Anwil Włocławek pokonał w dzisiejszym spotkaniu dziesiątej kolejki Dominet Basket Ligi Turów Zgorzelec 73:69 (18:25, 19:15, 15:14, 21:15). Do zwycięstwa gospodarzy poprowadził Seid Hajrić. Bośniacki skrzydłowy zdobył 16 pkt. (2/2 za 1, 7/8 za 2, 0/2 za 3) oraz zebrał 9 piłek. Po meczu poprosiliśmy Seida o pomeczowy komentarz i o to, aby powiedział nam co dla drużyny oznacza brak Gintarasa Kadziulisa.
Paweł Gawinecki: Co zdecydowało o Waszej wygranej z Turowem w dzisiejszym meczu?
Seid Hajrić: O naszym zwycięstwie zadecydowała przede wszystkim bardzo dobra obrona zespołowa. To był główny czynnik, któremu możemy zawdzięczyć triumf z ciężkim i wymagającym rywalem, jakim jest Turów Zgorzelec.
PG: Byłeś najlepszym graczem dzisiejszego spotkania, trafiłeś 7 z 8 rzutów za 2 pkt, zanotowałeś 9 zbiórek, czujesz się bohaterem?
SH: Nie czuję się bohaterem, na zwycięstwo ciężko zapracowała cała drużyna. Oczywiście cieszę się, że udało mi się rozegrać dobre zawody, ale przede wszystkim jestem zadowolony, iż wygraliśmy kolejne spotkanie i to z bardzo trudnym rywalem.
PG: Czy ktoś Was zaskoczył w ekipie ze Zgorzelca?
SH: Nie wiem, czy można mówić o zaskoczeniu, jednak rzuty Pluty i Mollinariego w decydujących momentach wpadały nawet z
PG: W lidzie wygraliście ostatnie trzy spotkania, czy to oznacza, że kryzys macie już za sobą?
SH: Mam nadzieje, że tak! Pracujemy ciężko na treningach i widać to podczas spotkania. Rozumiemy się coraz lepiej na boisku, wszystko idzie w dobrym kierunku.
PG: Jak przyjęliście informację o odejściu z zespołu Gintarasa Kadziulisa?
SH: Brakuje nam tego gracza zarówno podczas meczu, jak i na treningach. Jednak nic na to nie poradzimy, taki jest sport.