Anwil Włocławek pokonał w Zgorzelcu tamtejszy PGE Turów 88:80. Włocławianie tuż po przerwie odskoczyli rywalowi, zdobywając ponad 10 punktów przewagi. Tego wicemistrzowie Polski nie potrafili już zniwelować, dzięki czemu Anwil już szósty sezon jest niepokonany w przygranicznym mieście w rozgrywkach PLK.
Anwil Włocławek pokonał w Zgorzelcu tamtejszy PGE Turów 88:80. Włocławianie tuż po przerwie odskoczyli rywalowi, zdobywając ponad 10 punktów przewagi. Tego wicemistrzowie Polski nie potrafili już zniwelować, dzięki czemu Anwil już szósty sezon jest niepokonany w przygranicznym mieście w rozgrywkach PLK.
PGE Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 80:88 (22:24, 23:19, 14:24, 21:21)
PGE Turów: Gray 34, Wright 18, Wysocki 9, Loyd 5, Bochno 4, Chyliński 4, Roszyk 2, Wallace 2, Johnson 2, Wójcik 0.
Anwil: Tuljković 16, Pluta 16, Winkelman 15, Sullivan 11, Szubarga 10, Dunn 10, Joyce 6, Chanas 4, Wołoszyn 0.
PEŁNE STATYSTYKI
Anwil przystąpił do meczu bardzo skoncentrowany. Pierwsza kwarta rozpoczęła się od wymiany ciosów pomiędzy graczami obu drużyn. Zawodnicy Anwilu zdawali sobie sprawę, że zwycięstwo bardzo ich przybliży do pierwszego miejsca przed play-off. Widać było, że gracze obu zespołów postawili w dużej mierze na ofensywę, co od początku sprawiało, że spotkanie było widowiskowe. W zespole z Włocławka z bardzo dobrej strony po raz kolejny zaprezentował się Winkelman, który wraz z Dunnem brylował pod koszami. W Turowie na desce rządził i dzielił Wright, a kroku dotrzymywał mu Konrad Wysocki. Kwarta była bardzo wyrównana i zakończyła się wynikiem 22:24.
Druga część meczu to nadal dobra gra Winkelmana. Aťadnej ze stron przez długi czas nie udało się wypracować większej przewagi. Dopiero w połowie kwarty po wolnych Chanasa Anwil odskoczył na 6 punktów (28:34). Szybko jednak trafienia Justina Graya zniwelowały przewagę Anwilu do zaledwie dwóch oczek (35:37). Na niecałe 2 minuty przed końcem pierwszej połowy rozgrywający Turowa wyprowadził swój zespół na prowadzenie 41:39. Cała pierwsza połowa zakończyła się nieznaczną przewagą Turowa 45:43.
Po przerwie początkowo oba zespoły zawodziły. Turów tego dnia miał jednak strzelca pierwszorzędnego, czyli Justina Graya, po którego kolejnej trójce gospodarze prowadzili 48:45. Od tego momentu oba zespoły grały bardzo wyrównaną koszykówkę. Na każde punkty rywala przeciwnik szybko odpowiadał własnymi trafieniami. Po wolnych Andrzeja Pluty Anwil wyszedł na prowadzenie 55:56, którego jak się później okazało nie oddał do końca spotkania. Gracze z Włocławka pod koniec trzeciej kwarty po punktach Alexa Dunna powiększyli swoją przewagę do ośmiu oczek (59:67). To był kluczowy moment tego meczu, bowiem włocławianie złapali wiatr w żagle, a Turów wyglądał na nieco przybity dobrą grą Anwilu.
W ostatniej części meczu drużyna Igora Griszczuka kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Po punktach Krzysztofa Szubargi przyjezdni prowadzili już 85:73. Pod koszami w dalszym ciągu w zespole ze Zgorzelca dwoił się i troił Michael Wright, jednak bez wsparcia kolegów niewiele mógł zdziałać i Anwil wygrał ostatecznie 88:80. W zespole Anwilu aż sześciu zawodników zanotowało na swoim koncie dwucyfrową zdobycz punktową. Najwięcej, bo po 16 oczek zdobyli Andrzej Pluta i Mujo Tuljković. To był bardzo istotny mecz dla włocławskich Rottweilerów, którzy zrobili wielki krok ku temu, aby zająć pierwsze miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym.
Druga część meczu to nadal dobra gra Winkelmana. Aťadnej ze stron przez długi czas nie udało się wypracować większej przewagi. Dopiero w połowie kwarty po wolnych Chanasa Anwil odskoczył na 6 punktów (28:34). Szybko jednak trafienia Justina Graya zniwelowały przewagę Anwilu do zaledwie dwóch oczek (35:37). Na niecałe 2 minuty przed końcem pierwszej połowy rozgrywający Turowa wyprowadził swój zespół na prowadzenie 41:39. Cała pierwsza połowa zakończyła się nieznaczną przewagą Turowa 45:43.
Po przerwie początkowo oba zespoły zawodziły. Turów tego dnia miał jednak strzelca pierwszorzędnego, czyli Justina Graya, po którego kolejnej trójce gospodarze prowadzili 48:45. Od tego momentu oba zespoły grały bardzo wyrównaną koszykówkę. Na każde punkty rywala przeciwnik szybko odpowiadał własnymi trafieniami. Po wolnych Andrzeja Pluty Anwil wyszedł na prowadzenie 55:56, którego jak się później okazało nie oddał do końca spotkania. Gracze z Włocławka pod koniec trzeciej kwarty po punktach Alexa Dunna powiększyli swoją przewagę do ośmiu oczek (59:67). To był kluczowy moment tego meczu, bowiem włocławianie złapali wiatr w żagle, a Turów wyglądał na nieco przybity dobrą grą Anwilu.
W ostatniej części meczu drużyna Igora Griszczuka kontrolowała wydarzenia na parkiecie. Po punktach Krzysztofa Szubargi przyjezdni prowadzili już 85:73. Pod koszami w dalszym ciągu w zespole ze Zgorzelca dwoił się i troił Michael Wright, jednak bez wsparcia kolegów niewiele mógł zdziałać i Anwil wygrał ostatecznie 88:80. W zespole Anwilu aż sześciu zawodników zanotowało na swoim koncie dwucyfrową zdobycz punktową. Najwięcej, bo po 16 oczek zdobyli Andrzej Pluta i Mujo Tuljković. To był bardzo istotny mecz dla włocławskich Rottweilerów, którzy zrobili wielki krok ku temu, aby zająć pierwsze miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym.
PGE Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 80:88 (22:24, 23:19, 14:24, 21:21)
PGE Turów: Gray 34, Wright 18, Wysocki 9, Loyd 5, Bochno 4, Chyliński 4, Roszyk 2, Wallace 2, Johnson 2, Wójcik 0.
Anwil: Tuljković 16, Pluta 16, Winkelman 15, Sullivan 11, Szubarga 10, Dunn 10, Joyce 6, Chanas 4, Wołoszyn 0.
PEŁNE STATYSTYKI