Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Wybraliśmy najlepszy artykuł

Środa, 08 Lutego 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Sympatia kibiców do koszykarzy Anwilu dzieli się po równo. Szacunek naszej redakcji za dużą liczbę nadesłanych prac o ulubionych zawodnikach też jest powszechny. Tylko w kwestii zwycięzcy konkursu nie może być mowy o podziale splendoru. Najlepszy artykuł dotyczący koszykarskiego idola napisała Paulina Konopka.

Sympatia kibiców do koszykarzy Anwilu dzieli się po równo. Szacunek naszej redakcji za dużą liczbę nadesłanych prac o ulubionych zawodnikach też jest powszechny. Tylko w kwestii zwycięzcy konkursu nie może być mowy o podziale splendoru. Najlepszy artykuł dotyczący koszykarskiego idola napisała Paulina Konopka.
Dzięki ogłoszonemu niedawno konkursowi na najlepszy tekst o ulubionym koszykarzu Anwilu dowiedzieliśmy się, że fani obdarzają sympatią wszystkich naszych zawodników. Krzysztofa Szubargę porównują do wielkich przywódców, Corsleya Edwardsa nazywają podkoszowym tytanem, Bartłomieja Wołoszyna cenią za charakter, a Seid Hajrić jest dla nich jak… włocławska tama.

Najciekawszą pracę, zdaniem naszej redakcji, nadesłała Paulina Konopka. Posłużyła się ona meczem, jako tłem do opisu swojego idola. Ciekawi jesteśmy, jak szybko czytając pracę zwyciężczyni, zorientują się Państwo, kto jest ulubieńcem Pauliny? Ten nieszablonowy artykuł zdobywa pierwsze miejsce w konkursie i zostaje nagrodzony odtwarzaczem DVD, który ufundowało Radio GRA.

Zwycięski artykuł:

Jaskrawe światło, gorące powietrze, fala głosów unoszących się na widowni. Wycieram mokre ze zdenerwowania ręce i obserwuję co dzieje się na boisku. Przygryzam wargę, lekko wychylam się ze swojego miejsca, spoglądam na zegarek. Ze zniecierpliwieniem czekam, aż zacznie się widowisko. Widzę wreszcie - wbiegają na parkiet, skupieni a jednak domagający się dopingu.

Widzę i Jego. Trudno oderwać wzrok. Zawadiackie spojrzenie, delikatny zarys mięśni, wysoka, pewna siebie postawa. Młody, obiecujący zawodnik – od razu ucieszyłam się, że trafił do naszej drużyny. Mój facet z podziwem śledził jego statystyki, ja – bijący od niego potencjał i siłę odświeżającą zespół.

Gra się toczy. Zażarta, pełna napięć, męska walka. Lubię patrzeć na grę mięśni, wysiłek, przeżywać emocje obecne również na boisku. Obserwuję  Go. Widzę jak zmienia się jego mimika. Skupiona twarz przy rzucie, grymas bólu po upadku, groźny wzrok mierzący rywala. Cenię Go za to, że jest opanowany w każdej sytuacji, skoncentrowany w trakcie nawet najtrudniejszego rzutu. Często bierze na barki ciężką sytuację drużyny i wychodzi z opresji.  A co najważniejsze mam wrażenie, że parkiet jest cały jego. Nie ma takiej pozycji, z której by nie trafił, nie ma takiego obrońcy, który uniemożliwiłby mu rzut. A po udanej akcji oczywiście triumfujący, zniewalający uśmiech.

Siadam z ulgą, by odetchnąć. Znowu się udało, prowadzimy, dzięki Jego  dwóm rzutom z dystansu. Słyszę pisk butów, kilka krzyków trenera, wreszcie dźwięk oznaczający koniec drugiej kwarty. Większość wychodzi odetchnąć. Ja zostaję. Czekam…

Gdy zaczyna się druga połowa, znów czuję się jak zaczarowana. Kilka akcji, udane rozegranie, skuteczne rzuty. Techniczne szczegóły często mi umykają. Ja w prawidłowo zagranej akcji nie widzę kolejnego podpunktu do statystyki lecz magię, niezwykłość tego sportu. A On szaleje na boisku. Prawidłowo zagrana akcja, to w Jego przypadku za mało – raczej brawura, popisy, efektowne, ryzykowne wejścia pod kosz.

Ostatnie minuty meczu. Kilka chwil emocji, wszyscy wstają, oklaskują, krzyczą, skandują Jego imię. Jesteśmy razem, zjednoczeni w jednej idei. Wreszcie zawyła syrena wieńcząca mecz. Znów wygraliśmy. Czuję dumę, zarówno z gry całej drużyny jak i Jego, najlepszego dziś znowu punktującego. Widzę radość, odprężenie na Jego twarzy. Uniesione ręce w geście zwycięstwa. Lubię gdy cieszy się  z nami, odwdzięcza się za doping, ściska ręce kibicom. Po prostu z nami jest. Tak naturalnie, normalnie, bez „gwiazdorzenia”. 

Wreszcie nadchodzi moment wyjścia. Niosę się wraz z tłumem. W kieszeni znajduję pomięty bilet wstępu na mecz. Na nim wizerunek mojego ulubionego koszykarza – Dardan Berisha – mówię sobie z westchnieniem. Wychodzę na powietrze, biorę oddech szarej rzeczywistości...



Paulinie gratulujemy, a wszystkim uczestnikom konkursu serdecznie dziękujemy za nadesłane prace. Wkrótce na naszej stronie internetowej kolejne konkursy z cennymi nagrodami!