Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Wysłannicy Anwilu obserwowali Mistrzostwa Świata

Czwartek, 07 Lipca 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Rozgrywane na Łotwie Mistrzostwa Świata do lat 19 są doskonałą okazją do dokonania rekonesansu rynku młodych, perspektywicznych zawodników z całego świata. Wykorzystał ją Anwil Włocławek wysyłając do Rygi swoich przedstawicieli, którzy spędzili kilka dni obserwując zmagania młodzieżowców.

Rozgrywane na Łotwie Mistrzostwa Świata do lat 19 są doskonałą okazją do dokonania rekonesansu rynku młodych, perspektywicznych zawodników z całego świata. Wykorzystał ją Anwil Włocławek wysyłając do Rygi swoich przedstawicieli, którzy spędzili kilka dni obserwując zmagania młodzieżowców.
Trzynaście meczów w trzy dni obejrzała delegacja Anwilu w składzie: Krzysztof Szablowski, Marcin Woźniak i Hubert Śledziński. Włocławianie mieli okazję zobaczyć w akcji wszystkie drużyny, które brały udział w drugiej rundzie światowego czempionatu.
 
Swoją uwagę skupiali na zawodnikach, których umiejętności już dziś znamionują duże możliwości rozwoju. – Wielu spośród nich już jest dla nas nieosiągalnych, bo albo stawiają na nich słynne europejskie kluby, albo kwoty wykupu ich wieloletnich kontraktów przewyższają nasze możliwości. Nie zmienia to faktu, że do Włocławka wracamy z notesem pełnym nazwisk zawodników, których kolejne sportowe kroki będziemy uważnie śledzić i na których być może postawimy w przyszłości – mówi kierownik zespołu, Hubert Śledziński.
 
Łotewskie mistrzostwa były również okazją do spotkania się ze skautami NBA, agentami koszykarskimi, a także byłymi zawodnikami Anwilu. Jednym z nich był Edgars Sneps, który w latach 1999-2001 doskonale radził sobie na pozycji skrzydłowego w naszej drużynie. Obecnie pełni on funkcję Sekretarza Generalnego Łotewskiej Federacji Koszykarskiej i jest jednym z organizatorów Mistrzostw Świata.
 
Swoje pięć minut podczas turnieju mają również Polacy. Nasi młodzi zawodnicy (wśród nich włocławianin Michał Pietrzak) już odnieśli sukces – ograli aż cztery starsze od siebie ekipy i udowodnili, że w zbliżających się Mistrzostwach Europy U18 we Wrocławiu będą jednym z faworytów. – Polacy prezentują się bardzo dobrze, choć przewidywać można, że o medale będzie im trudno. Obserwując mecze drugiej rundy można było odnieść wrażenie, że do walki o złoto oprócz Amerykanów mogą się włączyć Litwini i ewentualnie Serbowie lub Chorwaci – mówi Hubert Śledziński.
 
Z uznaniem trenerów spotkała się postawa Michała Pietrzaka, dla którego jest to pierwszy tak poważny turniej. – Michał zagrał dwanaście minut przeciw Australii i choć nie zdołał pomóc naszej drużynie w zwycięstwie, to pokazał się z dobrej strony. Umiejętnie wkomponował się w zespół, grając na jego liderów i wykonując polecenia trenera Szambelana – skomentował szkoleniowiec prowadzący Michała Pietrzaka w drużynie TKM-u, Krzysztof Szablowski.
 
W piątkowym ćwierćfinale Polacy zmierzą się ze świetną ekipą z Litwy. Starcie to może być doskonałą okazją do przekonania się jak na tle wydraftowanego do NBA z numerem piątym Jonasa Valanciunasa wypadnie jeden z polskich liderów, Przemysław Karnowski. Tymczasem, wysłannicy Anwilu, którzy już wrócili do Włocławka zapowiadają, że tego lata na pewno udadzą się jeszcze na polski Eurobasket U18.