Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zabliźnione rany Majewskiego

Czwartek, 02 Lutego 2012, 1:00, Michał Fałkowski

W meczu z AZS Koszalin Anwil musiał radzić sobie bez kapitana zespołu, Łukasza Majewskiego. Polak, nazywany często Iron Man’em tym razem nie wytrzymał zderzenia z Bartłomiejem Wołoszynem i doznał rozległego rozcięcia łuku brwiowego. Na szczęście rana bardzo szybko się goi i wszystko wskazuje na to, że w niedzielę koszykarz będzie mógł wesprzeć kolegów.

W meczu z AZS Koszalin Anwil musiał radzić sobie bez kapitana zespołu, Łukasza Majewskiego. Polak, nazywany często Iron Man’em tym razem nie wytrzymał zderzenia z Bartłomiejem Wołoszynem i doznał rozległego rozcięcia łuku brwiowego. Na szczęście rana bardzo szybko się goi i wszystko wskazuje na to, że w niedzielę koszykarz będzie mógł wesprzeć kolegów.


- Czuję się już dobrze. Rozcięcie błyskawicznie się zrosło i teraz muszę tylko uważać, żeby rany nie rozrazić. Przy dużym wysiłku ciśnienie krwi się podnosi i czuję wyraźny dyskomfort, ale wszystko szybko powinno wrócić do normy – mówi Łukasz Majewski i dodaje – Odczuwam już głód koszykówki. Bardzo chciałbym wrócić na mecz z Siarką Jezioro, ale oczywiście ostateczna decyzja w tej sprawie będzie leżała w gestii trenera.

Majewski trenuje już na sali i stara się jak najszybciej zapomnieć o bolesnym urazie. Przyznaje jednocześnie, że za ostatni mecz duże brawa należą się zastępującemu go Wołoszynowi. – Bartek zagrał świetne zawody. Był bardzo skuteczny i pokazał, że w naszej drużynie każdy może stanowić zagrożenie dla rywali. To optymistyczny przekaz, bo jeśli chcemy walczyć o wysokie cele, to musimy mieć świadomość, że wśród nas zawsze znajdzie się ktoś, kto pociągnie grę.-

Odkąd Łukasz Majewski występuje we Włocławku mecz z AZS Koszalin był pierwszym w którym nie mógł zagrać. W sumie, w naszej drużynie Polak wystąpił już 47 razy. W bieżącym sezonie ma średnie na poziomie 6,5 punktu, 2,6 zbiórki i 1 asysty.