Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Włocławskie igrzyska w poznańskiej Arenie

Środa, 21 Stycznia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Drugi raz z rzędu nieprzeciętną skutecznością popisali się koszykarze włocławskiego Anwilu. 101 punktów rzuconych PBG Basketowi Poznań zapewniło im zwycięstwo i przybliżyło do czołowych lokat w tabeli PLK. Najskuteczniejszym zawodnikiem naszego zespołu był pozyskany niedawno Tommy Adams.

Drugi raz z rzędu nieprzeciętną skutecznością popisali się koszykarze włocławskiego Anwilu. 101 punktów rzuconych PBG Basketowi Poznań zapewniło im zwycięstwo i przybliżyło do czołowych lokat w tabeli PLK. Najskuteczniejszym zawodnikiem naszego zespołu był pozyskany niedawno Tommy Adams.

Patrząc z perspektywy całego spotkania, dla Anwilu jedynym ważnym wydarzeniem pierwszej kwarty był ligowy debiut Milosa Paravinji. Zespoły badały swoje możliwości nie przypuszczając bardziej zdecydowanych ataków. Swoje dwa grosze do niezbyt efektownego obrazu gry dorzucili również sędziowie, co rusz dopatrując się przewinień po obu stronach. Nieco lepiej wyszli na tym gospodarze, osiągając przed pierwszą krótką przerwą prowadzenie 23:19.

 

Od początku drugiej odsłony coraz śmielej zaczęli sobie poczynać włocławianie. Najpierw, po ładnej, zespołowej akcji za trzy trafił Tommy Adams. Co więcej, po chwili okazało się, że w piątce gospodarzy brakuje drugiego Polaka (na boisku był tylko młody Tomasz Smorawiński). Anwil wykorzystał to zdobywając cztery kolejne punkty i wyszedł na prowadzenie 23:26. Choć kilkukrotnie przewaga wracała na stronę PBG Basketu (ostatni raz po rzucie za dwa Geralda Browna), to w końcówce kwarty szczęście dopisało Anwilowi. Duża w tym zasługa rozgrywającego świetne zawody Adamsa. Amerykanin w dwóch następujących po sobie akcjach świetnie wypatrzył niepilnowanych na dystansie kolegów. Najpierw nie pomylił się Marko Brkić, później Paul Miller (14 pkt.), a wynik na 43:48 przed przerwą ustalił sam Adams (15 pkt).

 

Nie byłoby tej przewagi Anwilu, gdyby nie lepiej wykonywane rzuty wolne (19/21 przy 8/16 PBG Basketu). Jednak w drugiej połowie włocławianie tylko sześć razy stawali na linii osobistych i źródeł swojej dominacji musieli poszukać w innym elemencie. Okazały się nim rzuty z dystansu, których Adams i spółka trafili w trzeciej i czwartej kwarcie aż dziesięć. Na każde trafienie gospodarzy Anwil odpowiadał z nawiązką i jego przewaga zaczęła systematycznie rosnąć. Po 8 punktach z rzędu Łukasza Koszarka oraz kolejnych trójkach Millera i Brkicia osiągnęła ona 10 oczek (54:64).

 

Oprócz niesamowicie skutecznych włocławskich „strzelb”, mecz miał jeszcze jednego bohatera. Był nim Stipe Modrić, który mimo, że grał na pozycji skrzydłowego, zachowywał się momentami jak rasowy rozgrywający. Jego asysty (10!) i umiejętne odcinanie od piłki Adama Wójcika nie pozostały bez wpływu na wynik. Ozdobą spotkania były dwie kolejne akcje, w których najpierw sam zdobył punkty z dystansu, a następnie obsłużył ostatnim podaniem nieźle spisującego się Paravinję, wyprowadzając Anwil na prowadzenie 71:90.

 

Przy wysokiej przewadze włocławianie sprawiali wrażenie jakby urządzili sobie igrzyska w poznańskiej Arenie. Mimo upływu czasu i zwiększającego się zmęczenia nie stracili ochoty do zdobywania punktów i raz po raz dziurawili kosz gospodarzy. Obserwując, jak Anwil przekracza barierę stu punktów Eugeniusz Kijewski mógł tylko rozłożyć ręce i przejść do obmyślania lepszej taktyki na sobotnie starcie z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, Victorią Górnikiem Wałbrzych.


PBG Basket Poznań - Anwil Włocławek 84:101 (23:19, 20:29, 21:32, 20:21)

PBG Basket: Davis 21, Wójcik 11, McLean 10, Brannen 10, Szawarski 8, Brown 6, Flieger 5, Moćnik 5, Bigus 4, Mowlik 2, Smorawiński 2

Anwil: Adams 24, Miller 23, Koszarek 18, Pluta 14, Brkić 9, Wołoszyn 6, Paravinja 4, Modrić 3.

PEŁNE STATYSTYKI