Anwil Włocławek, jako jedyny zespół w całej Polskiej Lidze Koszykówki, wygrał wszystkie 11 spotkań we własnej hali w tym sezonie. We wtorkowy wieczór włocławianie zagrają ze Zniczem Jarosław. Czy gości stać na zakończenie tej świetnej serii Anwilu?
Anwil Włocławek, jako jedyny zespół w całej Polskiej Lidze Koszykówki, wygrał wszystkie 11 spotkań we własnej hali w tym sezonie. We wtorkowy wieczór włocławianie zagrają ze Zniczem Jarosław. Czy gości stać na zakończenie tej świetnej serii Anwilu?
Jak dotychczas nie ma ku temu żadnych przesłanek. Anwil spisuje się w tym sezonie bardzo dobrze i przede wszystkim unika wpadek. Włocławianie przegrali dotychczas tylko z Asseco Prokomem, świetną Polpharmą Starogard Gdański i groźną u siebie Polonią Azbud Warszawa, która w stolicy ograła także mistrzów i wicemistrzów Polski. W pozostałych spotkaniach zawodnicy trenera Igora Griszczuka schodzili z parkietu z tarczą, a na uwagę zasługuje tutaj seria 11 zwycięstw z rzędu na własnym parkiecie.
- Kibice pomagają nam przez całe 40 minut, za co wielkie dzięki dla nich. Cieszymy się, że jeszcze żadnej drużynie nie udało się zdobyć naszego terytorium i przed nami cel, aby utrzymać taki stan rzeczy jak najdłużej, nawet do końca sezonu - mówi o zwycięstwach w Hali Mistrzów rozgrywający Anwilu, Krzysztof Szubarga.
O sile Anwilu we Włocławku, ale także i w meczach wyjazdowych, przekonał się już najbliższy rywal lidera tabeli, Znicz Jarosław. Drużyna z Kujaw rywalizowała już z tym zespołem na wyjeździe w ramach 10. kolejki PLK, kiedy to po świetnej drugiej połowie, wygranej 49:26, zwyciężyła 77:66, a także w Hali Mistrzów w ramach rozgrywek o Puchar Polski. Również i wtedy wygrana była przekonująca, bowiem Anwil pokonał rywala 106:91.
Od tych dwóch meczów w obu zespołach doszło do znaczących zmian. Po stronie Anwilu wypożyczonego do pierwszoligowej Siarki Tarnobrzeg zastąpił Brett Winkelman, który zdążył pokazać się już z dobrej strony i był najlepszym zawodnikiem Anwilu w wygranym meczu z PGE Turowem, w którym zdobył 15 punkt&oacutoacute;w, miał 10 zbiórek i 5 przechwytów. To oczywiście zmiana na plus, o której w Jarosławiu mogą tylko pomarzyć, bowiem zamiast zyskać, to stracili jednego ze swoich najlepszych zawodników, Johna Williamsona, który średnio zaliczał 18,3 punktów i ponad siedem zbiórek.
Co ciekawe odejście Amerykanina nie spowodowało pogorszenia wyników Znicza. Z Williamsonem w składzie jarosławianie wygrali mniej, niż 50 procent swoich meczów, natomiast w ostatnich czterech, w których zawodnik ten już nie zagrał - równo połowę, dwa zwycięstwa i dwie porażki. - Po odejściu Johna Williamsona zostali osłabieni, ale to nadal groźny zespół, który sprawił w tych rozgrywkach już kilka niespodzianek – mówi środkowy Anwilu, Alex Dunn.
Bez względu na skład personalny Znicza to Anwil jest faworytem, któremu, po dwóch porażkach Asseco Prokomu, otworzyła się droga do wyprzedzenia w tabeli właśnie mistrza Polski. Nasz euroligowy przedstawiciel ma tylko jeden punkt więcej od Anwilu, a co ciekawsze, przed tymi drużynami jeszcze bezpośredni pojedynek, który ze względu na udział gdynian w ćwierćfinale Euroligi zostanie rozegrany już po zakończeniu wszystkich meczów sezonu zasadniczego i to on może zadecydować o pierwszym miejscu przed play-off.
Spotkanie rozgrywane w ramach 24. kolejki PLK rozpocznie się we wtorek, 16.03.2010 roku o godz. 18.00. Bilety w cenie 15 zł /sektory A, D, D1, E, E1, H, H1/ i 20 zł /sektory B, C, F, G/ można było nabyć w poniedziałek w godzinach 14.00 – 16.00, ale także dostępne będą na godzinę przed rozpoczęciem spotkania. Na drukach biletów widnieje pierwotnie planowana data meczu, tj. 17 marca, zamiast prawidłowej, czyli 16 marca. Za ewentualne utrudnienia z tym związane przepraszamy.
Zachęcamy do licznego przybycia i głośnego dopingu dla naszej drużyny!
Jak dotychczas nie ma ku temu żadnych przesłanek. Anwil spisuje się w tym sezonie bardzo dobrze i przede wszystkim unika wpadek. Włocławianie przegrali dotychczas tylko z Asseco Prokomem, świetną Polpharmą Starogard Gdański i groźną u siebie Polonią Azbud Warszawa, która w stolicy ograła także mistrzów i wicemistrzów Polski. W pozostałych spotkaniach zawodnicy trenera Igora Griszczuka schodzili z parkietu z tarczą, a na uwagę zasługuje tutaj seria 11 zwycięstw z rzędu na własnym parkiecie.
- Kibice pomagają nam przez całe 40 minut, za co wielkie dzięki dla nich. Cieszymy się, że jeszcze żadnej drużynie nie udało się zdobyć naszego terytorium i przed nami cel, aby utrzymać taki stan rzeczy jak najdłużej, nawet do końca sezonu - mówi o zwycięstwach w Hali Mistrzów rozgrywający Anwilu, Krzysztof Szubarga.
O sile Anwilu we Włocławku, ale także i w meczach wyjazdowych, przekonał się już najbliższy rywal lidera tabeli, Znicz Jarosław. Drużyna z Kujaw rywalizowała już z tym zespołem na wyjeździe w ramach 10. kolejki PLK, kiedy to po świetnej drugiej połowie, wygranej 49:26, zwyciężyła 77:66, a także w Hali Mistrzów w ramach rozgrywek o Puchar Polski. Również i wtedy wygrana była przekonująca, bowiem Anwil pokonał rywala 106:91.
Od tych dwóch meczów w obu zespołach doszło do znaczących zmian. Po stronie Anwilu wypożyczonego do pierwszoligowej Siarki Tarnobrzeg zastąpił Brett Winkelman, który zdążył pokazać się już z dobrej strony i był najlepszym zawodnikiem Anwilu w wygranym meczu z PGE Turowem, w którym zdobył 15 punkt&oacutoacute;w, miał 10 zbiórek i 5 przechwytów. To oczywiście zmiana na plus, o której w Jarosławiu mogą tylko pomarzyć, bowiem zamiast zyskać, to stracili jednego ze swoich najlepszych zawodników, Johna Williamsona, który średnio zaliczał 18,3 punktów i ponad siedem zbiórek.
Co ciekawe odejście Amerykanina nie spowodowało pogorszenia wyników Znicza. Z Williamsonem w składzie jarosławianie wygrali mniej, niż 50 procent swoich meczów, natomiast w ostatnich czterech, w których zawodnik ten już nie zagrał - równo połowę, dwa zwycięstwa i dwie porażki. - Po odejściu Johna Williamsona zostali osłabieni, ale to nadal groźny zespół, który sprawił w tych rozgrywkach już kilka niespodzianek – mówi środkowy Anwilu, Alex Dunn.
Bez względu na skład personalny Znicza to Anwil jest faworytem, któremu, po dwóch porażkach Asseco Prokomu, otworzyła się droga do wyprzedzenia w tabeli właśnie mistrza Polski. Nasz euroligowy przedstawiciel ma tylko jeden punkt więcej od Anwilu, a co ciekawsze, przed tymi drużynami jeszcze bezpośredni pojedynek, który ze względu na udział gdynian w ćwierćfinale Euroligi zostanie rozegrany już po zakończeniu wszystkich meczów sezonu zasadniczego i to on może zadecydować o pierwszym miejscu przed play-off.
Spotkanie rozgrywane w ramach 24. kolejki PLK rozpocznie się we wtorek, 16.03.2010 roku o godz. 18.00. Bilety w cenie 15 zł /sektory A, D, D1, E, E1, H, H1/ i 20 zł /sektory B, C, F, G/ można było nabyć w poniedziałek w godzinach 14.00 – 16.00, ale także dostępne będą na godzinę przed rozpoczęciem spotkania. Na drukach biletów widnieje pierwotnie planowana data meczu, tj. 17 marca, zamiast prawidłowej, czyli 16 marca. Za ewentualne utrudnienia z tym związane przepraszamy.
Zachęcamy do licznego przybycia i głośnego dopingu dla naszej drużyny!