Choć w czwartej kwarcie Stelmet Zielona Góra odrobił aż 10 punktów straty do Anwilu Włocławek, "Rottweilery" nie odpuściły i ugryzły rywala w samej końcówce. Celny rzut wolny na wagę zwycięstwa oddał Ruben Boykin, choć to Seid Hajrić i Marcus Ginyard podzielili się mianem najlepszego strzelca meczu - zdobyli po 20 punktów.
Choć w czwartej kwarcie Stelmet Zielona Góra odrobił aż 10 punktów straty do Anwilu Włocławek, "Rottweilery" nie odpuściły i ugryzły rywala w samej końcówce. Celny rzut wolny na wagę zwycięstwa oddał Ruben Boykin, choć to Seid Hajrić i Marcus Ginyard podzielili się mianem najlepszego strzelca meczu - zdobyli po 20 punktów.
Faulowany Ruben Boykin trafił jeden z dwóch rzutów wolnych i na 30 sekund przed końcem Anwil Włocławek prowadził ze Stelmetem Zielona Góra 85:84, lecz piłkę mieli goście. Trener Mihailo Uvalina oddał ją oczywiście w ręce Waltera Hodge’a, lecz ten dwukrotnie przestrzelił: najpierw na 10, a następnie na dwie sekundy przed końcem spotkania. Ponownie kluczowym graczem okazał się Boykin, który uniemożliwił Portorykańczykowi oddanie skutecznej próby w decydującym momencie.
Zespół Mihailo Uvalina przyjechał do Hali Mistrzów z jednym celem – zrewanżować się włocławianom za porażkę sprzed kilku tygodni, gdy Anwil zdemolował Stelmet na jego własnym parkiecie aż 90:59. Już pierwsza kwarta środowego starcia pokazała, że koszykarze serbskiego trenera wiedzą, o co grają. Bardzo dobrze wyglądała współpraca wspomnianego Hodge’a oraz Łukasza Koszarka. Obaj zdobyli 12 punktów w tej części spotkania, a ekipa z Zielonej Góry prowadziła 25:18, choć nieco wcześniej było już 19:9.
Pomimo słabszego początku, Anwil nie zamierzał poddać się rywalowi, a co więcej – z minuty na minutę zbliżał się coraz bardziej. Po czterech punktach z rzędu Kamila Chanasa Stelmet prowadził jeszcze 34:27, lecz po chwili swoją trzecią trójką w meczu popisał się Krzysztof Szubarga, cztery punkty z szybkiego ataku dodał Marcus Ginyard i było 36:36. Kiedy zaś w kolejnej akcji zza łuku przymierzył Tony Weeden, Anwil objął pierwsze tego wieczora prowadzenie 39:36.
Druga kwarta, wygrana przez miejscowych 25:19, była jednak tylko zapowiedzią jeszcze lepszej gry włocławian tuż po zmianie stron. Trener Milija Bogicević doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Stelmet ma wielkie problemy z koncentracją w trzecich kwartach, więc nakazał swoim zawodnikom maksymalnie przyspieszyć grę.
Szubarga starał się więc grać z kontry tak często, jak to było możliwe, choć równie dużo pożytku włocławianom zaczęło przynosić przenoszenie ofensywnych akcentów pod kosz. Choć trener Uvalin naprzemiennie korzystał z dwóch wysokich: Olivera Stevicia (204) i Dejana Borovnjaka (207), to jednak żaden z nich nie był w stanie ustać jeden na jednego niższemu (203) Seidowi Hajriciowi. 30-letni środkowy Anwilu nic nie robił sobie z defensywy podkoszowych ekipy przeciwnej i już na początku trzeciej kwarty zdobył sześć punktów z rzędu, które wyprowadziło Anwil na 53:47.
Ogółem Hajrić zdobył wówczas aż 10 z 27 punktów drużyny, siedem dodał Przemysław Frasunkiewicz, a gdy czwartą trójkę rzucił Szubarga tuż przed końcem trzeciej odsłony, Anwil wyszedł na najwyższe prowadzenie: 70:59. 11 punktów zaliczki gospodarze mieli również w 35. minucie, lecz zbyt szybko uznali, że jest już po meczu – zaledwie pięć minut potrzebowali goście, by doprowadzić do remisu 84:84, choć na zadanie ostatecznego ciosu zabrakło przyjezdnym amunicji. Z korzyścią dla Anwilu, wszak zimnej krwi nie zabrakło Boykinowi.
Aż 56 z 85 punktów dla „Rottweilerów” zdobył tercet Seid Hajrić-Marcus Ginyard-Krzysztof Szubarga. Dla Stelmetu 22 punkty rzucił Walter Hodge, a warto wspomnieć, że były gracz Anwilu, Łukasz Seweryn, zdobył 10 oczek w czwartej kwarcie. Równie istotny jest fakt, że defensywa miejscowych nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł ani Łukaszowi Koszarkowi (tylko 2/9 z gry), ani Quintonowi Hosley’owi (1/6), co miało wymierny wpływ na odniesienie zwycięstwa. Drugiego nad Stelmetem w fazie szóstek.
Anwil Włocławek - Stelmet Zielona Góra 85:84 (18:25, 25:19, 27:15, 15:25)
Anwil: Hajric 20, Ginyard 20, Szubarga 16, Boykin 9, Frasunkiewicz 7, Weeden 6, Jovanovic 5, Sokołowski 2, Bartosz 0
Stelmet: Hodge 22, Stevic 18, Koszarek 12, Borovnjak 10, Seweryn 10, Hosley 6, Chanas 4, Sroka 2, Białek 0
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI
Zespół Mihailo Uvalina przyjechał do Hali Mistrzów z jednym celem – zrewanżować się włocławianom za porażkę sprzed kilku tygodni, gdy Anwil zdemolował Stelmet na jego własnym parkiecie aż 90:59. Już pierwsza kwarta środowego starcia pokazała, że koszykarze serbskiego trenera wiedzą, o co grają. Bardzo dobrze wyglądała współpraca wspomnianego Hodge’a oraz Łukasza Koszarka. Obaj zdobyli 12 punktów w tej części spotkania, a ekipa z Zielonej Góry prowadziła 25:18, choć nieco wcześniej było już 19:9.
Pomimo słabszego początku, Anwil nie zamierzał poddać się rywalowi, a co więcej – z minuty na minutę zbliżał się coraz bardziej. Po czterech punktach z rzędu Kamila Chanasa Stelmet prowadził jeszcze 34:27, lecz po chwili swoją trzecią trójką w meczu popisał się Krzysztof Szubarga, cztery punkty z szybkiego ataku dodał Marcus Ginyard i było 36:36. Kiedy zaś w kolejnej akcji zza łuku przymierzył Tony Weeden, Anwil objął pierwsze tego wieczora prowadzenie 39:36.
Druga kwarta, wygrana przez miejscowych 25:19, była jednak tylko zapowiedzią jeszcze lepszej gry włocławian tuż po zmianie stron. Trener Milija Bogicević doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Stelmet ma wielkie problemy z koncentracją w trzecich kwartach, więc nakazał swoim zawodnikom maksymalnie przyspieszyć grę.
Szubarga starał się więc grać z kontry tak często, jak to było możliwe, choć równie dużo pożytku włocławianom zaczęło przynosić przenoszenie ofensywnych akcentów pod kosz. Choć trener Uvalin naprzemiennie korzystał z dwóch wysokich: Olivera Stevicia (204) i Dejana Borovnjaka (207), to jednak żaden z nich nie był w stanie ustać jeden na jednego niższemu (203) Seidowi Hajriciowi. 30-letni środkowy Anwilu nic nie robił sobie z defensywy podkoszowych ekipy przeciwnej i już na początku trzeciej kwarty zdobył sześć punktów z rzędu, które wyprowadziło Anwil na 53:47.
Ogółem Hajrić zdobył wówczas aż 10 z 27 punktów drużyny, siedem dodał Przemysław Frasunkiewicz, a gdy czwartą trójkę rzucił Szubarga tuż przed końcem trzeciej odsłony, Anwil wyszedł na najwyższe prowadzenie: 70:59. 11 punktów zaliczki gospodarze mieli również w 35. minucie, lecz zbyt szybko uznali, że jest już po meczu – zaledwie pięć minut potrzebowali goście, by doprowadzić do remisu 84:84, choć na zadanie ostatecznego ciosu zabrakło przyjezdnym amunicji. Z korzyścią dla Anwilu, wszak zimnej krwi nie zabrakło Boykinowi.
Aż 56 z 85 punktów dla „Rottweilerów” zdobył tercet Seid Hajrić-Marcus Ginyard-Krzysztof Szubarga. Dla Stelmetu 22 punkty rzucił Walter Hodge, a warto wspomnieć, że były gracz Anwilu, Łukasz Seweryn, zdobył 10 oczek w czwartej kwarcie. Równie istotny jest fakt, że defensywa miejscowych nie pozwoliła rozwinąć skrzydeł ani Łukaszowi Koszarkowi (tylko 2/9 z gry), ani Quintonowi Hosley’owi (1/6), co miało wymierny wpływ na odniesienie zwycięstwa. Drugiego nad Stelmetem w fazie szóstek.
Anwil Włocławek - Stelmet Zielona Góra 85:84 (18:25, 25:19, 27:15, 15:25)
Anwil: Hajric 20, Ginyard 20, Szubarga 16, Boykin 9, Frasunkiewicz 7, Weeden 6, Jovanovic 5, Sokołowski 2, Bartosz 0
Stelmet: Hodge 22, Stevic 18, Koszarek 12, Borovnjak 10, Seweryn 10, Hosley 6, Chanas 4, Sroka 2, Białek 0
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI