W podróż do Stanów Zjednoczonych udaje się dziś Rashard Sullivan. Amerykanin wraca do rodzinnego Evansville w stanie Indiana aby na własne oczy zobaczyć swoją nowonarodzoną córeczkę. Jego wizyta w USA potrwa tydzień.
W podróż do Stanów Zjednoczonych udaje się dziś Rashard Sullivan. Amerykanin wraca do rodzinnego Evansville w stanie Indiana aby na własne oczy zobaczyć swoją nowonarodzoną córeczkę. Jego wizyta w USA potrwa tydzień.
- To dla mnie bardzo ważne, że będę mógł cieszyć się widokiem mojej córki i osobiście wspierać żonę w tym ważnym momencie naszego życia. Jestem wdzięczny Anwilowi, że wobec przerwy w grze, pozwolono mi na chwilę wrócić do Stanów Zjednoczonych – mówi wyraźnie przejęty Sullivan.
Środkowy Anwilu przez tydzień będzie pomagał swojej żonie w obowiązkach domowych i uczył się roli młodego rodzica. W następny czwartek wraca do Polski, by wraz z kolegami z drużyny przygotowywać się do dwóch ostatnich meczów rundy zasadniczej.
Rashardowi Sullivanowi i jego żonie gratulujemy małej-wielkiej pociechy o imieniu Sidney.
- To dla mnie bardzo ważne, że będę mógł cieszyć się widokiem mojej córki i osobiście wspierać żonę w tym ważnym momencie naszego życia. Jestem wdzięczny Anwilowi, że wobec przerwy w grze, pozwolono mi na chwilę wrócić do Stanów Zjednoczonych – mówi wyraźnie przejęty Sullivan.
Środkowy Anwilu przez tydzień będzie pomagał swojej żonie w obowiązkach domowych i uczył się roli młodego rodzica. W następny czwartek wraca do Polski, by wraz z kolegami z drużyny przygotowywać się do dwóch ostatnich meczów rundy zasadniczej.
Rashardowi Sullivanowi i jego żonie gratulujemy małej-wielkiej pociechy o imieniu Sidney.