Nie można odmówić walki i serca do gry zawodnikom Anwilu Włocławek w meczu z MKSem Dąbrowa Górnicza, ale jak się okazało - samo zaangażowanie to za mało. Rottweilery przegrały u siebie z beniaminkiem 77:90, choć dwóch zawodników zdobyło ponad 20 oczek.
Nie można odmówić walki i serca do gry zawodnikom Anwilu Włocławek w meczu z MKSem Dąbrowa Górnicza, ale jak się okazało - samo zaangażowanie to za mało. Rottweilery przegrały u siebie z beniaminkiem 77:90, choć dwóch zawodników zdobyło ponad 20 oczek.
27 punktów Chase’a Simona oraz double-double w postaci 24 oczek i 13 zbiórek Konrada Wysockiego nie dały zwycięstwa Anwilowi Włocławek. Dwójka ta ciągnęła grę Rottweilerów przez większą część meczu, ale ostatecznie ich wysiłek poszedł na marne.
- Szkoda tego spotkania. Każdy wie w jakiej jesteśmy sytuacji, każdy wie jak wyglądały nasze przygotowania do tego meczu, ale na parkiecie pokazaliśmy walkę, pokazaliśmy zaangażowanie i teraz możemy tylko żałować, że nie wygraliśmy – mówił po zakończeniu starcia nowomianowany kapitan Rottweilerów, Konrad Wysocki.
Skrzydłowy Anwilu nie debiutował w tej roli, gdyż funkcję tę pełnił już w niedawnym meczu z PGE Turowem Zgorzelec. Debiut w nowej skórze zaliczył natomiast Marcin Woźniak, obecnie główny trener zespołu, a kilka dni temu jeszcze asystent Predraga Krunicia. – Nie przygotowywałem się do tego meczu w jakiś wyjątkowy sposób, starałem się pracować normalnie, tak jak zawsze pracuję i… muszę powiedzieć, że miałem większą tremę przed przyjściem na konferencję, niż przed meczem. Na pewno należy docenić to, w jaki sposób gracze walczyli o zwycięstwo na parkiecie, choć oczywiście niedosyt po przegranej pozostaje – skomentował Woźniak.
Jego zawodnicy przegrywali po pierwszej kwarcie 19:23, ale w drugiej części meczu pokazali niezłą koszykówkę i po serii udanych zagrań Simona, Wysockiego oraz Hrvoje Kovacevicia (tercet ten zdobył 13 z 16 punktów zespołu) Anwil prowadził 36:30. Niestety, koszykarze MKSu Dąbrowa Górnicza nie potrzebowali zbyt wiele czasu, aby zniwelować przewagę gospodarzy, a stało się to faktem głównie za sprawą szybkiego ataku, w którym brylował Myles McKay. Amerykanin zdobył sześć punktów z rzędu i do przerwy miał na swoim koncie 14 oczek, a MKS wygrywał 40:38.
Po zmianie stron zawodnicy Wojciecha Wieczorka poszli za ciosem. Najpierw w ciągu minuty zdobyli siedem punktów z rzędu (47:40), a następnie w ciągu dwóch kolejnych – 10. Anwil w tym czasie odpowiedział tylko trójką Konrada Wysockiego (43:57) i choć pod koniec trzeciej oraz w czwartej kwarcie starał się odwrócić losy meczu, ostatecznie nie był w stanie złamać gości. MKS pokonał Anwil 90:77, a bohaterem spotkania okazał się McKay, który zdobył 24 punkty.
Anwil Włocławek - MKS Dąbrowa Górnicza 77:90 (19:23, 19:17, 20:28, 19:22)
Anwil: Simon 27, Wysocki 24, Kovacević 10, Surmacz 9, Witliński 4, Vaughn 3, Krajniewski 0, Raczyński 0
MKS: McKay 24, Zmarlak 15, Brown 14, Szymański 11, Pepper 7, Weaver 7, Piechowicz 4, Dziemba 3, Małecki 3, Zieliński 2