Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Trudny Start i zwycięski finisz

Sobota, 01 Grudnia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Siódme zwycięstwo z rzędu i trzecie w tej serii ze Startem Gdynia odnieśli koszykarze Anwilu Włocławek. Tym razem, na parkiecie rywala, Rottweilery wygrały 76:69. Choć od początku drugiej kwarty prowadzenie nieustannie było po stronie Anwilu, to Start raz jeszcze udowodnił, że jest wymagającym przeciwnikiem.

Siódme zwycięstwo z rzędu i trzecie w tej serii ze Startem Gdynia odnieśli koszykarze Anwilu Włocławek. Tym razem, na parkiecie rywala, Rottweilery wygrały 76:69. Choć od początku drugiej kwarty prowadzenie nieustannie było po stronie Anwilu, to Start raz jeszcze udowodnił, że jest wymagającym przeciwnikiem.
Anwil zaczął mecz bez typowego centra, za to z Rubenem Boykinem i Przemysławem Frasunkiewiczem. Zresztą, różne eksperymentalne ustawienia, stosowane były dużo częściej. Wobec absencji Seida Hajricia, trener Milija Bogicević starał się zaskoczyć rywali niższym, ale bardziej mobilnym zestawieniem zawodników. Początkowo przynosiło to efekt tylko połowiczny. Gospodarze co prawda nie uzyskali przewagi pod koszem, ale i Anwil nie potrafił wyjść na wyraźniejsze prowadzenie. Pierwszą kwartę przegrał nawet 1 punktem (17:18) i za odrabianie tej minimalnej straty musiał się wziąć w kolejnych minutach.

Na szczęście, z biegiem czasu przewaga włocławian zaczęła się zarysowywać i w połowie drugiej odsłony goście prowadzili już 32:25. Ważna w tym rola pary Ruben Boykin – Arvydas Eitutavicius. Ten pierwszy pewnie punktował spod tablicy oraz dokładał cenne zbiórki, a drugi trafiał zza linii 6,75. Litwin był do przerwy jedynym koszykarzem Anwilu, któremu ta sztuka się udawała i aż trudno się nadziwić, że po meczu z Treflem rywale zostawiali mu tyle swobody na dystansie.

Znakomitą, chociaż na pierwszy rzut oka niewidoczną, pracę dla drużyny wykonywał Marcus Ginyard. Amerykanin w swoim stylu nie przywiązywał się do pozycji niskiego skrzydłowego i wyręczał rozgrywających i podkoszowych (2 asysty i 6 zbiórek do przerwy). Z dużym aplauzem włocławskiej publiczności (zgromadzonej chyba liczniej od fanów gospodarzy) spotkał się lot Ginyarda po piłkę, odbitą gdzieś nad konstrukcję kosza po jego własnym, niecelnym rzucie. Dzięki takim próbom, pozornie osłabiony Anwil, wygrywał do przerwy 25:14 w zbiórkach i co cenniejsze 37:34 w punktach.

Sytuacja na tablicach zrobiła się jeszcze ciekawsza, gdy na ławki rezerwowych powędrowali ci, którzy w tym meczu mieli być liderami zbiórek. Ruben Boykin i Robert Rothbart szybko złapali po cztery przewinienia i musieli zaliczyć przymusowy odpoczynek. Lepiej w tych warunkach radził sobie dysponujący szerszym składem Anwil. O tym jak duża jest w tej chwili rywalizacja o miejsce w składzie świadczy fakt, iż drużyna nie musiała nawet korzystać z usług Łukasza Seweryna, żeby zacząć budować przewagę. Dobrze grali pozostali obwodowi i w 29. minucie Anwil prowadził już 51:43.

Gorącą sytuację miał uspokoić Rothbart, ale nawet jego potężny wzrost nie przestraszył włocławian. Szybkie przywrócenie na boisko zagrożonego faulami centra spowodowało tylko tyle, że Rottweilery odsunęły grę od kosza i zaczęły trafiać z dystansu. Po kolejnej trójce Tonego Weedena Anwil prowadził 60:47 i w dużej mierze zaczął kontrolować mecz. Co prawda, na 3,5 minuty przed końcem Start doszedł na 62:55 i już nie pozwolił znacząco sobie odskoczyć, ale na każde jego punkty włocławianie mieli swoją odpowiedź. Udany finisz zapewniło trafienie z dystansu Krzysztofa Szubargi oraz rzuty wolne, wykonywane dużo pewniej niż we wcześniejszej fazie meczu.

Podobnie jak w poprzednich starciach, gdynianie postawili Anwilowi trudne warunki. Na szczęście, w naszym zespole każdy zawodnik znów wypełnił powierzone mu zadania. Zwłaszcza po przerwie koszykarze solidarnie podzielili się pracą w obronie i zdobywaniem punktów, a to przyniosło zamierzony efekt. Ostatecznie Anwil pokonał Start 76:69 i pozostał niepokonany pod wodzą trenera Miliji Bogicevicia.


Start Gdynia – Anwil Włocławek 69:76 (18:17, 16:20, 11:17, 24:22)

Start:
Rothbart 16, Jankowski 15, Mordzak 7, Kucharek 7, Śnieg 6, Malczyk, Pełka 4, Andrzejewski 4, Wojdyła 2, Mokros 2, Kowalczyk 1

Anwil: Weeden 15, Eitutavicius 13, Wright 10, Boykin 9, Szubarga 9, Frasunkiewicz 7, Ginyard 7, Bartosz 4, Sokołowski 2.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI