Już dwa lata temu w drafcie wybrali go Utah Jazz. Poprzedni sezon spędził w Lottomatice Rzym, a dziś stanowi o podkoszowej sile Alby Berlin. We Włocławku swoje umiejętności zaprezentuje już w najbliższy wtorek. Razem z niemieckim finalistą poprzedniej edycji Eurocup walczyć będzie o pierwsze punkty w fazie grupowej tegorocznego pucharu.
Już dwa lata temu w drafcie wybrali go Utah Jazz. Poprzedni sezon spędził w Lottomatice Rzym, a dziś stanowi o podkoszowej sile Alby Berlin. We Włocławku swoje umiejętności zaprezentuje już w najbliższy wtorek. Razem z niemieckim finalistą poprzedniej edycji Eurocup walczyć będzie o pierwsze punkty w fazie grupowej tegorocznego pucharu.
16 listopada rozegrane zostanie pierwsze pucharowe spotkanie we Włocławku. Jaki jest więc cel Alby w tym sezonie? Czy znowu marzy się wam Final Four EuroCup?
Cóż mogę powiedzieć? W zeszłym sezonie doszliśmy aż do ścisłego finału EuroCup, więc na pewno w tym sezonie jest to również naszym celem. Najpierw jednak musimy wyjść z grupy, która jest bardzo mocna. Niemniej jednak dobrze zaczęliśmy sezon w Niemczech, więc jesteśmy już gotowi również do starć na europejskich parkietach. Pierwszy mecz gramy na wyjeździe, we Włocławku, gdzie na pewno łatwo nie będzie, ale musimy zacząć od zwycięstwa. Jesteśmy na to przygotowani i zobaczymy, jak wyjdzie.
Kibice Alby na pewno nie są jednak szczęśliwi – w poprzednim sezonie pożegnaliście się z ligowymi rozgrywkami już w ćwierćfinale. Co zatem jest priorytetem w tym sezonie – europejski puchar czy jednak krajowe podwórko?
Oczywiście i jedno, i drugie. Może z minimalną przewagą ligi niemieckiej, gdzie – jak powiedziałeś – musimy zmazać plamę z poprzedniego sezonu, czyli porażkę w ćwierćfinale. To jednak dopiero początek, więc wszystko się może zdarzyć. Tak czy inaczej, dysponujemy teraz naprawdę mocną ekipą i stać nas na sukcesy we wszystkich tych rozgrywkach.
W drafcie 2008 roku zostałeś wybrany przez Utah Jazz. Kiedy zatem zobaczymy Tadiję Dragicevicia na boiskach najlepszej ligi świata?
(śmiech) Sam nie wiem. Chciałbym się tam kiedyś sprawdzić, ale jeszcze mam na to czas. Utah ma prawa do mojej osoby jeszcze przez dwa lata i w tym czasie coś się wyjaśni. Zapewne zjawię się na jakimś ich obozie przedsezonowym, kiedy będzie cała drużyna, i wtedy zobaczymy, czy mam szansę się załapać. W każdym razie teraz o tym nie myślę. Moim wielkim sukcesem jest już samo to, że Utah Jazz nie tylko mnie zauważyli, ale i zdecydowali się wybrać w drafcie do NBA w 2008 roku. Cały ten sezon był zresztą dla mnie wyjątkowy.
Byłeś już najbardziej wartościowym zawodnikiem Ligi Adriatyckiej, a także Mistrzem Europy z młodzieżową reprezentacją Serbii i Czarnogóry. Jakie są kolejne indywidualne cele w twojej karierze?
Tego nigdy nie wiadomo. To jest tylko sport, więc wszystko może się zdarzyć i nie ma co takich rzeczy planować. Koncentruję się na każdym kolejnym sezonie, by jak najlepiej prezentować się w zespołach, które dają mi szansę. Tak jak w Crvenej Zvezdzie, gdzie spędziłem znaczną część swojej kariery – wprawdzie nie udało nam się zdobyć mistrzostwa, ale indywidualnie ten okres był dla mnie naprawdę doskonały. Teraz jestem w Berlinie i zrobię wszystko, żeby odnosić sukcesy z tym klubem.
A jaki jesteś jako koszykarz? Możesz wymienić swoje najmocniejsze strony?
Zdecydowanie najlepiej wychodzą mi rzuty za trzy punkty. Cały czas staram się doskonalić ten element. Myślę też, że koledzy zawsze mogą liczyć na moje dobre podanie albo zasłonę w odpowiednim momencie. Bardzo lubię grę w polu trzech sekund, zarówno w ataku, jak i w obronie. Niemniej jednak to właśnie zza łuku jestem najskuteczniejszy.
Wiesz coś o polskiej koszykówce? Przyszło ci się zetknąć z jakimiś Polakami na boisku?
Niewiele wiem. Znam dobrze Milana Gurovicia, który grał w Asseco Prokomie, i to on jest moim głównym źródłem informacji o Polsce i polskiej koszykówce. Stąd wiem, że macie kilka solidnych ekip, które stać na sukcesy na arenie międzynarodowej, ale konkretnie żadnych nazwisk teraz nie podam.
Czy wiecie już w Berlinie coś o Anwilu i kto tam gra? Czy może po prostu jesteście pewni zwycięstwa i to nie ma większego znaczenia?
We Włocławku na pewno będzie ciężko, bardzo ciężko. W europejskich pucharach każdy mecz wyjazdowy to trudne spotkanie, a to będzie na dodatek pierwszy mecz tego sezonu EuroCup. Jeżeli dorzucimy do tego fakt, że nasza grupa jest bardzo mocna, to mamy odpowiedź. Nie ma więc wątpliwości, że do tego meczu będziemy się solidnie przygotowywać.
Nasz silny skrzydłowy to także Serb, Nikola Jovanović. Tym samym szykuje nam się serbski bój pod koszem. Wiesz coś o Nikoli?
Jasne, że wiem. To znakomity zawodnik, może nawet najważniejszy w waszej ekipie. To jednak nie będzie żaden serbski bój, musimy przecież wygrać z całą ekipą. Macie dobry zespół, więc to na pewno nie będzie łatwe zadanie. Mimo to skupiam się na walce podkoszowej ze wszystkimi, a nie wyłącznie z Nikolą.
Czy jest coś, co Tadija Dragicević chciałby powiedzieć włocławskim kibicom przed meczem Anwil – Alba?
Wasi kibice muszą się przygotować na wojnę na parkiecie przez pełne czterdzieści minut. My nie odpuścimy i w tym czasie będziemy szukać swojej szansy, żeby wywieźć z Włocławka cenne dwa punkty. To będzie na pewno bardzo ciekawe spotkanie i warto tego dnia stawić się w hali.
Cóż mogę powiedzieć? W zeszłym sezonie doszliśmy aż do ścisłego finału EuroCup, więc na pewno w tym sezonie jest to również naszym celem. Najpierw jednak musimy wyjść z grupy, która jest bardzo mocna. Niemniej jednak dobrze zaczęliśmy sezon w Niemczech, więc jesteśmy już gotowi również do starć na europejskich parkietach. Pierwszy mecz gramy na wyjeździe, we Włocławku, gdzie na pewno łatwo nie będzie, ale musimy zacząć od zwycięstwa. Jesteśmy na to przygotowani i zobaczymy, jak wyjdzie.
Kibice Alby na pewno nie są jednak szczęśliwi – w poprzednim sezonie pożegnaliście się z ligowymi rozgrywkami już w ćwierćfinale. Co zatem jest priorytetem w tym sezonie – europejski puchar czy jednak krajowe podwórko?
Oczywiście i jedno, i drugie. Może z minimalną przewagą ligi niemieckiej, gdzie – jak powiedziałeś – musimy zmazać plamę z poprzedniego sezonu, czyli porażkę w ćwierćfinale. To jednak dopiero początek, więc wszystko się może zdarzyć. Tak czy inaczej, dysponujemy teraz naprawdę mocną ekipą i stać nas na sukcesy we wszystkich tych rozgrywkach.
W drafcie 2008 roku zostałeś wybrany przez Utah Jazz. Kiedy zatem zobaczymy Tadiję Dragicevicia na boiskach najlepszej ligi świata?
(śmiech) Sam nie wiem. Chciałbym się tam kiedyś sprawdzić, ale jeszcze mam na to czas. Utah ma prawa do mojej osoby jeszcze przez dwa lata i w tym czasie coś się wyjaśni. Zapewne zjawię się na jakimś ich obozie przedsezonowym, kiedy będzie cała drużyna, i wtedy zobaczymy, czy mam szansę się załapać. W każdym razie teraz o tym nie myślę. Moim wielkim sukcesem jest już samo to, że Utah Jazz nie tylko mnie zauważyli, ale i zdecydowali się wybrać w drafcie do NBA w 2008 roku. Cały ten sezon był zresztą dla mnie wyjątkowy.
Byłeś już najbardziej wartościowym zawodnikiem Ligi Adriatyckiej, a także Mistrzem Europy z młodzieżową reprezentacją Serbii i Czarnogóry. Jakie są kolejne indywidualne cele w twojej karierze?
Tego nigdy nie wiadomo. To jest tylko sport, więc wszystko może się zdarzyć i nie ma co takich rzeczy planować. Koncentruję się na każdym kolejnym sezonie, by jak najlepiej prezentować się w zespołach, które dają mi szansę. Tak jak w Crvenej Zvezdzie, gdzie spędziłem znaczną część swojej kariery – wprawdzie nie udało nam się zdobyć mistrzostwa, ale indywidualnie ten okres był dla mnie naprawdę doskonały. Teraz jestem w Berlinie i zrobię wszystko, żeby odnosić sukcesy z tym klubem.
A jaki jesteś jako koszykarz? Możesz wymienić swoje najmocniejsze strony?
Zdecydowanie najlepiej wychodzą mi rzuty za trzy punkty. Cały czas staram się doskonalić ten element. Myślę też, że koledzy zawsze mogą liczyć na moje dobre podanie albo zasłonę w odpowiednim momencie. Bardzo lubię grę w polu trzech sekund, zarówno w ataku, jak i w obronie. Niemniej jednak to właśnie zza łuku jestem najskuteczniejszy.
Wiesz coś o polskiej koszykówce? Przyszło ci się zetknąć z jakimiś Polakami na boisku?
Niewiele wiem. Znam dobrze Milana Gurovicia, który grał w Asseco Prokomie, i to on jest moim głównym źródłem informacji o Polsce i polskiej koszykówce. Stąd wiem, że macie kilka solidnych ekip, które stać na sukcesy na arenie międzynarodowej, ale konkretnie żadnych nazwisk teraz nie podam.
Czy wiecie już w Berlinie coś o Anwilu i kto tam gra? Czy może po prostu jesteście pewni zwycięstwa i to nie ma większego znaczenia?
We Włocławku na pewno będzie ciężko, bardzo ciężko. W europejskich pucharach każdy mecz wyjazdowy to trudne spotkanie, a to będzie na dodatek pierwszy mecz tego sezonu EuroCup. Jeżeli dorzucimy do tego fakt, że nasza grupa jest bardzo mocna, to mamy odpowiedź. Nie ma więc wątpliwości, że do tego meczu będziemy się solidnie przygotowywać.
Nasz silny skrzydłowy to także Serb, Nikola Jovanović. Tym samym szykuje nam się serbski bój pod koszem. Wiesz coś o Nikoli?
Jasne, że wiem. To znakomity zawodnik, może nawet najważniejszy w waszej ekipie. To jednak nie będzie żaden serbski bój, musimy przecież wygrać z całą ekipą. Macie dobry zespół, więc to na pewno nie będzie łatwe zadanie. Mimo to skupiam się na walce podkoszowej ze wszystkimi, a nie wyłącznie z Nikolą.
Czy jest coś, co Tadija Dragicević chciałby powiedzieć włocławskim kibicom przed meczem Anwil – Alba?
Wasi kibice muszą się przygotować na wojnę na parkiecie przez pełne czterdzieści minut. My nie odpuścimy i w tym czasie będziemy szukać swojej szansy, żeby wywieźć z Włocławka cenne dwa punkty. To będzie na pewno bardzo ciekawe spotkanie i warto tego dnia stawić się w hali.
Wywiad ukazał się w magazynie "Nasz Anwil".