Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Trefl górą po raz drugi

Niedziela, 04 Marca 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil przegrał wyjazdowy mecz z Treflem 88:67. Tym samym powtórzył scenariusz z pierwszego w tym sezonie spotkania w Sopocie, również rozstrzygniętego różnicą 21 punktów na korzyść gospodarzy. Porażka boli tym bardziej, że w meczu nie wystąpiło trzech podstawowych koszykarzy Trefla.

Anwil przegrał wyjazdowy mecz z Treflem 88:67. Tym samym powtórzył scenariusz z pierwszego w tym sezonie spotkania w Sopocie, również rozstrzygniętego różnicą 21 punktów na korzyść gospodarzy. Porażka boli tym bardziej, że w meczu nie wystąpiło trzech podstawowych koszykarzy Trefla.
Nieobecność Łukasza Koszarka, Łukasza Wiśniewskiego i Johna Turka mogła zdezorientować Anwil w pierwszych minutach meczu, ale później włocławianie powinni wziąć sprawy w swoje ręce i wykorzystać kłopoty gospodarzy. Tymczasem, stało się zupełnie odwrotnie. Koszykarze trenera Krzysztofa Szablowskiego tylko na początku toczyli wyrównany pojedynek z Treflem, czego dowodem było zmieniające się na tablicy wyników prowadzenie. Równomierne dzielenie się w ataku piłką sprawiło, że punktowali niemal wszyscy i dzięki temu jeszcze w 11. minucie Anwil wygrywał (23:22).

Wtedy jednak górę nad poukładaną grą wziął chaos. Włocławianie mieli ogromne kłopoty ze sforsowaniem strefy i wybici tym sposobem z rytmu nie potrafili postawić właściwej obrony przeciw dwójkowym akcjom Trefla. A nawet, gdy już udawało się wypchnąć rywali spod kosza i zmusić ich do niecelnego rzutu z dystansu, to brak zastawienia i tak kończył się łatwymi punktami. Tak było m.in. w 29. minucie, gdy Saulius Kuzminskas wykorzystał chwilę nieuwagi Lawrenca Kinnarda, zebrał piłkę po niecelnym rzucie Adama Waczyńskiego i bez problemu trafił na 44:32. Nadzieję na lepszą drugą połowę dawał jeszcze waleczny Seid Hajrić, którego punkty, zbiórki i zasłony sprawiały, że Anwil utrzymywał się w grze.

Po powrocie z szatni skutecznością popisał się jednak jego rywal, Filip Dylewicz. Polski skrzydłowy najpierw dwukrotnie trafił za trzy, a później punktował już z bliższych odległości i wyprowadził Trefl na 59:41. Tymczasem włocławianie w swoje akcje wkładali zbyt mało ruchu, by móc zaskoczyć rywali i odrobić choćby część strat. Widoczne to było nawet podczas wybijania piłki zza linii końcowej, gdy żaden z partnerów nie pokazywał się graczowi z piłką i wszystko kończyło się stratą. Co prawda, jedną tr&ooacute;jkę pod koniec trzeciej kwarty trafił Dardan Berisha, ale to było zbyt mało, by zaskoczyć Trefl.

Przewaga gospodarzy nie rosła szybko, ale systematycznie i na niespełna 10 minut przed końcem sięgnęła 20 punktów (66:46 po trójce Dylewicza). To sprawiło, że ich szyki nieco się poluźniły i można było spróbować podjąć ryzykowną kontrofensywę. Najpierw udało się zastawić pułapkę na Daniela Szymkiewicza, następnie zmusić rywali do kilku fauli i tym sposobem odrobić część strat. Po punktach Corsleya Edwardsa, Dardana Berishy i Bartłomieja Wołoszyna zrobiło się 66:53, ale to był ostatni zryw Anwilu. Odpowiedział bowiem punktami skuteczny tego wieczoru Adam Waczyński (23 punkty), kolejne oczka dorzucił jeszcze lepszy Filip Dylewicz (29 punków) i Trefl znów był bezpieczny.

Ostatecznie Anwil przegrał 88:67 i nie mógł się nawet tłumaczyć absencją Łukasza Majewskiego i Nicka Lewisa. Włocławianie i tak mieli szerszy skład niż Trefl, a o ich porażce zadecydowała cała masa błędów w obronie. Waczyński, Dylewicz, Cummings i pozostali sopoccy koszykarze zbyt często wychodzili na czyste pozycje, z których nie sposób było nie trafić. Z kolei często stawiana przez sopocian strefa okazała się nie do sforsowania dla naszych zawodników.

Z nadmorskiej wyprawy włocławianie wracają na tarczy i trzeba mieć tylko nadzieję, że przed następnym meczem z Zastalem zdołają się poskładać, wyciągnąć wnioski i zagrać o zwycięstwo.
Trefl Sopot – Anwil Włocławek 88:67 (22:21, 25:14, 16:11, 25:21)

Trefl: Dylewicz 29, Waczyński 23, Cummings 13, Kuzminskas 7, Mallet 6, Stefański 6, Szymkiewicz 2, Fraś 2

Anwil: Hajrić 16, Berisha 15, Szubarga 12, Edwards 11, Wołoszyn 7, Kinnard 5, Harrington 1, Allen 0, Sokołowski 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI