Anwil Włocławek do ostatniej akcji walczył z Polfarmexem Kutno o zwycięstwo w meczu, który tylko z pozoru więcej znaczył dla gospodarzy. Rottweilery zagrały bardzo ambitnie, ale kolejny raz z rzędu przegrały minimalnie, po tym jak w końcówce zabrakło im sił na skuteczną obronę. Skorzystał z tego w szczególności Kevin Johnson, który dobrą postawą w decydujących momentach przyczynił się do wyniku 78:71 dla Polfarmexu.
Anwil Włocławek do ostatniej akcji walczył z Polfarmexem Kutno o zwycięstwo w meczu, który tylko z pozoru więcej znaczył dla gospodarzy. Rottweilery zagrały bardzo ambitnie, ale kolejny raz z rzędu przegrały minimalnie, po tym jak w końcówce zabrakło im sił na skuteczną obronę. Skorzystał z tego w szczególności Kevin Johnson, który dobrą postawą w decydujących momentach przyczynił się do wyniku 78:71 dla Polfarmexu.
Teoretycznie, sobotni mecz wiele znaczył dla walczącego o play-off Polfarmexu, a był mniej istotny dla pozbawionego szans na dobrą lokatę Anwilu. Teoretycznie. W praktyce koszykarze trenera Marcina Woźniaka od początku spotkania pokazywali, że bardzo zależy im na pokazaniu się z jak najlepszej strony i postawieniu pozytywnego akcentu na koniec sezonu.
Pierwsze minuty, rozgrywane pod dyktando Anwilu, sprawiły, że na trybunach ożywili się licznie przybyli włocławianie. Niemal z każdego sektora dało się słyszeć oklaski dla Deonta Vaughna, który rozrywał obronę rywali na zamianę skutecznymi rajdami pod tablicę lub rzutami za trzy. Rozgrywający Anwilu był nie do zatrzymania dla Kamila Łączyńskiego i trener Jarosław Krysiewicz zastąpił swojego playmakera Kamilem Grochowskim. Zanim to się jednak stało Polfarmex przegrywał już 12:23 i wyglądał na wyraźnie zdezorientowanego zaangażowaniem i dobrą grą gości.
Uwagi szkoleniowca gospodarzy i wspomniana zmiana pozwoliły wykreować więcej sytuacji dla Patrika Audy. W 13. minucie czeski podkoszowy miał już na swoim koncie 12 punktów, a jego zespół przegrywał tylko 20:25. Dla miejscowych sytuacja ta była o tyle dobra, że słaby początek zaliczył Kevin Johnson i nadrabiający wszystko Auda wyglądał jakby spadł im z nieba. Włocławianie natomiast zablokowali się w drugiej kwarcie i punkty zdobywali tylko sporadycznie. Jeśli dodać do tego fatalne straty Hrvoje Kovacevicia oraz niesportowy faul Chase’a Simona, to szybko wyjaśni się dlaczego przegrali tę odsłonę jedenastoma punktami, a całą pierwszą połowę 33:36.
Po przerwie sprawy w swoje ręce wziął Chase Simon. Amerykanin wreszcie przestał zajmować się prowokacjami rywali i skupił na zdobywaniu punktów. W 23. minucie trafił swój pierwszy rzut w meczu, a po chwili kolejny. Gdy poczuł, że złapał rytm, zaczął rzucać jak w transie. W samej tylko trzeciej kwarcie zdobył 16 punktów, dając Anwilowi przewagę 58:56. Włocławianie w tym fragmencie grali nie tylko skutecznie w ataku, ale również pomysłowo w obronie. Strefa na własnej połowie okazała się świetną pułapką na miejscowych, którzy tego dnia rzucali zza łuku z zaledwie 20-procentową skutecznością.
Dramatycznie zrobiło się w czwartej kwarcie, gdy wynik powrócił w okolice remisu. Po stronie Anwilu dobrą obroną nadrabiał złe wrażenie z pierwszej połowy Hrvoje Kovacević, a pewne punkty zdobywali Grzegorz Surmacz i Deonta Vaughn. Z kolei w ekipie Polfarmexu rozkręcił się Kevin Johnson, a kilka punktów dołożył Jacek Jarecki. W efekcie 3 minuty przed końcem było 66:66.
Niestety, to był nie tylko czas dobrej walki włocławian, ale też coraz łatwiej obnażanego braku sił. Trzy mecze w okrojonym składzie w ciągu tygodnia musiały się odbić na dyspozycji. Skutek? Niepotrzebne próby rzutów za trzy punkty, straty i niecelne osobiste. Do tego niedokładność w zastawianiu tablicy. Kwintesencją była akcja Kevina Johnsona, który minutę przed końcem, gdy na tablicy było 73:68 dla Polfarmexu, dwukrotnie zbierał piłkę w ataku, żeby w końcu wpakować ją do kosza. Co ciekawe, jego punkty nie odebrały jeszcze Anwilowi ochoty na zwycięstwo. Po chwili bowiem za trzy trafił Deonta Vaughn i zrobiło się 75:71 (pół minuty przed końcem meczu).
Włocławianie nie rezygnowali, ale piłka nie chciała się ich już słuchać. Simonowi zaplątała się gdzieś między nogami, a Vaughnowi nie wpadła po rzucie za trzy punkty. Dzięki osobistym Kamila Łączyńskiego Polfarmex wygrał ten zacięty mecz 78:71.
Polfarmex Kutno – Anwil Włocławek 78:71 (15:23, 21:10, 19:24, 23:14)
Polfarmex: Auda 18, Johnson 17, Wołoszyn 13, Jarecki 11, Łączyński 9, Malczyk 5, Grochowski 3, Bartosz 2
Anwil: Vaughn 28, Simon 23, Surmacz 10, Wysocki 6, Kovacević 4, Witliński 0, Krajniewski 0, Raczyński 0.