Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Szczęśliwe zwycięstwo PGE Turowa

Sobota, 08 Stycznia 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Bardzo zacięty mecz obejrzeli kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów. Anwil Włocławek toczył wyrównany bój z będącym ostatnio na fali PGE Turowem, ale przegrał. Zgorzelczanie mieli więcej szczęścia w końcówce i wygrali 69:65.

Bardzo zacięty mecz obejrzeli kibice zgromadzeni w Hali Mistrzów. Anwil Włocławek toczył wyrównany bój z będącym ostatnio na fali PGE Turowem, ale przegrał. Zgorzelczanie mieli więcej szczęścia w końcówce i wygrali 69:65.
Pierwsze punkty w meczu zdobyli koszykarze PGE Turowa Zgorzelec, ale to Anwil szybciej przejął inicjatywę. Drużyna trenera Emira Mutapcicia dwa razy dobrze zagrała w obronie zabierając piłkę rywalom, a dodatkowo skutecznie grała w ataku (3/3 za 2) i po dwóch minutach gry prowadziła 6:2. Turów wyrównał, ale włocławianie znów zaskoczyli zgorzelczan. Tym razem szkoleniowiec gospodarzy zarządził obronę na całym boisku i goście się gubili. Anwil z tego korzystał i prowadził 13:6.

Włocławianie w pierwszej kwarcie zdawali się bronić lepiej, aniżeli we wszystkich wcześniejszych meczach tego sezonu. Jeszcze w dziewiątej minucie spotkania PGE Turów miał na swoim koncie tylko dziewięć punktów, a granicę 10 przekroczył po tym, jak D.J. Thompson nie zdążył po zasłonie do Toreya Thomasa. Amerykanin trafił z dystansu i było 17:12, ale szybko tym samym odwdzięczył się Łukasz Majewski i nadal to gospodarze byli stroną przeważającą.

Zgorzelczanie przebudzili się i zaczęli odrabiać straty. Ich akcje były już dokładniejsze, a i w obronie przestali dawać Anwilowi zdobywać łatwe punkty. Kolejną swoją trójkę trafił rozgrywający gości Torey Thomas i jego zespół wyszedł na prowadzenie 22:21. Amerykanin w następnych minutach był najjaśniejszym elementem ekipy trenera Jacka Winnickiego. Szybki i zwinny łatwo przechodził z obrony do ataku i dostarczał swoim partnerom piłki na dogodnych pozycjach, a także sam zdobywał punkty.

O tym, jak przyjezdni zacieśnili obronę niech świadczy fakt, że Anwil w dziewiątej minucie tej kwarty miał na swoim koncie tylko pięć punktów. Dobrą akcję wykonał jednak Andrzej Pluta, który wszedł pod kosz i dobrym podaniem pozwolił zdobyć łatwe punkty Stipe Modriciowi i gospodarze znów wygrywali 27:26. To jednak PGE Turów był na prowadzeniu po pierwszych 20 minutach i wygrywał 32:30.

W drugiej połowie swoje umiejętności strzeleckie pokazywał David Jackson. Rzucający przygranicznego zespołu łatwo ogrywał swojego vis-a-vis Andrzeja Plutę i to dzięki niemu PGE Turów prowadził 38:34 w 24. minucie meczu. Zawodnicy trenera Emira Mutapcicia nie odpuszczali. Dobrze grał Stipe Modrić, który dominował pod tablicami i już na początku trzeciej kwarty miał na swoim koncie dziewięć zbiórek. Odblokował się także w rzutach z dystansu. Wcześniej nie trafił żadnego z 10 oddanych rzutów za trzy, a jego celna trójka pozwoliła zbliżyć się Anwilowi na jeden punkt do rywala (39:40).

Torey Thomas jednak cały czas dawał swojemu zespołowi prowadzenie. Jego skuteczne akcje w obronie, po których sam biegł na kosz i mógł zdobywać punkty dały PGE Turowowi prowadzenie 48:41. Szybka pogoń w końcówce trzecich 10 minut i błędy zgorzelczan spowodowały, że przed ostatnią kwartą wynik był sprawą otwartą, bowiem goście prowadzili tylko 48:46.

Prowadzenie Anwil odzyskał szybko. Aktywny pod koszem był Eric Hicks, który czaił się na podania od swoich kolegów albo wyskakiwał i z powietrza obijał ich niecelne rzuty. Trzy kolejne udane akcji włocławian były właśnie autorstwa Hicksa. Amerykanin wszystkie swoje rzuty kończył efektownymi wsadami i Anwil prowadził 55:53.

Goście jednak zdobyli siedem kolejnych punktów i to oni byli w uprzywilejowanej pozycji przed końcem meczu. Wicemistrzowie Polski nie pozwolili jednak rywalowi odskoczyć na większą różnicę punktową. Było 61:60 dla PGE Turowa, ale ważną trójkę znów trafił Torey Thomas.

78 sekund przed końcem meczu dobre podanie D.J. Thompsona otrzymał Nikola Jovanović i trafił, a do tego był faulowany i dorzucił jeszcze punkt z linii rzutów wolnych. Tempa nie zwalniał jednak Thomas. Rozgrywający zgorzeleckiego zespołu zdobył kolejne punkty i goście wygrywali 66:63.

Dwa razy z linii rzutów wolnych pomylił się D.J. Thompson, ale piłkę zebrał Nikola Joanović, który błyskawicznie był faulowany przez Marko Brkicia. Serb trafił oba rzuty i przy wyniku 65:66 Dardan Berisha faulował Davida Jacksona. Ten trafił tylko raz. Przy dwupunktowej stracie Anwil miał 22 sekundy na ostatnią akcję.

W podkoszowy gąszcz wplątał się Thompson, chciał oddać do Erica Hicksa, ale Michał Gabiński zagrał mu piłkę i przy wyniku 67:65 piłkę mieli goście. Faulowany Brkić dwa razy trafił, a ostatnia akcja Anwilu nie przyniosła efektów i włocławianie przegrali 65:69.

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 65:69 (20:13, 10:19, 16:16, 19:21)

Anwil:
Nikola Jovanović 16, Paul Miller 12, Eric Hicks 9, Łukasz Majewski 9, D.J. Thompson 7, Andrzej Pluta 6, Stipe Modric 6, Chris Thomas 0, Dardan Berisha 0.

PGE Turów:
Torey Thomas 23, David Jackson 12, Marko Brkić 9, Michał Gabiński 8, Konrad Wysocki 7, Michael Kuebler 5, Robert Tomaszek 2, Ivan Koljević 2, Ivan Zigeranović 1, Bartosz Bochno 0.