Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Wtopa z Rosą

Sobota, 20 Października 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Nie pomogły ani debiut Arvydasa Eitatuviciusa, ani znakomita seria punktowa Krzysztofa Szubargi w końcówce meczu. Włocławianie zagrali zbyt mało agresywnie w każdym z elementów koszykarskiego rzemiosła i przegrali z Rosą 63:65. Dla beniaminka TBL było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.

Nie pomogły ani debiut Arvydasa Eitatuviciusa, ani znakomita seria punktowa Krzysztofa Szubargi w końcówce meczu. Włocławianie zagrali zbyt mało agresywnie w każdym z elementów koszykarskiego rzemiosła i przegrali z Rosą 63:65. Dla beniaminka TBL było to pierwsze zwycięstwo w tym sezonie.
Na 42 sekundy przed końcem meczu wydawało się, że rozpędzony Anwil (a właściwie, niemal w pojedynkę, Krzysztof Szubarga), mimo wcześniejszych kłopotów, zdoła wydrzeć Rosie Radom zwycięstwo. Kapitan Anwilu trafił właśnie swoją drugą trójkę i siódmy rzut w decydującej kwarcie, zbliżając włocławian do gości na 62:64. Niesamowity popis „Szubiego” mógł mieć kontynuację po kilkudziesięciu kolejnych sekundach, gdy faulowany stanął na linii rzutów wolnych. Niestety, trafił tylko jednego osobistego i na 10 sekund przed końcem było 63:64 i piłka dla Rosy.

Anwil oczywiście szybko faulował i skuteczność w rzutach wolnych musiała zostać sprawdzona po drugiej stronie parkietu. J.J. Montgomery trafił tylko za pierwszym razem (63:65) i Anwil w 8 sekund musiał zbudować akcję na remis lub zwycięstwo. Z piłką popędził Tony Weeden, lecz gdy był już zaledwie o dwutakt od tablicy został faulowany przez Huberta Radke. Bohater Rosy tym samym skazał się na ławkę rezerwowych, ale jego ruch dał przyjezdnym zwycięstwo. Tony Weeden pomylił się bowiem przy pierwszym rzucie osobistym, a po drugim, specjalnie nietrafionym, piłkę do parteru sprowadzili radomianie. Wynik pozostał niezmieniony i pierwsze ligowe zwycięstwo beniaminka stało się faktem.

- Koszykówka jest grą decyzji. My dziś podejmowaliśmy te błędne. Chciałbym przeprosić fanów Anwilu za ten wynik – mówił po meczu trener Dainius Adomaitis. Szkoleniowiec Anwilu ma wiele do przemyślenia, bo po raz kolejny włocławska drużyna zanotowała niedopuszczalną liczbę strat (20) i po raz pierwszy przegrała walkę o zbiórki. Złożyło się na to m.in. aż 14 zbiórek ofensywnych Rosy w pierwszej połowie. Choć Anwil nie pozwolił jej już na ani jedną więcej w drugich dwudziestu minutach, to w ostatecznym rozrachunku walka na tablicach dała przewagę gościom.

Po końcowym gwizdku podkreślano również, że włocławianie przegrali ten mecz mentalnie. Chodzi o fakt, iż większość koszykarzy sparaliżował strach po pierwszych, nieudanych akcjach. Nawet gdy gra się układała, w poczynaniach Anwilu widać było dużą asekurację. Najlepszym przykładem była akcja z pierwszej kwarty meczu, gdy najszybsi na połowie ataku Szubarga z Boykinem mieli czas, by zagrać najefektowniejszą akcję, jaka by im przyszła do głowy. Tymczasem asekuracyjnie „Szubi” podał do Boykina, a ten wykonał najprostszy z możliwych wsadów. Wtedy wydawać się jeszcze mogło, że Anwil gra w ten sposób, bo jest skoncentrowany i ostrożny. Później okazało się, że nogi włocławianom, nie wiedzieć czemu, związał strach.

Smaku temu spotkaniu dodał fakt, iż w pierwszej piątce Anwilu wybiegł Michał Sokołowski, którego zadaniem było krycie J.J. Montgomerego. Młody koszykarz popełnił co prawda przewinienie na Amerykaninie, ale z zadania zaskoczenia rywala wywiązał się znakomicie. Swój debiut zaliczył również Arvydas Eitutavicius. Choć zaczął od straty, to później trafił trojkę i nieco się rozkręcił. Niestety, z upływem czasu wyraźnie ponownie schował się w cieniu kolegów, przekazując rolę playmakera Tonemu Weedenowi.

Anwil Włocławek - Rosa Radom  63:65 (12:13, 15:18, 16:12, 20:22)

Anwil
: Szubarga 15, Weeden 13, Hajrić 7, Boykin 7, Ginyard 6, Wright 6, Seweryn 6, Eitutavicius 3, Bartosz 0, Sokołowski 0

Rosa: Radke 20, Montgomery 13, Vasojević 12, Cupković 10, Adams 4, Bogavac 3, Zalewski 2, Kardaś 0.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI...