Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Trefl zdobył Halę Mistrzów

Piątek, 03 Grudnia 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Trefl Sopot nie przegrał trzeciego z rzędu meczu w Tauron Basket Lidze. Sopocianie dobrze zaprezentowali się w Hali Mistrzów i mimo poważnego osłabienia składu wygrali z Anwilem Włocławek 84:79. Rywali do zwycięstwa poprowadził Filip Dylewicz, który zdobył 24 punktów.

Trefl Sopot nie przegrał trzeciego z rzędu meczu w Tauron Basket Lidze. Sopocianie dobrze zaprezentowali się w Hali Mistrzów i mimo poważnego osłabienia składu wygrali z Anwilem Włocławek 84:79. Rywali do zwycięstwa poprowadził Filip Dylewicz, który zdobył 24 punktów.
Bardzo aktywni w pierwszych minutach meczu byli skrzydłowi Trefla Sopot. Marcin Stefański i Filip Dylewicz w nieco ponad dwie minuty zdobyli siedem punktów, na co Anwil odpowiedział tylko koszem Nikoli Jovanovicia i było 7:2. Dwójka koszykarzy sopockiego zespołu radziła sobie pod obręczami nad wyraz łatwo. Zdobyli oni kolejne sześć punktów, swoje dorzucił Slobodan Ljubotina i włocławianie przegrywali 7:15. Coraz lepiej zaczął sobie jednak radzić Paul Miller, a punkty z kontry zdobywali Andrzej Pluta i Łukasz Majewski i gospodarze zaczęli odrabiać straty.

Na parkiecie pojawił się po stronie Anwilu Eric Hicks i w dwóch kolejnych akcjach z dziecinną łatwością ograł Slobodana Ljubotinę i potężnymi wsadami poderwał kibiców z krzesełek Hali Mistrzów. Przewaga Trefla jednak nie malała, bowiem sopocianie dość łatwo przedzierali się przez defensywę wicemistrzów Polski. Po jednej z szarż Ljubotiny, po której był faulowany, jednak skutecznie egzekwował rzuty osobiste, było 27:17 dla gości. Do ośmiu punktów straty przed zakończeniem pierwszej kwarty zmniejszył Hicks.

Włocławianie bardzo słabo radzili sobie pod koszem. Co prawda gdy tylko piłkę pod obręczą dostawał Hicks to były niemal pewne punkty Anwilu, ale grający bez podstawowego środkowego Trefl niespodziewanie dominował pod tablicami. W 13. minucie meczu sopocianie mieli 14 zbiórek, przy zaledwie sześciu Anwilu.

Oba zespoły zatrzymały się w drugiej kwarcie. Przez sześć minut tej części gry było tylko 6:4 dla Anwilu. Impas ten przełamał w końcu Filip Dylewicz, a chwilę później za trzy trafił Dardan Berisha i było tylko 33:28 dla Trefla. Gospodarzom zaczęło coraz więcej wychodzić. Sopocianie nie byli już tak skuteczni jak na początku meczu, a Anwil przeciwnie. Trójkę sprzed nosa Slobodanowi Ljubotinie rzucił Paul Miller, dwa punkty z linii rzutów wolnych zdobył Dardan Berisha i był remis 36:36.

To, co zaczęło wychodzić pod koniec drugiej kwarty, w ogóle nie funkcjonowało po przerwie. Anwil grał słabo, tracił sporo piłek i nie potrafił zdominować sopocian pod tablicami. Najlepiej w tym czuł się Ljubotina, który przechytrzał środkowych włocławian i zbierał w obronie i ataku. Dodatkowo notorycznie wymuszał faule naszych zawodników, dzięki czemu do 24. minuty gry wykonywał aż 14 rzutów osobistych.

Od stanu 40:49 Anwil w kilka chwil zniwelował straty do trzech punktów. Kilka udanych akcji w obronie sprawiło, że gospodarze poszli za ciosem i byli skuteczni w ataku. I właśnie po tych akcjach spotkanie się wyrównało. Na każdy cios jednej ze stron odpowiadała druga, a przewaga Trefla utrzymywała się na poziomie od trzech do pięciu punktów.

Anwilowi wyraźnie nie szło, ale punkt po punkcie gospodarze zbliżali się do Trefla. Dwie trójki trafili Berisha i D.J. Thompson i na sześć minut przed końcem spotkania było tylko 63:59 dla Trefla. Jeszcze lepiej było minutę później, kiedy to filigranowy rozgrywający włocławian po raz drugi trafił z dystansu i ekipa trenera Igora Griszczuka traciła tylko dwa punkty do rywala (63:65).

Wicemistrzowie Polski przegrywali już tylko 66:67, ale coś w tym momencie w poczynaniach tego zespołu się zacięło. Przez kilka akcji Anwil nie potrafił zdobyć punktów, a te rzucali za to nasi rywale. Trefl korzystał z dobrego momentu Filipa Dylewicza, który był nie do zatrzymania i łatwo wchodził pod kosz zdobywając kolejne punkty. Właśnie po pięciu punktach tego koszykarza Trefl wygrywał 75:66 na dwie minuty przed końcem.

Anwil jeszcze walczył, aby przechylić szalę na swoją korzyść. Thompson trafił swoją kolejną trójkę i 30 sekund przed końcem włocławianie tracili sześć punktów (76:82). Trefl skutecznie rzucał jednak osobiste i ostatecznie zwyciężył 84:79.

Anwil Włocławek - Trefl Sopot 79:84 (19:27, 19:14, 15:17, 26:26)

Anwil:
Miller 15, Berisha 14, Thompson 13, Hicks 11, Jovanović 11, Thomas 7, Majewski 4, Modrić 2, Pluta 2, Celej 0.

Trefl:
Dylewicz 24, Ljubotina 15, Waczyński 15, Kikowski 7, Stefański 7, Harrington 6, Gustas 5, Kinnard 5.