Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Verva Street Racing: Było odjazdowo

Wtorek, 18 Września 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Ponad sto tysięcy kibiców oglądało na żywo „Verva Street Racing”, najciekawszą imprezę motoryzacyjną w Polsce. Swój udział w tym wydarzeniu miała firma Anwil S.A., a wraz z nią włocławska koszykówka, reprezentowana m.in. przez Andrzeja Plutę i Tonego Weedena.

Ponad sto tysięcy kibiców oglądało na żywo „Verva Street Racing”, najciekawszą imprezę motoryzacyjną w Polsce. Swój udział w tym wydarzeniu miała firma Anwil S.A., a wraz z nią włocławska koszykówka, reprezentowana m.in. przez Andrzeja Plutę i Tonego Weedena.
Czy poza koszykówką może istnieć inna dyscyplina sportu, w której niższy o 22 cm i lżejszy o 65 kilogramów Andrzej Pluta może pokonać dwukrotnego mistrza olimpijskiego Tomasza Majewskiego? Ikona włocławskiej koszykówki podjęła rękawicę w konkurencji wymiany opon i serwisowania bolidu GP2. I może byłaby szansa wygrać, gdyby nie awaria sprzętu oraz wsparcie, jakiego Majewskiemu udzielili inni, najwybitniejsi obecnie sportowcy w Polsce: Anita Włodarczyk i Piotr Małachowski. Rywalizacja była honorowa, a najważniejszą nagrodą okazały się uprzejmości, jakie olimpijczycy wymienili z attache Anwilu. – Miło, że mnie rozpoznali i z szacunkiem odnieśli się do mojej kariery. Ja również gratulowałem im sukcesów w Londynie i wcześniejszych w Pekinie. A rywalizacja na torze wyścigowym była dla nas świetną zabawą. –

„Verva Street Racing” stała pod znakiem niezliczonej liczby atrakcji dla kibiców, którzy przyjechali z całej Polski. Gdy Andrzej Pluta z Tonym Weedenem obcowali z najszybszymi samochodami świata, kilkaset metrów dalej w najlepsze trwała zabawa w „Strefie Anwilu”. Całe rodziny korzystały z możliwości gry w koszykówkę na mini-boisku i zabawy z maskotką Rotim. Tym, którym urok setek wystawianych samochodów nie wystarczał, czas umilały występy cheerleaders Anwil Dance Team. Dziewczęta były oblegane przez publikę, a bezcennym doświadczeniem okazała się „sesja zdjęciowa” z dużą grupą azjatyckich turystów, z których każdy był wyposażony w aparat cyfrowy i pragnął mieć indywidualną fotografię z każdą z cheerleaders…

Jak przystało na imprezę motoryzacyjną, hitem „Strefy Anwilu” był niezwykły samochód. Jego urok tkwił w szczególności w potężnym, 80-calowym ekranie, do którego podłączono PlayStation. Każdy fan gier komputerowych mógł zasiąść w wygodnym fotelu i zmierzyć się z kolegą lub koszykarzem Anwilu. Za zwycięstwa Anwil wręczał nagrody w postaci koszykarskich piłek K1X i oryginalnych koszulek. Jak się okazało, w sobotnie popołudnie długo nikt nie potrafił znaleźć recepty na Tonego Weedena, który sterowanie wirtualną drużyną koszykówki opanował do perfekcji. W końcu Amerykanin znalazł pogromcę. – Tony był świetny, ale zdarzyło mi się już grać z jeszcze lepszymi rywalami, choć wtedy nie dostałem za to żadnych prezentów – mówił triumfator, Maciej. - Przyjechaliśmy tu specjalnie z Olsztyna i jesteśmy pod wielkim wrażeniem „Strefy Anwilu”. Spędziliśmy tu najwięcej czasu, a wydaje się jakbyśmy tu byli chwilę.-

Komu nie wystarczało wirtualne granie, mógł posłuchać trenerskich rad Andrzeja Pluty i pod okiem Bartosza Jankowskiego i Adriana Warszawskiego podjąć się prób rzutowych. Każdy śmiałek nagradzany był gadżetami klubowymi oraz słodkimi upominkami. „Strefę Anwilu” odwiedziły tłumy gości, wśród których nie zabrakło gwiazd show-biznesu. Czy odwiedzą kiedyś Halę Mistrzów, nie wiemy, ale widać było, że zarówno im, jak i innym warszawiakom brakuje basketu.

- Mam wrażenie, że „Strefa Anwilu” odniosła spory sukces, udowadniając, że koszykówka jest jednym z najatrakcyjniejszych sportów. Przyciągnęliśmy nie mniejsze tłumy niż najlepsze samochody świata i najsłynniejsi kierowcy. Warszawa potrzebuje swojej drużyny w TBL, ale dopóki jej nie będzie miała, może liczyć na Anwil. A Anwil, mam wrażenie, może liczyć na fanów z Warszawy – podsumował Andrzej Pluta.


GALERIA ZDJÄ~Ć Z VERVA STREET RACING