny zdobywał średnio ponad 20 punktów, będąc zdecydowanym liderem Polonii. Swoje wnoszą także Tony Easley i znany z poprzedniego sezonu Harding Nana, który grał także w Polpaku Świecie i Turowie Zgorzelec.
Dla Anwilu spotkanie to będzie okazją do zmazania małej plamy z dwóch porażek przed własną publicznością w Kasztelan Basketball Cup. Przegrane z PGE Turowem Zgorzelec i Bnei Hasharon pozostawiły lekki niedosyt i uwypukliły bolączki Anwilu, jakie drużyna ta miała pod koszem. Jednak sprowadzenie Hicksa i Modricia powinno to zmienić.
Tutaj przewagę ma Anwil, bowiem Polonia przez długi czas w ogóle nie wiedziała, czy do ligi przystąpi, a gdy ten problem został pozytywnie rozwiązany, to przez długi czas trener Wojciech Kamiński dysponował na treningach tylko polskimi zawodnikami, z których najbardziej doświadczonym był młody, Marcin Nowakowski, urodzony w 1989 roku.
Anwil tego problemu nie miał, choć nie da się ukryć, że brak sztabu szkoleniowego i kilku zawodników, którzy grali o Mistrzostwa Europy z kadrą dała się pozostałym we znaki. - Nie jesteśmy jeszcze przygotowani do sezonu tak, jakby trenerzy i zawodnicy sobie tego życzyli. Trener Griszczuk i reszta kadrowiczów późno dołączyła do zespołu, a dodatkowo tuż przed inauguracją sezonu klub pozyskał dwóch nowych koszykarzy, którzy też potrzebują czasu - mówi rozgrywający Anwilu, Robert Skibniewski.
Właśnie tych dwóch koszykarzy, czyli Eric Hicks i Stipe Modrić, może być lekiem na całe zło włocławian. Drużyna, mimo że w okresie przygotowawczym prezentowała się nieźle, to na pewno mogła narzekać na małą ilość zawodników podkoszowych. Hicks i Modrić powinni to zmienić. Obaj są jeszcze dalecy od optymalnej formy, jednak z biegiem czasu będą stanowić o sile wicemistrzów Polski.
W drużynie Polonii, która w okresie przygotowawczym nie przegrała żadnego meczu, zwyciężając w sześciu spotkaniach prym wiedzie przede wszystkim Darnell Hinson. Rzucający stołecznych ma od trenera Kamińskiego wolną rękę i tę swobodę zamienia na punkty. W sześciu sparingach swojej drużyny zdobywał średnio ponad 20 punktów, będąc zdecydowanym liderem Polonii. Swoje wnoszą także Tony Easley i znany z poprzedniego sezonu Harding Nana, który grał także w Polpaku Świecie i Turowie Zgorzelec.
Dla Anwilu spotkanie to będzie okazją do zmazania małej plamy z dwóch porażek przed własną publicznością w Kasztelan Basketball Cup. Przegrane z PGE Turowem Zgorzelec i Bnei Hasharon pozostawiły lekki niedosyt i uwypukliły bolączki Anwilu, jakie drużyna ta miała pod koszem. Jednak sprowadzenie Hicksa i Modricia powinno to zmienić.
Polonii natomiast zarzuca się, że wygrywała tylko ze słabszymi rywalami, jak np. trzy razy z Siarką Tarnobrzeg, dlatego też mecz w Hali Mistrzów będzie dobrą okazją do zamknięcia ust wszystkim tym, którzy nie wierzą w ekipę trenera Kamińskiego.
- Będzie to inauguracja sezonu, nie tylko w wykonaniu Anwilu, ale pierwszy mecz w całej lidze. Sam wyczuwam lekki dreszczyk emocji spowodowany tym faktem. Myślę, że reszta drużyny podobnie nie może doczekać się tego meczu. Nastawienie i bojowość przed tym spotkaniem jest na najwyższym poziomie - przekonuje Skibniewski.
Mecz Anwilu Włocławek z Polonią Warszawa rozpocznie się w środę o godzinie 18:00 w Hali Mistrzów we Włocławku.
- Będzie to inauguracja sezonu, nie tylko w wykonaniu Anwilu, ale pierwszy mecz w całej lidze. Sam wyczuwam lekki dreszczyk emocji spowodowany tym faktem. Myślę, że reszta drużyny podobnie nie może doczekać się tego meczu. Nastawienie i bojowość przed tym spotkaniem jest na najwyższym poziomie - przekonuje Skibniewski.
Mecz Anwilu Włocławek z Polonią Warszawa rozpocznie się w środę o godzinie 18:00 w Hali Mistrzów we Włocławku.