Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Wiktor Grudziński: Na śmierć i życie

Czwartek, 10 Maja 2007, 1:00, Michał Fałkowski

Anwilowi udało się doprowadzić do remisu. Z jakim nastawieniem będziecie jechać do Sopotu?

Będzie czekał nas mecz na śmierć i życie. Nie ma zdecydowanego faworyta, nie liczy się przewaga własnego parkietu. Aťaden z zespołów nie może być pewny, czy wystąpi w finale.

O tym zadecyduje siódme spotkanie, czy spodziewałeś się, że seria będzie taka długa?

Nie wszyscy stawiali na nas i typowali, że rywalizacja zakończy się jeszcze wcześniej. Dlatego jeszcze bardziej cieszymy się z tego remisu. W tym jak i w poprzednich meczach pokazaliśmy serce i charakter. Myślę, że obok cech czysto koszykarskich to wola walki i sportowa złość będą miały decydujący wpływ.

W piątym meczu nie trafiliście żadnego rzutu za trzy punkty, a teraz rzucaliście na dobrym procencie (42% - 9/21 - red). Skąd taka metamorfoza?

Czasami tak się zdarza, że mecz nie wychodzi. Takie są uroki serii w playoff. Prokom też miał taki mecz, to było w spotkaniu numer trzy, kiedy zawodnicy z Sopotu nie mogli znaleźć swojego rytmu i odpowiedzi na nasze zagrania. Naszym występem chcieliśmy pokazać, że poprzedni mecz był typowym wypadkiem przy pracy.

Mówi się, że Anwil może wysoko pokonać Prokom, ale jeśli dojdzie do zaciętej końcówki, to wtedy zespół z Sopotu ma większe szanse. Ta opinia jednak się nie sprawdziła...

Jak sam zauważyłeś, nie zawsze to się sprawdza. W tym sezonie już niejednokrotnie pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać z każdym. Musimy tylko grać swoją koszykówkę. Jeśli zrealizujemy ten warunek, to możemy wygrać mistrzostwo Polski.