Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Więcej atutów mistrza

Środa, 26 Marca 2014, 7:21, Michał Fałkowski

Dojrzała i bardziej skuteczna gra Stelmetu Zielona Góra zaważyła na tym, że w pierwszym starciu II Etapu TBL drużyna Mistrza Polski pokonała Anwil Włocławek 77:68. Przyjezdni lepiej rozpoczęli mecz, a później utrzymywali przewagę dzięki wyższej skuteczności spod kosza oraz kluczowym trafieniom za trzy Łukasza Koszarka.

„Nowy Poziom Emocji” – to hasło przyświecało starciu Anwilu Włocławek ze Stelmetem Zielona Góra. Wszystko oczywiście z uwagi na rozpoczęty właśnie II Etap Tauron Basket Ligi, zwany szóstakami. Anwil i Stelmet znalazły się oczywiście w górnej części tabeli, w której najmocniejsze kluby walczą o jak najlepsze rozstawienie w play-off. Niestety, starcie w Hali Mistrzów przez większość czasu przebiegało pod dyktando gości i emocji trochę w nim jednak zabrakło.

Pierwszy gwizdek, piłka w górę i… Christian Eyenga okazał się gorszy od Seida Hajricia w walce o inauguracyjną akcję. Niestety dla gospodarzy, Eyenga nie zdeprymował się i w kolejnych minutach pokazał dlaczego uznawany jest obecnie za największą gwiazdę TBL. Kilkukrotnie ograł Michała Sokołowskiego i zapewnił Stelmetowi doskonały start. Dzieło Eyengi kontynuował później Kamil Chanas i zielonogórska machina na dobre złapała rytm.

Pierwsza kwarta przegrana przez Anwil 16:24 nie wróżyła włocławianom najlepiej na dalszą część meczu. Zwłaszcza, że w kolejnych minutach pozytywy w grze Rottweilerów neutralizowane były przez słabsze zagrania. Anwil grał trochę tak jak najbardziej wyróżniający się w tym fragmencie Mateusz Kostrzewski – szarpał, starał się, zbierał, ale zbyt rzadko znajdował drogę do kosza. Nieco ożywienia w poczynania Rottweilerów wniósł Mikołaj Witliński, ale nawet on nie był w stanie w większym stopniu wpłynąć na przebieg rywalizacji. W efekcie do przerwy było 40:29 dla gości.

W trzeciej kwarcie górę wzięły emocje. Pojawiło się kilka niepotrzebnych przewinień i gra straciła rytm. Na szczęście, nie na długo. Dwie trójki w odstępie 20 sekund ustrzelił Piotr Pamuła, trafienie z dystansu dołożył Michał Sokołowski i jeszcze raz poprawił Pamuła. Anwil zmniejszył straty do 7 punktów, ale jak trafia się za trzy z kontry, pokazał Łukasz Koszarek. Dzięki temu Stelmet schodził na ostatnią przerwę przy przewadze 59:49.

W decydującej kwarcie goście kontrolowali wynik. Trener Mihailo Uvalin mocno rotował składem, ale pozostawiał na boisku swoje najważniejsze ogniwo – Łukasza Koszarka. Polski rozgrywający miał bowiem odpowiedź zarówno trafienia Mateusza Kostrzewskiego, jak i na asysty Michała Sokołowskiego. Do końca zachował zimną krew i poprowadził gości do wygranej 77:68.

- Nie jesteśmy tą samą drużyną, która rozpoczynała sezon i dlatego musimy na nowo nauczyć się grać tak, żeby wygrywać – tłumaczył później trener Milija Bogicević. – Przed nami sporo pracy, którą trzeba wykonać bardzo szybko, bo już w niedzielę kolejny ważny mecz z Energą Czarnymi Słupsk. -

Anwil Włocławek - Stelmet Zielona Góra 68:77 (16:24, 13:16, 20:19, 19:18)

Anwil: Kostrzewski 15, Pamuła 14, Hajrić 12, Graham 11, Callahan 8, Sokołowski 4, Mijatović 2, Witliński 2

Stelmet: Koszarek 16, Dragicević 13, Eyenga 12, Chanas 9, Hrycaniuk 7, Cel 6, Brackins 5, Sroka 5, Zamojski 4, Cesnauskis 0, Kucharek 0