Tommy Adams w minioną niedzielę zadebiutował w Polskiej Lidze Koszykówki w barwach Anwilu. Przeciwko AZS-owi Koszalin zanotował 13 punktów, czym potwierdził, że również we Włocławku będzie „maszynką do zdobywania punktów”. Nowy zawodnik drużyny z Kujaw zapewnia, że także potrafi dobrze rozgrywać.
Tommy Adams w minioną niedzielę zadebiutował w Polskiej Lidze Koszykówki w barwach Anwilu. Przeciwko AZS-owi Koszalin zanotował 13 punktów, czym potwierdził, że również we Włocławku będzie „maszynką do zdobywania punktów”. Nowy zawodnik drużyny z Kujaw zapewnia, że także potrafi dobrze rozgrywać.
Masz za sobą debiut w barwach Anwilu. Lepiej chyba nie mogłeś sobie go wymarzyć, bardzo zdecydowanie pokonaliście przecież nienajsłabszy AZS Koszalin.
Trochę się denerwowałem przed tym meczem, bo nigdy nie wiadomo czego się spodziewać po pierwszym meczu w nowym otoczeniu. Fajnie, że wygraliśmy, ale cieszę się, że mam to już za sobą (śmiech). Teraz można wrócić do treningów, dzięki którym mogę lepiej poznać system gry i zgrać się chłopakami. Na szczęście nie jestem jedynym nowym graczem w ekipie, więc będzie trochę łatwiej przechodzić proces aklimatyzacji. Na parkiecie czułem się świetnie, graliśmy dobrze, do tego wsparcie kibiców było niesamowite. Słyszałem, że może być jeszcze głośniej, ciekawe czy przekonam się o tym? (śmiech). Wrócę jeszcze do meczu na chwilę. Chciałem powiedzieć, że mam nadzieję, iż nasza dobra dyspozycja utrzyma się w kolejnych meczach.
Odnieśliście niebywale przekonywujące zwycięstwo, bo inaczej nie można nazwać 33-punktowej różnicy jaka dzieliła Anwil od AZS-u. Czy było to więc łatwe zwycięstwo?
Nie powiedziałbym, żeby było łatwe. To znaczy nie zrozum mnie źle, mam na myśli cały cykl treningowy. Ciężko pracowaliśmy przez cały tydzień, aby być dobrze przygotowanym do tego pojedynku. Dzięki temu, kiedy wychodzi się na boisko, to jest lżej. Byliśmy skoncentrowani, umotywowani i zagraliśmy super mecz. Rywale nie mieli z nami najmniejszych szans. Ciekawe jak będzie w kolejnych meczach.
Z punktu widzenia kibica mecz był trochę nudny, ponieważ już w pierwszej kwarcie okradliście widowisko z emocji.
Pewnie słyszałeś to pytanie już milion razy, ale cóż trzeba zadać je ponownie. Dlaczego zdecydowałeś...
...się grać w Anwilu? (śmiech). Zadzwoniono do mnie po meczu we Włocławku z pytaniem, czy nie chcę zmienić barw. To było ogromne zaskoczenie. Zdecydowałem się przenieść, bo z całym szacunkiem dla Polonii, Anwil to zupełnie inna półka. Ten zespół walczy zawsze o najwyższe cele. Oczywiście nie chciałem, aby wyglądało to na ucieczkę z Warszawy. Powiedziałem o wszystkim władzom klubu, zagrałem w meczu z Victorią Górnikiem Wałbrzych i dopiero wtedy odszedłem. We Włocławku jest kilka rzeczy, które przyciągnęły moją uwagę, mam na myśli kapitalną atmosferę, świetnie zarządzany klub, bardzo dobrego trenera, no i co chyba najważniejsze, jest spora szansa na mistrzostwo. Powtórzę jeszcze raz, zdecydowałem się na zmianę barw, ponieważ czułem, że to jest ogromna szansa dla mnie.
Twoi byli już koledzy z Polonii musieli być zaskoczeni tym jak to się wszystko potoczyło.
Byliśmy jednością, dobrze się poznaliśmy. Pomimo tego, że byłem najskuteczniejszym graczem tamtego teamu, to koledzy wiedzieli też jak radzić sobie beze mnie. Przecież nie grałem non stop czterdziestu minut. Popatrz, wygrali przecież ze Sportino, więc nie powinno być z nimi tak źle. Sądzę, że będą w czołowej ósemce po sezonie zasadniczym, w playoff również nie będą najłatwiejszym rywalem obojętnie z kimkolwiek by nie grali. Zresztą szybko znaleźli sobie zastępcę na moje miejsce.
W jednym z wywiadów Mariusz Bacik mówi, że nigdy nie byłeś liderem Polonii, że nie miałeś dobrego kontaktu z drużyną, co więcej podobno nie witałeś się z kolegami w szatni. Jak możesz skomentować te słowa?
Oh... Trudno w jakikolwiek sposób się do tego odnieść. Nie zgadzam się z tym! Cały czas żartowałem w szatni, starałem się, aby koledzy w szatni w sytuacji napięcia trochę się wyluzowali. Ja bardzo szanuję Bacika, uważam go za bardzo dobrego gracza, bardzo go lubię. Wszyscy w Polsce go znają, fajnie że zdołał rzucić 8,500 tysiąca punktów na ligowych parkietach. To pokazuje jak bardzo jest doświadczonym zawodnikiem. Zastanawia mnie to, czemu tak powiedział.
A jak z tym byciem liderem?
W Polonii byłeś najskuteczniejszym graczem, czołową opcją ofensywną. Nie boisz się, że grając w Anwilu, który ma jednak więcej strzelb trochę gwiazda Tommy’ego Adamsa przygaśnie?
Nie boję się tego, bo za specjalnie nie zwracam na to uwagi. Chodzi o to, że obojętnie gdzie bym nie grał, to chcę pomagać w odnoszeniu sukcesów, zarówno tych mniejszych, jak i tych większych. W Polonii widziano we mnie strzelca, to nim byłem. To wszystko zależy od trenera i jego koncepcji. W Anwilu też mam rzucać, grać twardo i nie odpuszczać. W meczu przeciwko AZS-owi można było to zaobserwować u mnie. Jeśli będę miał wspomagać Łukasza Koszarka na rozegraniu to również to zrobię.
Mówiłeś o odnoszeniu sukcesów, więc nie sposób nie zapytać, co chciałbyś osiągnąć ze swoim nowym zespołem?
Marzy mi się mistrzostwo, ale droga do niego będzie bardzo trudna. Taki sam cel ma Asseco Prokom, PGE Turów, Polpharma, czy Kotwica. Dlatego uważam, że trzeba będzie grać najlepiej jak się potrafi i eliminować przeciwników. W przeciwnym razie, to oni mogą cieszyć się ze zwycięstwa w lidze. Nikt w mojej drużynie nie dopuszcza innego scenariusza, jakim jest nasz sukces w rozgrywkach.
Na zakończenie chciałem zapytać o czas wolny. Kiedyś powiedziałeś, że wraz z żoną lubisz spędzać czas w dużych galeriach handlowych. We Włocławku jeszcze takiej nie ma, więc co teraz?