Wicemistrz Francji SLUC Basket Nancy okazał się zbyt wymagającym przeciwnikiem dla Anwilu Włocławek. Podopieczni Jeana-Luc Monschau zagrali znakomite spotkanie. Prezentując mądrą, zespołową i konskwentną koszykówkę, odnieśli zasłużone zwycięstwo 92:66.
Pierwsze minuty meczu wskazywały, że Anwil może pokusić się o sprawienie niespodzianki we Francji. Widać było, że włocławianie wyszli na parkiet bardzo skoncentrowani, z wolą przełamania nienajlepszej ostatnio passy. Równie poważnie potraktowali ten mecz gospodarze i to oni po kilku minutach gry uzyskali nieznaczną przewagę. Agresywna obrona SLUC Nancy sprawiała Anwilowi mnóstwo kłopotów, co skutkowało małą ilością zdobytych punktów (23:18 po pierwszej i 43:29 po drugiej kwarcie).
W tym czasie na boisku szaleli szczególnie podkoszowi zawodnicy z Nancy: Cyril Julian (9 pkt., 3 zb., 2 as.), Amadou Aboubakar (8 pkt., 3 zb.) i Michael Bauer (8 pkt. 2x3). Niestety, w szeregach Anwilu zabrakło lidera, który by swoimi punktami „pociągnął wynik”. Na dodatek wyraźnie „obok meczu” przeszedł Alan Daniels, a Patrick Okafor powtarzał błędy ze swoich poprzednich spotkań.
W szatni Ales Pipan musiał udzielić swoim koszykarzom ostrej reprymendy, by znów uwierzyli, że ten mecz można wygrać. Okazała się ona na tyle skuteczna, że zawodnicy w kolejnych minutach zagrali z pasją, wykonując dobrą pracę zarówno w ataku jak i obronie. Przebudzili się Andrzej Pluta i Gerrod Henderson (odpowiednio: 10 i 9 pkt. w drugiej połowie). Na nic się to jednak zdało, bo gospodarze byli dziś świetnie dysponowani. Trafiali z dużą skutecznością, a do tego znakomicie bronili.
Kolejne minuty nie przyniosły poprawy wyniku i Anwil uległ ostatecznie SLUC Basket Nancy 92:66. Należy stwierdzić, że francuski zespół słusznie wyraża aspiracje euroligowe. Nancy zdecydowanie dominuje w swojej lidze i tylko wpadka w finałowym spotkaniu ubiegłego sezonu (we Francji w finale gra się tylko 1 mecz) sprawiła, że drużyna ta trafiła do ULEB Cup.
Co do Anwilu, to zawodnicy nadal nie potrafią zapomnieć o pechowo przegranym meczu z Khimki Moskwa. Gdy przeciwnik im „ucieka” zbyt szybko rezygnują z walki. Miejmy nadzieję, że przy wsparciu własnej publiczności odzyskają wiarę w siebie już w sobotę, przy okazji przełożonego spotkania z Atlasem Ostrów Wielkopolski.
SLUC Basket Nancy - Anwil Włocławek 92:66 (23:18, 20:11, 24:17, 25:20)
SLUC: Bauer 15, Aboubacar 14, Greer 13, Dowdell 12, Julian 11, Greer J. 11, Amagou 9, Samnick 5, Harrison 2
Anwil: Zagorac 14, Henderson 13, Pluta 12, Dunn 9, Koszarek 7, Wołoszyn 5, Okafor 4, Daniels 2
Pierwsze minuty meczu wskazywały, że Anwil może pokusić się o sprawienie niespodzianki we Francji. Widać było, że włocławianie wyszli na parkiet bardzo skoncentrowani, z wolą przełamania nienajlepszej ostatnio passy. Równie poważnie potraktowali ten mecz gospodarze i to oni po kilku minutach gry uzyskali nieznaczną przewagę. Agresywna obrona SLUC Nancy sprawiała Anwilowi mnóstwo kłopotów, co skutkowało małą ilością zdobytych punktów (23:18 po pierwszej i 43:29 po drugiej kwarcie).
W tym czasie na boisku szaleli szczególnie podkoszowi zawodnicy z Nancy: Cyril Julian (9 pkt., 3 zb., 2 as.), Amadou Aboubakar (8 pkt., 3 zb.) i Michael Bauer (8 pkt. 2x3). Niestety, w szeregach Anwilu zabrakło lidera, który by swoimi punktami „pociągnął wynik”. Na dodatek wyraźnie „obok meczu” przeszedł Alan Daniels, a Patrick Okafor powtarzał błędy ze swoich poprzednich spotkań.
W szatni Ales Pipan musiał udzielić swoim koszykarzom ostrej reprymendy, by znów uwierzyli, że ten mecz można wygrać. Okazała się ona na tyle skuteczna, że zawodnicy w kolejnych minutach zagrali z pasją, wykonując dobrą pracę zarówno w ataku jak i obronie. Przebudzili się Andrzej Pluta i Gerrod Henderson (odpowiednio: 10 i 9 pkt. w drugiej połowie). Na nic się to jednak zdało, bo gospodarze byli dziś świetnie dysponowani. Trafiali z dużą skutecznością, a do tego znakomicie bronili.
Kolejne minuty nie przyniosły poprawy wyniku i Anwil uległ ostatecznie SLUC Basket Nancy 92:66. Należy stwierdzić, że francuski zespół słusznie wyraża aspiracje euroligowe. Nancy zdecydowanie dominuje w swojej lidze i tylko wpadka w finałowym spotkaniu ubiegłego sezonu (we Francji w finale gra się tylko 1 mecz) sprawiła, że drużyna ta trafiła do ULEB Cup.
Co do Anwilu, to zawodnicy nadal nie potrafią zapomnieć o pechowo przegranym meczu z Khimki Moskwa. Gdy przeciwnik im „ucieka” zbyt szybko rezygnują z walki. Miejmy nadzieję, że przy wsparciu własnej publiczności odzyskają wiarę w siebie już w sobotę, przy okazji przełożonego spotkania z Atlasem Ostrów Wielkopolski.
SLUC Basket Nancy - Anwil Włocławek 92:66 (23:18, 20:11, 24:17, 25:20)
SLUC: Bauer 15, Aboubacar 14, Greer 13, Dowdell 12, Julian 11, Greer J. 11, Amagou 9, Samnick 5, Harrison 2
Anwil: Zagorac 14, Henderson 13, Pluta 12, Dunn 9, Koszarek 7, Wołoszyn 5, Okafor 4, Daniels 2