Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zabrakło niewiele

Poniedziałek, 19 Kwietnia 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek postawił twardy opór mistrzowi Polski i ćwierćfinaliście Euroligi, Asseco Prokomowi Gdynia, jednak przegrał 73:78 i zajął ostatecznie drugie miejsce po sezonie zasadniczym.

Anwil Włocławek postawił twardy opór mistrzowi Polski i ćwierćfinaliście Euroligi, Asseco Prokomowi Gdynia, jednak przegrał 73:78 i zajął ostatecznie drugie miejsce po sezonie zasadniczym.

Asseco Prokom zaczął od tego, co pokazał już w meczu z PGE Turowem Zgorzelec. Twarda i szczelna obrona, przez którą niezwykle ciężko przedrzeć się nawet najlepszym strzelcom rywali towarzyszyła przyjezdnym i tym razem kiedy to trzy pierwsze ataki Anwilu okazały się niecelne, a pierwsze punkty z gry włocławianie zdobyli dopiero w trzeciej minucie gry. Od tego momentu gra się wyrównała, a po świetnej akcji obronnej Andrzeja Pluty i jego celnej trójce na nieco ponad pięć minut do końca pierwszej kwarty Anwil prowadził 7:5.

Podrażniony mistrz Polski, a konkretniej David Logan zanotował trzy przechwyty w trzech kolejnych akcjach obronnych swojej drużyny. To skutkowało zabójczymi kontrami Asseco Prokomu, z czego gdynianie zdobyli siedem łatwych punktów i prowadzili 12:7. Zacięta walka obu ekip trwała w najlepsze i po 10 minutach Anwil przegrywał z ćwierćfinalistą Euroligi 16:19.

Świetny fragment miał na początku drugiej kwarty David Logan. Rzucający ekipy trenera Tomasa Pacesasa rzucił siedem punktów z rzędu, łatwo ogrywając kryjących go rywali, dzięki czemu jego zespół zdołał odskoczyć i prowadził 28:19. I tę stratę Anwil odrobił. Bardzo dobrze w obronie grał Rashard Sullivan, który nie tylko świetnym blokiem (2 w pierwszej połowie) wysłał Radko Vardę na ławkę rezerwowych, ale także cennymi przechwytami (4 w pierwszej połowie) uruchamiał kontrataki i gospodarze doprowadzili do stanu 34:36.

Prawdziwe emocje zaczęły się dopiero po przerwie. Lepiej zaczął zespół przyjezdny, ale gospodarze szybko złapali odpowiedni rytm i odrobili straty do rywala. Trzecia kwarta była zdecydowanie kwartą Mujo Tuljkovicia. Bośniak dobrze bronił najgroźniejszego zawodnika rywala, Qyntela Woodsa, który w połowie tej części gry usiadł na ławce z czterema przewinieniami i świetnie biegał do kontry. Po jego zagraniach Anwil prowadził 51:45 i cały czas to prowadzenie utrzymywał.

To nie był koniec szarży włocławian. Gdy bezpańską piłkę na atakowanym polu wywalczył Andrzej Pluta i zaaplikował rywalowi celną trójkę było 57:50. W obronie natomiast szalał Sullivan. Rezerwowy środkowy Anwilu był jak ściana odgradzająca rywali od kosza włocławian. W kilka chwil zablokował rozgrywającego Asseco Prokomu, Daniela Ewinga, a gry ten chciał ponowić próbę to wbił się w Sullivana i popełnił faul w ataku.

Gdynianie próbowali odrobić straty do gospodarzy. Do roboty wziął się przede wszystkim Qyntel Woods. Amerykanin, uznany przez trenerów wszystkich drużyn PLK za MVP sezonu zasadniczego, zdobył pięć, jakże efektownych, punktów z rzędu i jego zespół przegrywał tylko 66:68, a gdy skutecznie kontrę wykończył Przemysław Zamojski było 68:68 na niespełna trzy minuty przed końcem.

Jeszcze na 36 sekund przed końcem było 73:73. Jeden rzut wolny trafił jednak Woods i to Asseco Prokom prowadził 74:73. Dodatkowo zawodnicy trenera Igora Griszczuka stracili piłkę na 14 sekund przed końcem, z czego skrzętnie skorzystał Ewing i jego zespół wygrywał 76:73. Dwóch rzutów osobistych nie trafił Krzysztof Szubarga, a wynik z linii rzutów wolnych ustalił Woods i Asseco Prokom wygrał 78:73

Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 78:73 (16:19, 18:19, 24:12, 15:28)

Anwil:
Andrzej Pluta 15, Mujo Tuljkovic 14, Nikola Jovanovic 8, Dru Joyce 7, Alex Dunn 7, Rashard Sullivan 7, Brett Winkelman 5, Krzysztof Szubarga 4, Bartłomiej Wołoszyn 4, Kamil Chanas 2.

Asseco Prokom:
Qyntel Woods 24, David Logan 19, Adam Hrycaniuk 8, Daniel Ewing 7, Lorinza Harrington 5, Jan Jagla 5, Ratko Varda 5, Ronnie Burrell 3, Przemysław Zamojski 2, Adam Łapeta 0, Łukasz Seweryn 0.