Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

To był rok Corsleya Edwardsa

Sobota, 31 Grudnia 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Za nami już wszystkie mecze tego sezonu rozgrywane w 2011 roku. Anwil kończy go na czwartym miejscu w tabeli, ale na plus może sobie zaliczyć, że wykreował gwiazdę ligi – Corsleya Edwardsa. Jeszcze do wczoraj wydawało się, że Amerykanina może nieco przyćmić Łukasz Koszarek, ale rozgrywający przegrał ten korespondencyjny pojedynek.

Za nami już wszystkie mecze tego sezonu rozgrywane w 2011 roku. Anwil kończy go na czwartym miejscu w tabeli, ale na plus może sobie zaliczyć, że wykreował gwiazdę ligi – Corsleya Edwardsa. Jeszcze do wczoraj wydawało się, że Amerykanina może nieco przyćmić Łukasz Koszarek, ale rozgrywający przegrał ten korespondencyjny pojedynek.


„Koszar” potrzebował 28 punktów, by w klasyfikacji strzelców znaleźć się przed Edwardsem. Zdobył ich jednak „tylko” 16 i zamiast polepszyć swoją średnią, nieco ją zaniżył. Tymczasem w meczu z tym samym rywalem z którym mierzył się wczoraj Trefl, czyli Energą Czarnymi, „Big Dog” zaliczył niedawno 22 punkty i umocnił się na pozycji najlepiej punktującego całej Tauron Basket Ligi (średnia 17.9). Amerykanin nie przykłada jednak do tego dużej wagi: Trzeba umieć odnaleźć się w każdych warunkach. Miło, że w Polsce jestem koszykarzem wyróżniającym się, ale trzeba zejść na ziemię i pamiętać, że gdybym chciał grać na przykład w NBA, to byłbym pewnie tylko zadaniowcem pracującym na konto innych.-

Niemal w każdym meczu Edwards udowadnia fachowcom, którzy przed sezonem byli co do niego sceptyczni, że jest centrem nie do zatrzymania konwencjonalnymi metodami. Rywale albo odbijają się od niego jak piłki, albo muszą uciekać się do fauli lub prowokacji. Ta ostatnia metoda bywa skuteczna, bo Amerykanin to wulkan energii, która niestety czasem znajduje niewłaściwe ujście. Mimo to jest fenomenalny, nie tylko rzuca najskuteczniej w lidze, ale jest również jej szóstym zbierającym (7.1 zbiórki) i drugim pod względem kategorii Eval (średnio 19.5). Wyprzedza go tylko… Łukasz Koszarek (oraz Gani Lawal, który nie gra już w TBL).

Mając takiego lidera Anwil może optymistycznie patrzeć w przyszłość. Trzeba tylko umieć wykorzystać jego potencjał, a to – poza małą wpadką w Sopocie – coraz lepiej udaje się naszym rozgrywającym. 69% meczów wygranych przez włocławian przed 31 grudnia jest czwartym wynikiem w ciągu ostatnich ośmiu lat. Czyli to bilans przeciętny, ale dający nadzieję na poprawę w decydującej fazie sezonu.

A co z Edwardsem? Czy w 2012 roku ktoś zagrozi mu w lidze? Na pewno nie odpuści nasz były bloger i ekspert konkursu „Typ Na Anwil”, Łukasz Koszarek. Może jeszcze bardziej uaktywnią się Walter Hodge lub Darrell Harris. W tym sezonie ściskamy jednak kciuki za Anwil i Edwardsa, a z ciekawością oczekujemy meczu gwiazd, gdzie w pierwszej piątce Północy najpewniej spotkają się obaj ligowi liderzy, czyli „Big Dog” z „Koszarem”. Przy okazji zachęcamy do głosowania!