Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Toney McCray: Wchodzę w to w ciemno!

Piątek, 19 Sierpnia 2016, 12:20, Michał Fałkowski

W środę Toney McCray został oficjalnie przedstawiony jako nowy skrzydłowy Anwilu Włocławek. 27-letni Amerykanin otrzymał szansę na udowodnienie swoich umiejętności w lepszych rozgrywkach, niż miał okazję w przeszłości. Nikt nie może mieć większych oczekiwań ode mnie, niż ja sam. Liczę na przełomowy sezon w mojej karierze - z koszykarzem rozmawialiśmy kilkadziesiąt godzin przed wylotem do Polski.

W środę Toney McCray został oficjalnie przedstawiony jako nowy skrzydłowy Anwilu Włocławek. 27-letni Amerykanin otrzymał szansę na udowodnienie swoich umiejętności w lepszych rozgrywkach, niż miał okazję w przeszłości. – Nikt nie może mieć większych oczekiwań ode mnie, niż ja sam. Liczę na przełomowy sezon w mojej karierze - z koszykarzem rozmawialiśmy kilkadziesiąt godzin przed wylotem do Polski.

Już w niedzielę wieczorem Anwil Włocławek 2016/2017 zostanie zaprezentowany kibicom podczas corocznej Biesiady Kasztelańskiej (informacja o szczegółach wydarzenia wkrótce na naszej oficjalnej stronie), a jednym z nowych koszykarzy Rottweilerów będzie jedyny w tym gronie Amerykanin – Toney McCray.

W momencie podpisania kontraktu, McCray był trzecim – po Josipie Sobinie i Fiodorze Dmitriewie – obcokrajowcem w składzie. Dzień później do tego grona dołączył Słowak Boris Bojanovsky. Jak się okazuje, 27-letni skrzydłowy znalazł się w notesie trenera Igora Milicicia już kilkanaście tygodni temu.

- Po raz pierwszy rozmawiałem z headcoachem na początku lata. Ogółem odbyliśmy kilka rozmów, ale trener od samego początku zaznaczał, że wierzy we mnie i w to, iż jestem w stanie grać w najbardziej wymagających europejskich ligach. Bardzo szanuję jego zdanie i liczę, że pod jego skrzydłami będę grał najlepszą koszykówkę w swojej karierze – opowiada Amerykanin, z którym rozmawialiśmy w czwartek, kilkadziesiąt godzin przed jego wylotem do Polski. – Miałem kilka propozycji z różnych miejsc Europy, ale żaden z trenerów nie był tak zdecydowany jak trener Milicić, dlatego oferta Anwilu była konkretna i precyzyjna – dodaje zawodnik.

Kwestią zupełnie oczywistą jest, że tuż przed parafowaniem umowy z klubem z nieznanego otoczenia, koszykarz zasięga rady innych graczy, którzy występowali w danym kraju. Tak też było w przypadku McCraya.

- Choć byłem już zdecydowany, zanim złożyłem podpis zadzwoniłem do mojego kolegi, J.J. Montgomery’ego (były zawodnik Rosy Radom czy Kotwicy Kołobrzeg – przyp. M.F.). Pewnie kibice w Polsce go pamiętają. Twardy gość, którego zawsze chcesz mieć bardziej po swojej stronie, niż w zespole przeciwnym. On utwierdził mnie w tym, że podejmuję dobrą decyzję, bo koszykówka w Polsce stoi na wysokim poziomie, a Anwil to topowy klub – mówi niski skrzydłowy.

Do Włocławka Amerykanin przenosi się po solidnych występach w lidze cypryjskiej. Reprezentując Apollon Limassol, McCray był piątym strzelcem ligi (średnio 18,3 punktu na mecz). Notował także 6,9 zbiórki, 2,2 asysty oraz 1,5 przechwytu. – W Apollonie mogłem pozwalać sobie na dużo. Grałem więc z pasją i energią, bazowałem na bieganiu i rzucaniu, ale też miałem określoną odpowiedzialność w defensywie. Wielokrotnie zdarzało się, że broniłem nie tylko graczy na swoich pozycjach, ale też silnych skrzydłowych, obrońców i nawet rozgrywających. To pozwoliło mi stać się po tym sezonie bardziej wszechstronnym graczem co – jak sądzę – jest moją drogą w koszykówce – wspomina sezon 2015/2016 zawodnik, który liczy, że trenując pod okiem Igora Milicicia i jego sztabu trenerskiego wespnie się na wyższy poziom.

Zanim podpisano kontrakt, w rozmowach między szkoleniowcem a graczem nie mogło oczywiście zabraknąć wątku związanego z fanami Anwilu Włocławek, którzy w poprzednim sezonie ustanowili fantastyczny wynik średniej frekwencji w Hali Mistrzów w postaci 3117 osób.

- Trener Milicić przekazał mi kilka informacji na temat tego, jak wygląda sytuacja w klubie i w mieście. Poinformował mnie, że fani we Włocławku są bardzo żarliwi i mocno wspierają swój zespół, ale jednocześnie mają bardzo duże oczekiwania. Wchodzę w to w ciemno! Trener powiedział, że bierze mnie do drużyny, bo ma dla mnie określoną rolę, z której wie, że się wywiążę. Tak naprawdę to jednak nikt nie może mieć większych oczekiwań ode mnie, niż ja sam. Liczę na przełomowy sezon w mojej karierze – kończy McCray.

Wkrótce na oficjalnie stronie klubu będzie można przeczytać rozmowy z Kacprem Młynarskim oraz Borisem Bojanovskym.