Mimo absencji Lorinzy Harringtona i Seida Hajricia Anwil Włocławek pokonał Polpharmę Starogard Gdański 89:85. Rottweilery po profesorsku rozwiązały ostatnie minuty gry, skutecznie broniąc, przechwytując piłki i uruchamiając zabójcze kontrataki. – Zachowaliśmy więcej sił na końcówkę i to zaprocentowało – mówił po meczu Szubarga.
Mimo absencji Lorinzy Harringtona i Seida Hajricia Anwil Włocławek pokonał Polpharmę Starogard Gdański 89:85. Rottweilery po profesorsku rozwiązały ostatnie minuty gry, skutecznie broniąc, przechwytując piłki i uruchamiając zabójcze kontrataki. – Zachowaliśmy więcej sił na końcówkę i to zaprocentowało – mówił po meczu Szubarga.
Od początku meczu wiadomo było, że Anwilowi nie będzie łatwo wygrać z Polpharmą. Nie tylko dlatego, że zespół ten po przyjściu trenera Wojciecha Kamińskiego znacząco poprawił wyniki, ale przede wszystkim przez problemy zdrowotne we własnym obozie. Szkoleniowiec Anwilu nie mógł skorzystać z usług dwóch ważnych koszykarzy, których jak podkreślał, bardzo mu brakowało. – Lorinza Harrington nabawił się kontuzji w meczu z Czarnymi i nie chciałem dziś narażać jego zdrowia. Z kolei Seid Hajrić trenuje zbyt krótko, by nadrobić braki kondycyjne i z miejsca wskoczyć do składu.-
Wobec powyższego, piłkę przez ponad 37 minut rozgrywał Krzysztof Szubarga, a pod koszem zmieniali się Corsley Edwards z Nickiem Lewisem. Big Dog zaliczył znakomity początek meczu. Zdobył 10 pierwszych punktów dla Anwilu wprost demolując obronę rywali. Gdy zawiodły wszystkie próby zatrzymania go, Daniel Wall uciekł się nawet do prowokacyjnych gestów i okrzyków artykułowanych prosto w oczy naszego centra. Amerykanin pozostał jednak niewzruszony, w pierwszej połowie rzucił 12 punktów, w drugiej dołożył 9 i bez wątpienia zapracował na miano jednego z ojców zwycięstwa.
Dodajmy, że zwycięstwa okupionego dużym nakładem sił. No boisku dwoił i troił się Marcin Nowakowski, z którego usług trener Emir Mutapcić zrezygnował w listopadzie. Młody Polak napędzał akcje Polpharmy i już w pierwszej połowie miał na swoim koncie 11 punktów i 6 asyst. Wtórowali mu Michael Hicks (najskuteczniejszy koszykarz meczu) i Jeremy Simmons. Za ich sprawą Polpharma doprowadziła do remisu do przerwy 41:41. Gdy do punktujących dołączył Tony Weeden ekipa z Kociewia prowadziła nawet 60:53 (w 29. minucie meczu). Anwil mimo bardzo dobrej gry Bartłomieja Wołoszyna i Johna Allena pozostawał pół kroku za gospodarzami.
Taki obraz gry utrzymywał się do 36. minuty, gdy dwa osobiste trafił Tony Weeden i było 75:71 dla Polpharmy. Od tego momentu ton grze zaczęli nadawać koszykarze z Włocławka. Akcją 2+1 popisał się niezawodny Corsley Edwards, 4 punkty z rzędu (m.in. po przechwycie) zaliczył Lawrence Kinnard i na 1 minutę 46 sekund do końca, na tablicy pojawił się remis 80:80. Akcję, która zadecydowała o zwycięstwie, Anwil przeprowadził pół minuty później. Długo rozgrywana piłka trafiła ostatecznie do ustawionego w rogu Dardana Berishy, który zachowując stalowe nerwy, spokojnie trafił za trzy, wyprowadzając zespół na prowadzenie 85:82.
- Przyczyn porażki należy szukać w źle rozwiązanej końcówce. Myśleliśmy, że ten mecz był już nasz, za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo – przyznał Marcin Nowakowski. Anwil wykorzystał tą niefrasobliwość Polpharmy i w ostatnich sekundach mierzył się przede wszystkim z emocjami utrudniającymi wykonywanie rzutów wolnych po faulach gospodarzy. Na szczęście zarówno John Allen, jak i Krzysztof Szubarga trafiali wystarczająco często, by zapewnić sobie zwycięstwo.
- W ostatniej kwarcie zagraliśmy z energią i ograniczyliśmy liczbę strat, które były naszą bolączką we wcześniejszych fragmentach. Wykonaliśmy dobrą pracę przechwytując piłki i zdobywając łatwe punkty. Chciałbym jednak zaznaczyć, że musimy i możemy grać lepiej – podsumował trener Emir Mutapcić.
Polpharma Starogard Gdański – Anwil Włocławek 85:89 (18:20, 23:21, 24:20, 20:28)
Polpharma: Hicks 25, Simmons 16, Weeden 15, Nowakowski 12, Wall 10, Snieg 4, Dąbrowski 3, Metelski 0, Arabas 0
Anwil: Edwards 21, Allen 13, Wołoszyn 11, Lewis 11, Berisha 10, Kinnard 9, Szubarga 8, Majewski 6, Maciejewski 0
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI
Od początku meczu wiadomo było, że Anwilowi nie będzie łatwo wygrać z Polpharmą. Nie tylko dlatego, że zespół ten po przyjściu trenera Wojciecha Kamińskiego znacząco poprawił wyniki, ale przede wszystkim przez problemy zdrowotne we własnym obozie. Szkoleniowiec Anwilu nie mógł skorzystać z usług dwóch ważnych koszykarzy, których jak podkreślał, bardzo mu brakowało. – Lorinza Harrington nabawił się kontuzji w meczu z Czarnymi i nie chciałem dziś narażać jego zdrowia. Z kolei Seid Hajrić trenuje zbyt krótko, by nadrobić braki kondycyjne i z miejsca wskoczyć do składu.-
Wobec powyższego, piłkę przez ponad 37 minut rozgrywał Krzysztof Szubarga, a pod koszem zmieniali się Corsley Edwards z Nickiem Lewisem. Big Dog zaliczył znakomity początek meczu. Zdobył 10 pierwszych punktów dla Anwilu wprost demolując obronę rywali. Gdy zawiodły wszystkie próby zatrzymania go, Daniel Wall uciekł się nawet do prowokacyjnych gestów i okrzyków artykułowanych prosto w oczy naszego centra. Amerykanin pozostał jednak niewzruszony, w pierwszej połowie rzucił 12 punktów, w drugiej dołożył 9 i bez wątpienia zapracował na miano jednego z ojców zwycięstwa.
Dodajmy, że zwycięstwa okupionego dużym nakładem sił. No boisku dwoił i troił się Marcin Nowakowski, z którego usług trener Emir Mutapcić zrezygnował w listopadzie. Młody Polak napędzał akcje Polpharmy i już w pierwszej połowie miał na swoim koncie 11 punktów i 6 asyst. Wtórowali mu Michael Hicks (najskuteczniejszy koszykarz meczu) i Jeremy Simmons. Za ich sprawą Polpharma doprowadziła do remisu do przerwy 41:41. Gdy do punktujących dołączył Tony Weeden ekipa z Kociewia prowadziła nawet 60:53 (w 29. minucie meczu). Anwil mimo bardzo dobrej gry Bartłomieja Wołoszyna i Johna Allena pozostawał pół kroku za gospodarzami.
Taki obraz gry utrzymywał się do 36. minuty, gdy dwa osobiste trafił Tony Weeden i było 75:71 dla Polpharmy. Od tego momentu ton grze zaczęli nadawać koszykarze z Włocławka. Akcją 2+1 popisał się niezawodny Corsley Edwards, 4 punkty z rzędu (m.in. po przechwycie) zaliczył Lawrence Kinnard i na 1 minutę 46 sekund do końca, na tablicy pojawił się remis 80:80. Akcję, która zadecydowała o zwycięstwie, Anwil przeprowadził pół minuty później. Długo rozgrywana piłka trafiła ostatecznie do ustawionego w rogu Dardana Berishy, który zachowując stalowe nerwy, spokojnie trafił za trzy, wyprowadzając zespół na prowadzenie 85:82.
- Przyczyn porażki należy szukać w źle rozwiązanej końcówce. Myśleliśmy, że ten mecz był już nasz, za szybko uwierzyliśmy w zwycięstwo – przyznał Marcin Nowakowski. Anwil wykorzystał tą niefrasobliwość Polpharmy i w ostatnich sekundach mierzył się przede wszystkim z emocjami utrudniającymi wykonywanie rzutów wolnych po faulach gospodarzy. Na szczęście zarówno John Allen, jak i Krzysztof Szubarga trafiali wystarczająco często, by zapewnić sobie zwycięstwo.
- W ostatniej kwarcie zagraliśmy z energią i ograniczyliśmy liczbę strat, które były naszą bolączką we wcześniejszych fragmentach. Wykonaliśmy dobrą pracę przechwytując piłki i zdobywając łatwe punkty. Chciałbym jednak zaznaczyć, że musimy i możemy grać lepiej – podsumował trener Emir Mutapcić.
Polpharma Starogard Gdański – Anwil Włocławek 85:89 (18:20, 23:21, 24:20, 20:28)
Polpharma: Hicks 25, Simmons 16, Weeden 15, Nowakowski 12, Wall 10, Snieg 4, Dąbrowski 3, Metelski 0, Arabas 0
Anwil: Edwards 21, Allen 13, Wołoszyn 11, Lewis 11, Berisha 10, Kinnard 9, Szubarga 8, Majewski 6, Maciejewski 0
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI