„Kluczem będzie gra w obronie. To jest nasz atut, ponieważ ten element gry szwankuje w ekipie ze Zgorzelca. Uważam, ze gdy zagramy twardo i zespołowo w obronie, wtedy w ataku będzie nam się grało dużo łatwiej.” – mówi przed pierwszą rundą Play Off, były zawodnik Turowa Zgorzelec, a obecnie gracz Anwilu Włocławek, Wiktor Grudziński.
Paweł Gawinecki: Już we wtorek pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie z Turowem, co będzie kluczem do zwycięstwa w tej rywalizacji?
Wiktor Grudziński: Kluczem będzie gra w obronie. To jest nasz atut, ponieważ ten element gry szwankuje w ekipie ze Zgorzelca. Uważam, ze gdy zagramy twardo i zespołowo w obronie, wtedy w ataku będzie nam się grało dużo łatwiej.
Rozpocząłeś sezon właśnie w ekipie ze Zgorzelca, doskonale znasz więc możliwości graczy Turowa. Podczas przygotowań podpowiadałeś trenerom, jak ich pokonać?
Anwil grał z Turowem dwukrotnie. W pierwszym meczu jeszcze występowałem w ekipie ze Zgorzelca, w drugim spotkaniu byłem już w Anwilu a skład w moim byłym zespole uległ prawie całkowicie zmianie. Z początkowego zespołu pozostało praktycznie 3-4 grających zawodników, więc trudno mówić o jakimkolwiek podpowiadaniu. Każdy z nas ma rozpracowanych rywali, zdajemy sobie sprawę, jak ważne są to spotkania. Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani przez sztab szkoleniowy, który rozpracowuje Turów już od dawna, dlatego jestem przekonany, że jesteśmy bardzo dobrze przygotowani do rywalizacji ze zgorzeleckim klubem.
W zespole Turowa występuje były zawodnik Anwilu, Hubert Radke, z którym w trakcie sezonu zamieniłeś się barwami klubowymi, szykujesz się specjalnie do pojedynku z tym graczem?
Nie podchodzę do meczów z Turowem, jako indywidualnego pojedynku z Hubertem. Hubert na pewno nie zdawał sobie sprawy, że zagra w Turowie, tak jak ja nie myślałem, iż wyląduje w Anwilu. Tak się złożyło, że zamieniliśmy się miejscami i uważam, iż odbyło się to z korzyścią zarówno dla nas obu. Jestem zadowolony, że trafiłem ostatecznie do Włocławka, bardzo dobrze czuję się w tym zespole i w tym mieście, z tego co mi wiadomo Hubert też cieszy się z przeprowadzki do Zgorzelca. Rywalizacja między nami nie ma sensu, obaj powinniśmy skupić się na grze i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby nasz zespół wygrał.
Fakt, że będziesz grał przeciwko swojemu byłemu klubowi wywołuje u Ciebie dodatkową mobilizację?
Na pewno tak. Będę chciał pokazać swoją wartość, mam coś do udowodnienia! Jest to dodatkowy smaczek tych spotkań, ponieważ rozstałem się z Turowem w połowie sezonu. Choć sam podjąłem decyzję odejścia można powiedzieć, że to trener ze mnie zrezygnował. Gdy dowiedział się o mojej decyzji nawet nie próbował mnie zatrzymać. Chcę mu udowodnić, że zasługuję na grę w mocnym zespole.
Jakim wynikiem zakończy się rywalizacja z Turowem?
Chciałbym wygrać 3:0, ale zdaję sobie sprawę, że będzie bardzo ciężko. Według mnie pierwsze spotkanie będzie kluczowe, jeśli odniesiemy w nim zwycięstwo będzie nam dużo łatwiej w dalszych meczach.
Czyli po Turowie półfinał z Polpakiem bąd Stalą, następnie finał a po nim „Anwil Włocławek Mistrz Polski 2005/2006”?
(śmiech) Bardzo bym tego chciał. Coraz częściej myślę o grze w finale, jeśli już tam się znajdziemy wypadałoby walczyć o ten najwyższy cel. Mogę obiecać, że zrobimy wszystko, aby Mistrzostwo Polski powróciło do Włocławka.