Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Syndrom szóstego meczu - Asseco Prokom lepszy w Hali Mistrzów

Sobota, 02 Lutego 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek wygrał pięć ostatnich spotkań ligowych, lecz szóste podejście zakończyło się porażką - "Rottweilery" przegrały z Asseco Prokomem Gdynia 59:71. To już drugi taki przypadek w sezonie - wcześniejsza seria trenera Miliji Bogicevicia również zakończyła się na pięciu zwycięstwach.

Anwil Włocławek wygrał pięć ostatnich spotkań ligowych, lecz szóste podejście zakończyło się porażką - "Rottweilery" przegrały z Asseco Prokomem Gdynia 59:71. To już drugi taki przypadek w sezonie - wcześniejsza seria trenera Miliji Bogicevicia również zakończyła się na pięciu zwycięstwach.

Gdy trener Milija Bogicević przejął stery w Anwilu Włocławek, z miejsca odmienił zespół „Rottweilerów”, który wygrał pięć meczów z rzędu. Jednym z pokonanych był wówczas mistrz Polski, Asseco Prokom Gdynia. Włocławianie pokonali czempiona w jego hali 75:72, a że ostatnio również zanotowali serię kilku zwycięstw, mogli być pełni nadziei przed kolejnym starciem z gdyńską ekipą.

Niestety, jak się okazało – historia lubi się powtarzać. Poprzednią serię włocławian przerwali, po pięciu kolejnych zwycięstwach, koszykarze AZS Koszalin. W sobotę natomiast na przedłużenie serii do sześciu wygranych nie pozwolili właśnie koszykarze Asseco Prokomu Gdynia.

Już początek meczu zwiastował zespołowi Miliji Bogicevicia trudną przeprawę. Goście idealnie wykorzystali moment zawahania Anwilu i już po kilku minutach mieli sporą zaliczkę, prowadząc w połowie kwarty 12:0. Gospodarze dochodzili do czystych pozycji, lecz piłka raz po raz uparcie odbijała się od obręczy. Impas został przerwany dopiero przez Krzysztofa Szubargę, który przymierzył z daleka w… szóstej minucie spotkania. To była 12. próba „Rottweilerów”, a że trzy kolejne ponownie nie wpadły do kosza (skuteczność 1/15 w pierwszej kwarcie), włocławianie przegrywali 7:19.

Wśród gości świetnie radził sobie Przemysław Zamojski, który bardzo dobrze wszedł w sobotnie spotkanie - już w pierwszej kwarcie przymierzył dwie trójki – a ogółem zapisał na swoim koncie 22 punkty. Grą gdynian skutecznie kierował natomiast Łukasz Koszarek (19 punktów i sześć asyst).

Niemniej, w drugiej kwarcie Anwil złapał swój rytm i konsekwentnie, krok po kroku, coraz bardziej zbliżał się do przyjezdnych. Celna trójka Szubargi równo z syreną kończącą pierwszą połowę (26:33) pozwoliła włocławianom uwierzyć, że kwestia wyniku nie jest jeszcze rozstrzygnięta, a kolejne takie rzuty – autorstwa Przemysława Frasunkiewicza i Nikoli Jovanovicia – pozwoliły gospodarzom zmniejszyć straty nawet do trzech punktów (42:45) w 25. minucie meczu.

Niestety dla miejscowych, koszykarzy Asseco Prokomu cechowała tego dnia jeszcze lepsza skuteczność zza łuku (ogółem oba zespoły zdobyły aż 24 z 44 punktów w trzeciej kwarcie rzutami z daleka) – dwukrotnie efektywnie przymierzył Zamojski, ważne punkty zdobył Koszarek i przed decydującą odsłoną przyjezdni prowadzili 53:50. Anwil odrobił zatem dziewięć z 12 punktów straty z pierwszej kwarty i nadal liczył na zwieńczenie meczu pozytywnym akcentem.

Mistrz Polski dysponował jednak lepszą formą tego dnia i czwartą kwartę rozpoczął, jakże by inaczej, celnymi trójkami. Konkretnie trzema, które sprawiły, że koszykarze Anwilu nie zachowali zimnej krwi i popełniając kilka prostych strat, pozwolili rywalom przejąć całkowitą kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie w kluczowym momencie spotkania. W ostatnich siedmiu minutach meczu, od stanu 56:63, gospodarze tylko raz znaleźli drogę do kosza z gry – uczynił to wspomniany Szubarga w momencie, w którym było wiadome, że losy szlagieru na swoją korzyść rozstrzygnęli gracze Asseco Prokomu.

– Nie ma się co oszukiwać. Rozpoczęcie meczu 0:12 dało nam się bardzo mocno we znaki, bo pomimo tego, że później goniliśmy i robiliśmy co w naszej mocy, by zmniejszyć straty, to ostatecznie przegraliśmy właśnie różnicą dwunastu punktów. Ta przewaga z początku ustawiła mecz. Trudno powiedzieć skąd ona się wzięła? Może trochę zdenerwowanie, może trochę za bardzo każdy chciał wziąć ciężary gry w ataku na swoje barki, a z taką drużyną jak Asseco nie da się tak grać – powiedział Przemysław Frasunkiewicz.

Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 59:71 (7:19, 19:14, 24:20, 9:18)


Anwil: Szubarga 18, Frasunkiewicz 10, Ginyard 8, Hajrić 6, Jovanović 6, Łapeta 4, Weeden 4, Sokołowski 3, Boykin 0

Asseco Prokom: Zamojski 22, Koszarek 19, Ponitka 16, Hrycaniuk 4, Mahalbasić 4, Witka 4, Szczotka 2, Roszyk 0, Śnieg 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI