Mistrz Polski, Asseco Prokom Gdynia, będzie przeciwnikiem Anwilu Włocławek w przededniu Wielkanocy. Zanim usiądziemy do świątecznych stołów, warto wybrać się do Hali Mistrzów i poczuć wielkie koszykarskie emocje. Tym bardziej, że to może być ostatni Taki mecz Anwilu z Asseco Prokomem…
Mistrz Polski, Asseco Prokom Gdynia, będzie przeciwnikiem Anwilu Włocławek w przededniu Wielkanocy. Zanim usiądziemy do świątecznych stołów, warto wybrać się do Hali Mistrzów i poczuć wielkie koszykarskie emocje. Tym bardziej, że to może być ostatni Taki mecz Anwilu z Asseco Prokomem…
Dziś koszykarską Polskę obiegła informacja o odejściu z Asseco Prokomu kolejnego ważnego zawodnika, Adama Hrycaniuka. Wobec nieukrywanych problemów mistrza, wielu zadaje sobie pytanie, czy to ostatni taki pojedynek włocławsko – gdyński w Hali Mistrzów…? Oby nie, bo żal byłoby tych jedenastu lat wypełnionych pojedynkami, których wspomnienie za każdym razem wywołuje gęsią skórkę.
Poważna rywalizacja Anwilu z Prokomem zaczęła się w 2002 roku, gdy w półfinale nadmorski team odprawił najeżony gwiazdami Anwil. Rok później włocławianie zrewanżowali się w finale, który wygrali 4-2. W następnych sezonach obie drużyny wciąż walczyły ze sobą o najwyższe laury. Jak wielka rywalizacja się między nimi wytworzyła, niech świadczy choćby ogromna stawka pojedynków. Na przestrzeni dziewięciu lat Anwil z Prokomem mierzyli się czterokrotnie w finale i tyle samo razy w półfinale Mistrzostw Polski. Do tego dochodzą starcia o Puchar i Superpuchar Polski.
Choćby ze względu na pamięć o tamtych wydarzeniach, koszykarze muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności również w sobotnim meczu. O mobilizację Mateusza Ponitki, Piotra Szczotki i Przemysława Zamojskiego możemy być spokojni. Ale czy sama podrażniona ambicja wystarczy, gdy zespół rozsypuje się na ich oczach? Aťegnający się z drużyną Adam Hrycaniuk w TBL zagrał przeciw Anwilowi 19 razy, zdobywając średnio 4,4 punktu i 3,6 zbiórki. Teraz już Asseco Prokomowi nie pomoże.
A co z Anwilem? Czy dobrze grający w tym sezonie włocławianie nie pozwolą sobie na odrobinę nonszalancji? – Absolutnie nie – oburza się Krzysztof Szubarga. – Na samo hasło „Asseco Prokom” krew pulsuje mi szybciej. To jest taki rywal, któremu nie można nigdy odpuścić. Nie dość, że ma ogromne doświadczenie i umiejętności, to jeszcze w ostatnich latach odbierał Anwilowi najcenniejsze trofea. Mamy do niego ogromny szacunek, ale i wolę pokonania go. Jestem pewny, że czeka nas ciężki, ale atrakcyjny mecz.–
Najważniejsze, żeby w sobotnim pojedynku ambicja nie zagrała włocławianom na nosie, tak jak już raz się to stało w tym sezonie. Na początku lutego cały koszykarski Włocławek ostrzył sobie zęby na pokonanie Asseco Prokomu. Nasi koszykarze ciężko trenowali, długo rozszyfrowywali przeciwnika i przystąpili do meczu z ogromnym skupieniem. Niestety, misternie budowana układanka runęła wraz z pierwszymi niecelnymi rzutami. Na początku meczu piłka kilka razy wykręciła się z kosza i zaczęły się nerwy. W ostatecznym rozrachunku Anwil przegrał właśnie tą różnicą, którą na początku pozwolił wypracować rywalom.
Włocławianie na przygotowania do meczu mają o dwa dni mniej od gdynian. Tym razem może to jednak podziałać na ich korzyść, bo po prostu nie zdążą wytworzyć niepotrzebnego napięcia. Przystąpią do pojedynku niejako z marszu, a w takich okolicznościach czują się najlepiej. Ich siłą powinien być szybki atak. Akcje napędzane przez Szubargę, Sokołowskiego i Ginyarda są dla rywali zabójcze. Przy wsparciu gorącej publiczności na pewno nabiorą jeszcze większej energii. Tego wieczoru po prostu trzeba być w Hali Mistrzów. Ubierzmy się na biało i przeżywajmy kolejną (oby nie ostatnią) włocławsko – gdyńską bitwę.
Anwil Włocławek zadbał, żeby kibice nie nudzili się nawet w przerwach meczu. Jak zwykle zatańczą piękne cheerleaders, swój show da maskotka drużyny, a szczęśliwcy staną do konkursu rzutów z połowy, którego stawką jest bon o wartości 2000 zł na wycieczkę zagraniczną.
Początek spotkania Anwil Włocławek – Asseco Prokom Gdynia w sobotę 30 marca o godz. 19:00.
Poważna rywalizacja Anwilu z Prokomem zaczęła się w 2002 roku, gdy w półfinale nadmorski team odprawił najeżony gwiazdami Anwil. Rok później włocławianie zrewanżowali się w finale, który wygrali 4-2. W następnych sezonach obie drużyny wciąż walczyły ze sobą o najwyższe laury. Jak wielka rywalizacja się między nimi wytworzyła, niech świadczy choćby ogromna stawka pojedynków. Na przestrzeni dziewięciu lat Anwil z Prokomem mierzyli się czterokrotnie w finale i tyle samo razy w półfinale Mistrzostw Polski. Do tego dochodzą starcia o Puchar i Superpuchar Polski.
Choćby ze względu na pamięć o tamtych wydarzeniach, koszykarze muszą wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności również w sobotnim meczu. O mobilizację Mateusza Ponitki, Piotra Szczotki i Przemysława Zamojskiego możemy być spokojni. Ale czy sama podrażniona ambicja wystarczy, gdy zespół rozsypuje się na ich oczach? Aťegnający się z drużyną Adam Hrycaniuk w TBL zagrał przeciw Anwilowi 19 razy, zdobywając średnio 4,4 punktu i 3,6 zbiórki. Teraz już Asseco Prokomowi nie pomoże.
A co z Anwilem? Czy dobrze grający w tym sezonie włocławianie nie pozwolą sobie na odrobinę nonszalancji? – Absolutnie nie – oburza się Krzysztof Szubarga. – Na samo hasło „Asseco Prokom” krew pulsuje mi szybciej. To jest taki rywal, któremu nie można nigdy odpuścić. Nie dość, że ma ogromne doświadczenie i umiejętności, to jeszcze w ostatnich latach odbierał Anwilowi najcenniejsze trofea. Mamy do niego ogromny szacunek, ale i wolę pokonania go. Jestem pewny, że czeka nas ciężki, ale atrakcyjny mecz.–
Najważniejsze, żeby w sobotnim pojedynku ambicja nie zagrała włocławianom na nosie, tak jak już raz się to stało w tym sezonie. Na początku lutego cały koszykarski Włocławek ostrzył sobie zęby na pokonanie Asseco Prokomu. Nasi koszykarze ciężko trenowali, długo rozszyfrowywali przeciwnika i przystąpili do meczu z ogromnym skupieniem. Niestety, misternie budowana układanka runęła wraz z pierwszymi niecelnymi rzutami. Na początku meczu piłka kilka razy wykręciła się z kosza i zaczęły się nerwy. W ostatecznym rozrachunku Anwil przegrał właśnie tą różnicą, którą na początku pozwolił wypracować rywalom.
Włocławianie na przygotowania do meczu mają o dwa dni mniej od gdynian. Tym razem może to jednak podziałać na ich korzyść, bo po prostu nie zdążą wytworzyć niepotrzebnego napięcia. Przystąpią do pojedynku niejako z marszu, a w takich okolicznościach czują się najlepiej. Ich siłą powinien być szybki atak. Akcje napędzane przez Szubargę, Sokołowskiego i Ginyarda są dla rywali zabójcze. Przy wsparciu gorącej publiczności na pewno nabiorą jeszcze większej energii. Tego wieczoru po prostu trzeba być w Hali Mistrzów. Ubierzmy się na biało i przeżywajmy kolejną (oby nie ostatnią) włocławsko – gdyńską bitwę.
Anwil Włocławek zadbał, żeby kibice nie nudzili się nawet w przerwach meczu. Jak zwykle zatańczą piękne cheerleaders, swój show da maskotka drużyny, a szczęśliwcy staną do konkursu rzutów z połowy, którego stawką jest bon o wartości 2000 zł na wycieczkę zagraniczną.
Początek spotkania Anwil Włocławek – Asseco Prokom Gdynia w sobotę 30 marca o godz. 19:00.