Bardzo zacięty mecz obejrzeli kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów. Anwil Włocławek toczył wyrównany bój z będącym ostatnio na fali PGE Turowem, ale przegrał. Zgorzelczanie mieli więcej szczęścia w końcówce i wygrali 69:65.
Bardzo zacięty mecz obejrzeli kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów. Anwil Włocławek toczył wyrównany bój z będącym ostatnio na fali PGE Turowem, ale przegrał. Zgorzelczanie mieli więcej szczęścia w końcówce i wygrali 69:65.
Pierwsze punkty w meczu zdobyli koszykarze PGE Turowa Zgorzelec, ale to Anwil szybciej przejął inicjatywę. Drużyna trenera Emira Mutapcicia dwa razy dobrze zagrała w obronie zabierając piłkę rywalom, a dodatkowo skutecznie grała w ataku (3/3 za 2) i po dwóch minutach gry prowadziła 6:2. Turów wyrównał, ale włocławianie znów zaskoczyli zgorzelczan. Tym razem szkoleniowiec gospodarzy zarządził obronę na całym boisku i goście się gubili. Anwil z tego korzystał i prowadził 13:6.
Włocławianie w pierwszej kwarcie zdawali się bronić lepiej, aniżeli we wszystkich wcześniejszych meczach tego sezonu. Jeszcze w dziewiątej minucie spotkania PGE Turów miał na swoim koncie tylko dziewięć punktów, a granicę 10 przekroczył po tym, jak D.J. Thompson nie zdążył po zasłonie do Toreya Thomasa. Amerykanin trafił z dystansu i było 17:12, ale szybko tym samym odwdzięczył się Łukasz Majewski i nadal to gospodarze byli stroną przeważającą.
Zgorzelczanie przebudzili się i zaczęli odrabiać straty. Ich akcje były już dokładniejsze, a i w obronie przestali dawać Anwilowi zdobywać łatwe punkty. Kolejną swoją trójkę trafił rozgrywający gości Torey Thomas i jego zespół wyszedł na prowadzenie 22:21. Amerykanin w następnych minutach był najjaśniejszym elementem ekipy trenera Jacka Winnickiego. Szybki i zwinny łatwo przechodził z obrony do ataku i dostarczał swoim partnerom piłki na dogodnych pozycjach, a także sam zdobywał punkty.
O tym, jak przyjezdni zacieśnili obronę niech świadczy fakt, że Anwil w dziewiątej minucie tej kwarty miał na swoim koncie tylko pięć punktów. Dobrą akcję wykonał jednak Andrzej Pluta, który wszedł pod kosz i dobrym podaniem pozwolił zdobyć łatwe punkty Stipe Modriciowi i gospodarze znów wygrywali 27:26. To jednak PGE Turów był na prowadzeniu po pierwszych 20 minutach i wygrywał 32:30.
W drugiej połowie swoje umiejętności strzeleckie pokazywał David Jackson. Rzucający przygranicznego zespołu łatwo ogrywał swojego vis-a-vis Andrzeja Plutę i to dzięki niemu PGE Turów prowadził 38:34 w 24. minucie meczu. Zawodnicy trenera Emira Mutapcicia nie odpuszczali. Dobrze grał Stipe Modrić, który dominował pod tablicami i już na początku trzeciej kwarty miał na swoim koncie dziewięć zbiórek. Odblokował się także w rzutach z dystansu. Wcześniej nie trafił żadnego z 10 oddanych rzutów za trzy, a jego celna trójka pozwoliła zbliżyć się Anwilowi na jeden punkt do rywala (39:40).
Torey Thomas jednak cały czas dawał swojemu zespołowi prowadzenie. Jego skuteczne akcje w obronie, po których sam biegł na kosz i mógł zdobywać punkty dały PGE Turowowi prowadzenie 48:41. Szybka pogoń w końcówce trzecich 10 minut i błędy zgorzelczan spowodowały, że przed ostatnią kwartą wynik był sprawą otwartą, bowiem goście prowadzili tylko 48:46.
Prowadzenie Anwil odzyskał szybko. Aktywny pod koszem był Eric Hicks, który czaił się na podania od swoich kolegów albo wyskakiwał i z powietrza obijał ich niecelne rzuty. Trzy kolejne udane akcji włocławian były właśnie autorstwa Hicksa. Amerykanin wszystkie swoje rzuty kończył efektownymi wsadami i Anwil prowadził 55:53.
Goście jednak zdobyli siedem kolejnych punktów i to oni byli w uprzywilejowanej pozycji przed końcem meczu. Wicemistrzowie Polski nie pozwolili jednak rywalowi odskoczyć na większą różnicę punktową. Było 61:60 dla PGE Turowa, ale ważną trójkę znów trafił Torey Thomas.
78 sekund przed końcem meczu dobre podanie D.J. Thompsona otrzymał Nikola Jovanović i trafił, a do tego był faulowany i dorzucił jeszcze punkt z linii rzutów wolnych. Tempa nie zwalniał jednak Thomas. Rozgrywający zgorzeleckiego zespołu zdobył kolejne punkty i goście wygrywali 66:63.
Dwa razy z linii rzutów wolnych pomylił się D.J. Thompson, ale piłkę zebrał Nikola Joanović, który błyskawicznie był faulowany przez Marko Brkicia. Serb trafił oba rzuty i przy wyniku 65:66 Dardan Berisha faulował Davida Jacksona. Ten trafił tylko raz. Przy dwupunktowej stracie Anwil miał 22 sekundy na ostatnią akcję.
W podkoszowy gąszcz wplątał się Thompson, chciał oddać do Erica Hicksa, ale Michał Gabiński zagrał mu piłkę i przy wyniku 67:65 piłkę mieli goście. Faulowany Brkić dwa razy trafił, a ostatnia akcja Anwilu nie przyniosła efektów i włocławianie przegrali 65:69.
Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 65:69 (20:13, 10:19, 16:16, 19:21)
Anwil: Nikola Jovanović 16, Paul Miller 12, Eric Hicks 9, Łukasz Majewski 9, D.J. Thompson 7, Andrzej Pluta 6, Stipe Modric 6, Chris Thomas 0, Dardan Berisha 0.
PGE Turów: Torey Thomas 23, David Jackson 12, Marko Brkić 9, Michał Gabiński 8, Konrad Wysocki 7, Michael Kuebler 5, Robert Tomaszek 2, Ivan Koljević 2, Ivan Zigeranović 1, Bartosz Bochno 0.
Włocławianie w pierwszej kwarcie zdawali się bronić lepiej, aniżeli we wszystkich wcześniejszych meczach tego sezonu. Jeszcze w dziewiątej minucie spotkania PGE Turów miał na swoim koncie tylko dziewięć punktów, a granicę 10 przekroczył po tym, jak D.J. Thompson nie zdążył po zasłonie do Toreya Thomasa. Amerykanin trafił z dystansu i było 17:12, ale szybko tym samym odwdzięczył się Łukasz Majewski i nadal to gospodarze byli stroną przeważającą.
Zgorzelczanie przebudzili się i zaczęli odrabiać straty. Ich akcje były już dokładniejsze, a i w obronie przestali dawać Anwilowi zdobywać łatwe punkty. Kolejną swoją trójkę trafił rozgrywający gości Torey Thomas i jego zespół wyszedł na prowadzenie 22:21. Amerykanin w następnych minutach był najjaśniejszym elementem ekipy trenera Jacka Winnickiego. Szybki i zwinny łatwo przechodził z obrony do ataku i dostarczał swoim partnerom piłki na dogodnych pozycjach, a także sam zdobywał punkty.
O tym, jak przyjezdni zacieśnili obronę niech świadczy fakt, że Anwil w dziewiątej minucie tej kwarty miał na swoim koncie tylko pięć punktów. Dobrą akcję wykonał jednak Andrzej Pluta, który wszedł pod kosz i dobrym podaniem pozwolił zdobyć łatwe punkty Stipe Modriciowi i gospodarze znów wygrywali 27:26. To jednak PGE Turów był na prowadzeniu po pierwszych 20 minutach i wygrywał 32:30.
W drugiej połowie swoje umiejętności strzeleckie pokazywał David Jackson. Rzucający przygranicznego zespołu łatwo ogrywał swojego vis-a-vis Andrzeja Plutę i to dzięki niemu PGE Turów prowadził 38:34 w 24. minucie meczu. Zawodnicy trenera Emira Mutapcicia nie odpuszczali. Dobrze grał Stipe Modrić, który dominował pod tablicami i już na początku trzeciej kwarty miał na swoim koncie dziewięć zbiórek. Odblokował się także w rzutach z dystansu. Wcześniej nie trafił żadnego z 10 oddanych rzutów za trzy, a jego celna trójka pozwoliła zbliżyć się Anwilowi na jeden punkt do rywala (39:40).
Torey Thomas jednak cały czas dawał swojemu zespołowi prowadzenie. Jego skuteczne akcje w obronie, po których sam biegł na kosz i mógł zdobywać punkty dały PGE Turowowi prowadzenie 48:41. Szybka pogoń w końcówce trzecich 10 minut i błędy zgorzelczan spowodowały, że przed ostatnią kwartą wynik był sprawą otwartą, bowiem goście prowadzili tylko 48:46.
Prowadzenie Anwil odzyskał szybko. Aktywny pod koszem był Eric Hicks, który czaił się na podania od swoich kolegów albo wyskakiwał i z powietrza obijał ich niecelne rzuty. Trzy kolejne udane akcji włocławian były właśnie autorstwa Hicksa. Amerykanin wszystkie swoje rzuty kończył efektownymi wsadami i Anwil prowadził 55:53.
Goście jednak zdobyli siedem kolejnych punktów i to oni byli w uprzywilejowanej pozycji przed końcem meczu. Wicemistrzowie Polski nie pozwolili jednak rywalowi odskoczyć na większą różnicę punktową. Było 61:60 dla PGE Turowa, ale ważną trójkę znów trafił Torey Thomas.
78 sekund przed końcem meczu dobre podanie D.J. Thompsona otrzymał Nikola Jovanović i trafił, a do tego był faulowany i dorzucił jeszcze punkt z linii rzutów wolnych. Tempa nie zwalniał jednak Thomas. Rozgrywający zgorzeleckiego zespołu zdobył kolejne punkty i goście wygrywali 66:63.
Dwa razy z linii rzutów wolnych pomylił się D.J. Thompson, ale piłkę zebrał Nikola Joanović, który błyskawicznie był faulowany przez Marko Brkicia. Serb trafił oba rzuty i przy wyniku 65:66 Dardan Berisha faulował Davida Jacksona. Ten trafił tylko raz. Przy dwupunktowej stracie Anwil miał 22 sekundy na ostatnią akcję.
W podkoszowy gąszcz wplątał się Thompson, chciał oddać do Erica Hicksa, ale Michał Gabiński zagrał mu piłkę i przy wyniku 67:65 piłkę mieli goście. Faulowany Brkić dwa razy trafił, a ostatnia akcja Anwilu nie przyniosła efektów i włocławianie przegrali 65:69.
Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 65:69 (20:13, 10:19, 16:16, 19:21)
Anwil: Nikola Jovanović 16, Paul Miller 12, Eric Hicks 9, Łukasz Majewski 9, D.J. Thompson 7, Andrzej Pluta 6, Stipe Modric 6, Chris Thomas 0, Dardan Berisha 0.
PGE Turów: Torey Thomas 23, David Jackson 12, Marko Brkić 9, Michał Gabiński 8, Konrad Wysocki 7, Michael Kuebler 5, Robert Tomaszek 2, Ivan Koljević 2, Ivan Zigeranović 1, Bartosz Bochno 0.