Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Wiktor Grudziński: Walczyć do upadłego

Środa, 11 Kwietnia 2007, 1:00, Michał Fałkowski

- My także nie mamy innego wyjścia jak walczyć do upadłego. Nie wyobrażamy sobie, że opadniemy po pierwszej rundzie playoff. Wtedy to byłaby prawdziwa tragedia, rzecz nie do przyjęcia - powiedział Wiktor Grudziński - zawodnik Anwilu Włocławek.


W drugim meczu, w którym nie zabrakło walki pokonaliście Czarnych. Jakbyś ocenił to spotkanie?

Bez dwóch zdań był to mecz defensywy, do którego przystąpiliśmy bardzo zdeterminowani. Wiedzieliśmy, że rywal gra krótszą ławką i staraliśmy się to wykorzystać. W drugim spotkaniu z rzędu mieliśmy problemy ze skutecznością, wynikały one z zaangażowania w obronę. Jesteśmy zadowoleni z wygranej i nawet nie chcemy myśleć, co mogłoby się stać, gdyby Czarni po raz kolejny zeszli z parkietu jako zwycięzcy.
Właśnie, na waszą skuteczność narzekali kibice i obserwatorzy...

Wiesz, to nie tak, że nagle zapomnieliśmy jak się rzuca do kosza. Sporo sił zostawiliśmy w obronie, co wywołało zmęczenie. Przed nami kilka dni na regenerację po dwóch ciężkich meczach. Ten czas wykorzystamy na przeanalizowanie naszych błędów i przygotowanie się do walki w Słupsku. Liczymy, że osiągniemy tam jak najlepsze rezultaty.

Czy nie jesteś zdania, że pojawienie się na parkiecie Bartłomieja Wołoszyna było przełomowym momentem spotkania?

Wejście Bartka dało zespołowi nowego ducha. Dobrze zagrał zarówno w ataku jak i w obronie. Wniósł wiele dobrego do drużyny. Wtedy uwierzyliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać ten mecz i zrewanżować się Czarnym za porażkę w pierwszym meczu.

Krąży taka opinia, że zawodnicy Anwilu upoili się wysokim zwycięstwem nad Prokomem i liczyli, iż z Czarnymi pójdzie im równie łatwo. To chyba nie jest prawdą patrząc ile sil włożyliście w te dwa mecze?

Oczywiście, że nie zlekceważyliśmy zespołu ze Słupska. W meczu z koszykarzami z Sopotu wychodziło nam dosłownie wszystko, dlatego też uwierzyliśmy w to, że weszliśmy na ten właściwy tor i będziemy grać z meczu na mecz jeszcze lepiej. Czarni od Prokomu różnią się tym, że grają dużo lepiej w obronie i postawili nam trudne warunki, co było widać na parkiecie. W pierwszym meczu trochę nas zaskoczyli i dlatego udało im się wygrać, ale w kolejnym starciu to my okazaliśmy się lepsi. Wygrana jednak nie przyszła nam łatwo.

Jakbyś ocenił Anwil w przekroju tych pierwszych spotkań ćwierćfinałowych?

Z całą pewnością nie gramy tego co lubimy, przez to się męczymy z rywalem. Mam nadzieję, że wszystko zmieni się do czasu meczów w Słupsku i pokażemy tam nasz styl gry, do którego przyzwyczailiśmy siebie i naszych kibiców. Zdajemy sobie sprawę z tego, że o zwycięstwa w kolejnych meczach będzie niezwykle ciężko.

W Słupsku gra się trudno o czym przekonało się wiele drużyn. Co musi zrobić Anwil by wygrać?

Odpowiedź na to pytani jest prosta. Musimy zagrać tak jak robiliśmy to w trakcie drugiej, rewanżowej rundy rozgrywek. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli to wrócimy ze Słupska jako zwycięzcy. Musimy zagrać dużo bardziej skutecznie, to właśnie jest najprostsza recepta, by wrócić ze Słupska jako zwycięzcy.

W jednym z typowań serii ćwierćfinałowych obstawiłeś, że Anwil wygra z Czarnymi 3-1. Czy podtrzymujesz swoje zdanie?

Bardzo wierzę, że tak się stanie. Ciężko będzie jednak to uczynić, ponieważ Czarni nie zamierzają odpuszczać, o czym dobitnie się przekonaliśmy. Trener Griszczuk na pewno przygotuje szereg niespodzianek, które będą miały nas zaskoczyć i uprzykrzyć nam życie. My będziemy na to przygotowani!

Trener Griszczuk podkreślał, że jego zespół będzie w Słupsku bardzo zdeterminowany...

My także nie mamy innego wyjścia jak walczyć do upadłego. Nie wyobrażamy sobie, że opadniemy po pierwszej rundzie playoff. Wtedy to byłaby prawdziwa tragedia, rzecz nie do przyjęcia. Dlatego właśnie w Słupsku damy z siebie wszystko i będziemy starać się rozstrzygnąć rywalizację na swoją korzyść.
 
Rozmawiał: Łukasz Brylski
[email protected]