Na kilkadziesiąt minut przed zamknięciem okna transferowego w pierwszej lidze sfinalizowano wypożyczenie Wojciecha Barycza do zespołu ASK KS Siarka Tarnobrzeg. Włocławski skrzydłowy będzie miał okazję do spędzenia większej ilości minut na parkiecie i powrotu do drużyny przed następnym sezonem.
Na kilkadziesiąt minut przed zamknięciem okna transferowego w pierwszej lidze sfinalizowano wypożyczenie Wojciecha Barycza do zespołu ASK KS Siarka Tarnobrzeg. Włocławski skrzydłowy będzie miał okazję do spędzenia większej ilości minut na parkiecie i powrotu do drużyny przed następnym sezonem.
Wojciech Barycz rozegrał w tym sezonie 16 meczów w barwach Anwilu. Na parkiecie przebywał średnio 11,22 min. i zdobywał 4,7 pkt. i 1,8 zb. Najlepszy występ zanotował w spotkaniu inaugurującym rozgrywki Ekstraklasy, w którym przeciw Polonii 2011 Warszawa zdobył 17 pkt., 3 zb. i 2 prz.
Wojciech Barycz rozegrał w tym sezonie 16 meczów w barwach Anwilu. Na parkiecie przebywał średnio 11,22 min. i zdobywał 4,7 pkt. i 1,8 zb. Najlepszy występ zanotował w spotkaniu inaugurującym rozgrywki Ekstraklasy, w którym przeciw Polonii 2011 Warszawa zdobył 17 pkt., 3 zb. i 2 prz.
Dziś kończy się dla ciebie obecny sezon w Anwilu Włocławek. Jak będziesz wspominał te kilka miesięcy?
Wojciech Barycz - Cieszę się, że dostałem szansę gry w Anwilu. Praca z trenerem Igorem Griszczukiem i całym sztabem szkoleniowym była dla mnie bardzo dobrym doświadczeniem i mam nadzieję, że zaowocuje ona moim rozwojem. Myślę, że doświadczenie zebrane podczas gry we Włocławku przełoży się na dobre występy w pierwszej lidze.
Czy to prawda, że sam zabiegałeś o to, żeby znaleźć ci zespół, w którym będziesz miał możliwość dłuższej gry?
- Tak, w pewnym momencie sezonu zorientowałem się, że świetna opieka, jaką roztacza się nade mną we Włocławku nie wystarczy i do własnego rozwoju potrzebuję jeszcze gry. Po rozmowie z prezesem oraz trenerem doszliśmy do wniosku, że w obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla mnie będzie ogrywanie się na parkietach niższej ligi, a potem powrót do Włocławka. Po długiej kontuzji doszedłem już do siebie i chcę w większym stopniu stanowić o sile swojego zespołu. Im więcej będę grał, tym szybciej odzyskam formę. To gwarantuje mi tylko pierwsza liga i dlatego przenosiny traktuję jako krok naprzód, a nie wstecz.
A więc zaplecze Ekstraklasy ma być przetarciem przed kolejnym sezonem, w którym zamierzasz włączyć się do walki o więcej minut na parkietach PLK?
- Oczywiście, chcę wrócić do ekstraklasy i to jest mój cel długoterminowy. Na chwilę obecną jednak zaczynam myśleć jedynie o najbliższych meczach w barwach Siarki Tarnobrzeg. To jest bardzo dobry zespół z aspiracjami na awans do Ekstraklasy. Mam nadzieję, że pomogę mu osiągnąć ten cel.
A w PLK będziesz ściskał kciuki za kolegów z Anwilu?
- Pewnie, że tak! Mam nadzieję, że chłopaki będą walczyli o najwyższe cele. Wiem, że tą drużynę stać na walkę o medale i na pewno pozostanę w kontakcie z zawodnikami i trenerami. Będą trzymał kciuki, żeby zaszli jak najdalej.
Jest coś, czego będzie ci w najbliższych dniach i tygodniach szczególnie brakowało?
- Przenosiny w trakcie sezonu zawsze są trudne i na pewno do wielu rzeczy będę się musiał na nowo przyzwyczaić. Z pewnością, szybko zacznę tęsknić za atmosferą meczów w Hali Mistrzów. Włocławscy kibice mocno mnie zaskoczyli swoim zaangażowaniem w doping. Dziękuję im w imieniu całej drużyny i swoim indywidualnie. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja, żebym grą podziękował im za kredyt zaufania, jaki mi dali.
Wojciech Barycz - Cieszę się, że dostałem szansę gry w Anwilu. Praca z trenerem Igorem Griszczukiem i całym sztabem szkoleniowym była dla mnie bardzo dobrym doświadczeniem i mam nadzieję, że zaowocuje ona moim rozwojem. Myślę, że doświadczenie zebrane podczas gry we Włocławku przełoży się na dobre występy w pierwszej lidze.
Czy to prawda, że sam zabiegałeś o to, żeby znaleźć ci zespół, w którym będziesz miał możliwość dłuższej gry?
- Tak, w pewnym momencie sezonu zorientowałem się, że świetna opieka, jaką roztacza się nade mną we Włocławku nie wystarczy i do własnego rozwoju potrzebuję jeszcze gry. Po rozmowie z prezesem oraz trenerem doszliśmy do wniosku, że w obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla mnie będzie ogrywanie się na parkietach niższej ligi, a potem powrót do Włocławka. Po długiej kontuzji doszedłem już do siebie i chcę w większym stopniu stanowić o sile swojego zespołu. Im więcej będę grał, tym szybciej odzyskam formę. To gwarantuje mi tylko pierwsza liga i dlatego przenosiny traktuję jako krok naprzód, a nie wstecz.
A więc zaplecze Ekstraklasy ma być przetarciem przed kolejnym sezonem, w którym zamierzasz włączyć się do walki o więcej minut na parkietach PLK?
- Oczywiście, chcę wrócić do ekstraklasy i to jest mój cel długoterminowy. Na chwilę obecną jednak zaczynam myśleć jedynie o najbliższych meczach w barwach Siarki Tarnobrzeg. To jest bardzo dobry zespół z aspiracjami na awans do Ekstraklasy. Mam nadzieję, że pomogę mu osiągnąć ten cel.
A w PLK będziesz ściskał kciuki za kolegów z Anwilu?
- Pewnie, że tak! Mam nadzieję, że chłopaki będą walczyli o najwyższe cele. Wiem, że tą drużynę stać na walkę o medale i na pewno pozostanę w kontakcie z zawodnikami i trenerami. Będą trzymał kciuki, żeby zaszli jak najdalej.
Jest coś, czego będzie ci w najbliższych dniach i tygodniach szczególnie brakowało?
- Przenosiny w trakcie sezonu zawsze są trudne i na pewno do wielu rzeczy będę się musiał na nowo przyzwyczaić. Z pewnością, szybko zacznę tęsknić za atmosferą meczów w Hali Mistrzów. Włocławscy kibice mocno mnie zaskoczyli swoim zaangażowaniem w doping. Dziękuję im w imieniu całej drużyny i swoim indywidualnie. Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja, żebym grą podziękował im za kredyt zaufania, jaki mi dali.