Nieprawdopodobny mecz obejrzał w Hali Mistrzów komplet widzów i aż szkoda, że nie widziała go reszta koszykarskiej Polski w telewizji! Rottweilery przegrywały już różnicą 19 punktów, by ostatecznie wygrać po dogrywce 92:89! 56 punktów zdobył duet David Jelinek - Chamberlain Oguchi.
Nieprawdopodobny mecz obejrzał w Hali Mistrzów komplet widzów i aż szkoda, że nie widziała go reszta koszykarskiej Polski w telewizji! Rottweilery przegrywały już różnicą 19 punktów, by ostatecznie wygrać po dogrywce 92:89! 56 punktów zdobył duet David Jelinek - Chamberlain Oguchi.
TŁO: Choć apetyty Rottweilerów są wielkie po poprzednim, nieudanym sezonie, na inaugurację Tauron Basket Ligi włodarze ekstraklasy zaserwowali włocławian zadanie bardzo trudne do przejścia – starcie z czwartą ekipą poprzedniego sezonu, czyli Rosą Radom. Drużyną, która od lata stawia na tę samą myśl szkoleniową w osobie Wojciecha Kamińskiego, a także na ten sam trzon graczy, którzy znają się jak „łyse konie”. Zgranie zdecydowanie miało być atutem gości w tym spotkaniu.
NAJLEPSZY STRZELEC: David Jelinek w pierwszych dwóch kwartach rzucił osiem punktów, ale po zmianie stron ustawił swój celownik już odpowiednio. Reprezentant swojego kraju wziął ciężar gry na swoje barki w najtrudniejszych momentach i zdobywając 23 ze swoich 31 punktów po przerwie, poprowadził Anwil do zwycięstwa. Warto dodać, że Czech wszystkie swoje trzy trójki zaliczył… w dogrywce! Odpowiednio był to pierwszy celny rzut w tej części spotkania (81:78), przedostatni (89:84) i ostatni, decydujący (92:89).
FAKT: Włocławianie przegrali co prawda asysty (15:19), ale zanotowali zaledwie dziewięć strat, z czego sześć w pierwszej połowie. Tylko trzy błędy własne popełnili koszykarze Igora Milicicia w trzeciej i czwartej kwarcie oraz dogrywce! Radomianie tymczasem mieli aż 16 błędów własnych.
PUNKT ZWROTNY: Gdy C.J. Harris trafił dwa rzuty wolne w 25. minucie spotkania, Rosa wyszła na prowadzenie 59:40, a Hala Mistrzów… nie, Hala Mistrzów wcale nie zamarła! Komplet kibiców we włocławskiej arenie dalej wspierał gospodarzy, a ci rozpoczęli mozolne odrabianie strat. I choć dystans zmniejszał się nieustannie, to jednak Anwil nie mógł zbliżyć się do rywali na więcej niż siedem-osiem punktów. Indolencję tę przerwał dopiero przełamujący jednocześnie samego siebie (wcześniej spudłował pięć prób) Robert Skibniewski, który trafił trójkę pod presją czasu na pięć minut przed końcem. Było 65:70, a gdy po chwili swoje punkty z dystansu dodali Chamberlain Oguchi i Fiodor Dmitriew, na tablicy pojawił się remis 72:72. Anwil odrobił 19 punktów straty!
RÄ~KA DRAťAŁA: W jednej z akcji drugiej połowy Chamberlain Oguchi został sfaulowany przy rzucie za trzy. Trafił tylko jedną próbę. Następnie Nigeryjczyk stanął na linii na kilka sekund przed końcem czwartej kwarty, po tym jak przechwycił piłkę i wyprowadził Anwil na prowadzenie 78:76, będąc faulowanym przy wsadzie. Wówczas również spudłował, a Rosa po chwili doprowadziła do dogrywki. Te pudła z pewnością sfrustrowały i zmobilizowały 29-latka, który w dogrywce stanął na wysokości zadania - oddał celny rzut za trzy w trudnym momencie, a także trafił dwa osobiste. Ogółem jednak włocławianie mieli tylko 73 procent z linii (24/33) i to jest element zdecydowanie do poprawy.
POWROTY DO HALI MISTRZÓW: Robert Witka, Michał Sokołowski oraz Seid Hajrić grali niegdyś po stronie Rottweilerów, a w sobotę pojawili się we włocławskiej arenie w roli gości. Najbardziej intrygowała postawa tego ostatniego, który spędził we Włocławku osiem lat. I choć zagrał przyzwoicie, a do tego nie zasłonił tatuażu z herbem byłego klubu, to jednak po jednej akcji dał się ponieść emocjom i uczynił gest uciszający kibiców Anwilu. Pod koniec meczu to jednak fani w Hali Mistrzów mogli uciszyć byłego centra włocławian.
USŁYSZANE: - Jestem bardzo zadowolony z tego, że moi zawodnicy pokazali wielkie serce do gry i potrafili odrobić 19 punktów straty. To wielki wysiłek całej drużyny i trzeba to docenić. Jednocześnie jednak trzeba się zastanowić nad tym, jak to się stało, iż dopuściliśmy do tego, by rywal uciekł nam nad tak duży dystans – wyraźnie ambiwalentne uczucia towarzyszyły trenerowi Igorowi Miliciciowi na pomeczowej konferencji.
WOKÓŁ PARKIETU: Kapitalna oprawa kibiców okraszona gigantycznym transparentem „Revival” (z języka angielskiego „Odrodzenie”), do tego gra świateł podczas prezentacji obu drużyn i specjalnie przygotowany na otwarcie nowego sezonu filmik pod hasłem przemiany, jaką drużyna przeszła w ostatnim czasie. A to wszystko w obliczu żywiołowej publiki, która w komplecie zapełniła Halę Mistrzów. Sam mecz – zwieńczony zwycięstwem gospodarzy po dogrywce – uzupełnił widowisko przed duże „W”!
ROBERT TOMASZEK - GŁODNY ZWYCIÄ~STW
COMING SOON: Anwil Włocławek gra w drugiej kolejce z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski w… Kaliszu. Hala w Ostrowie Wielkopolskim nie dostała bowiem licencji i beniaminek Tauron Basket Ligi gra w innym mieście swoje mecze „w domu”.
Anwil Włocławek - Rosa Radom 92:89 po dogrywce (18:21, 17:27, 19:15, 24:15, 14:11)
Anwil: Jelinek 31, Oguchi 25, Diduszko 8, Stelmach 7, Skibniewski 6, Dmitriew 4, Łączyński 4, Looby 4, Tomaszek 2, Kukiełka 1
Rosa: Harris 19, Jeszke 15, Sokołowski 15, Hajrić 13, Zajcew 12, Thomas 8, Szymkiewicz 7, Adamas 0, Witka 0