To będzie mecz z gatunku tych, które trzeba wygrać dla kibiców i dla siebie. 21 grudnia w Hali Mistrzów Anwil Włocławek zmierzy się z Rosą Radom, zespołem, który miał zastąpić Rottweilery w gronie czołowych polskich ekip. Póki co to jednak włocławianie są w czubie tabeli i ani myślą oddać pola rywalom, zwłaszcza w prestiżowym przedświątecznym starciu.
Gdy przed sezonem Rosa Radom podpisała kontrakt z najlepszym strzelcem TBL, Jakubem Dłoniakiem, uzupełniła skład solidnymi Polakami i zatrudniła ciekawych graczy zza oceanu, wydawało się, że będzie jednym z silnych kandydatów do gry w półfinale. O ile pewniakami do najlepszej czwórki wydawali się Stelmet i PGE Turów, o tyle Anwil, Trefl i Czarni mieli czuć się zagrożeni ze strony radomskiego zespołu. Tymczasem, na półmetku rundy zasadniczej Rosa nie łapie się nawet do górnej szóstki i w każdym kolejnym meczu będzie musiała walczyć do upadłego, żeby osiągnąć zakładane cele.
- Dotychczasowe wyniki Rosy na pewno nie zadowalają nikogo w Radomiu i tym bardziej trzeba uważać, żeby ten zespół nie odbudował się naszym kosztem – mówi Marcin Woźniak trener-asystent Anwilu. – Drużyna Wojciecha Kamińskiego jest ciekawie zbudowana. Właściwie cała dwunastka zawodników prezentuje równy, wysoki poziom i posiada szczególne inklinacje do gry w ataku. – Na szczęście dla rywali, ten powszechny ciąg na kosz sprawia, że rzucać chcą wszyscy, a mało kto pracuje nad wykreowaniem dobrej pozycji. Trzeba jednak dodać, że jeśli Rosa złapie rytm, to może być nie do zatrzymania.
Sobotni pojedynek miał stać pod znakiem powrotu na Kujawy niepokornego Elajah Johnsona. Amerykanin, mocno szykujący się mentalnie na starcie z Anwilem, doznał urazu kolana i będzie musiał przejść zabieg artroskopii. Krzywdy Rottweilerom więc nie zrobi, ale kto wie, czy wyłączenie go ze składu nie podziała korzystnie na radomian. Jest szansa, że piłki zaczną częściej trafiać do wysokich Archibequea, Adamsa i Witki, a na obwodzie cały czas wielką siłą rażenia dysponować będą Jakub Dłoniak z Korie Luciousem.
Włocławianie nie muszą mieć jednak kompleksów. Drużyna trenera Miliji Bogicevicia wygrała pięć meczów z rzędu, zagra w sprawdzonym w ligowych bojach składzie i powalczy o dobre nastroje przed Bożym Narodzeniem. Zapowiada się ważny mecz nie tylko dla całego zespołu, ale i indywidualnie, dla Seida Hajricia. Kapitan drużyny wystąpi w barwach Anwilu po raz 170. i awansuje w klasyfikacji koszykarzy najdłużej występujących we Włocławku na piąte miejsce. Przed nim... Andrzej Pluta, którego Hajrić może wyprzedzić jeszcze w tym sezonie.
Tak jak w ostatnich latach, Rottweilery będą chciały sprawić swoim fanom miły, świąteczny prezent. Wierząc, że Hala Mistrzów wypełni się po brzegi kibicami, którzy zapragną nabyć klubowy kalendarz i zdobyć ich autografy, koszykarze zrobią wszystko, by podpisywać karty w dobrych nastrojach. To ma być sportowe święto dla fanów, którzy zawsze są z zespołem. – Liczymy, że kibice będą chcieli poczuć trochę emocji przed spokojnymi, rodzinnymi obchodami Bożego Narodzenia. Gwarantujemy, że zagramy na całego, żeby pokazać wszystkim, że jesteśmy drużyną, którą warto wspierać. Walczymy o utrzymanie drugiego miejsca w tabeli i razem z naszymi fanami jesteśmy w stanie to osiągnąć – mówi Michał Sokołowski.
Na kibiców przychodzących na mecz czekać będą nie tylko kalendarze, ale również bezpłatny magazyn „Anwil TEAM” i „Gazeta Pomorska”. Ponadto będzie można zagrać o bilety do kręgielni, wizyty w SPA oraz wycieczkę zagraniczną. W sam raz na wigilijny prezent.
Gorąco zachęcamy do przyjścia na mecz!