Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Słodki-gorzki mecz Anwilu

Sobota, 22 Listopada 2014, 7:39, Michał Fałkowski

Niestety. Anwil Włocławek przegrał siódme spotkanie w sezonie. Choć Rottweielery pokazały wielkie serce do gry, Stelmet Zielona Góra wygrał mecz 8. kolejki Tauron Basket 77:74... Porażka boli tym bardziej, że włocławianie prowadzili przez 36 minut spotkania z wicemistrzem Polski.

Po meczu z PGE Turowem Zgorzelec musieliśmy przełknąć słodko-gorzką pigułkę. Progres w grze w Rottweilerów był widoczny, ale niestety dwa punkty powędrowały na konto mistrza. Po starciu z wicemistrzem odczucia mamy identyczne. Zespół Predraga Krunicia walczył, szarpał, gryzł i pokazywał zęby jak na symbol klubu przystało, ale przede wszystkim długimi minutami prowadził i dominował nad Stelmetem Zielona Góra.

Dokładnie rzecz ujmując, włocławianie prowadzili przez 35 i pół minuty, przez 60 sekund na tablicy wyników widniał remis, natomiast goście prowadzili tylko przez 3 i pół minuty. Niestety dla gospodarzy, były to kluczowe minuty sobotniego spotkania, które zapewniły zielonogórzanom zwycięstwo 77:74.

Kluczowy fragment spotkania nastąpił tuż po przerwie. Grający bardzo skutecznie dzisiaj Deonta Vaughn mógł rzucać za trzy, ale dostrzegł będącego pod koszem Seida Hajricia, podał mu piłkę, a kapitan zespołu - rozgrywający w trykocie Anwilu Włocławek 200. spotkanie - nie miał problemu ze zdobyciem dwóch punktów. Tablica wyników pokazała wówczas rezultat 52:39 i wydawało się, że włocławianom nic nie zagraża. Niestety, od tego momentu kosz, na który atakowali gospodarze zaczarował się na pięć minut, a w tym czasie goście zdobyli dziewięć oczek. Pięć punktów Vaughna oraz dobitka Arvydasa Eitutaviciusa pozwoliły jeszcze Anwilowi odetchnąć na chwilę, ale Łukasz Koszarek, celną trójką, zmniejszył straty do stanu 59:55 po trzech kwartach.

Pomimo tego, że ekipa przyjezdna była na fali, a Anwil miał wielkie problemy z usystematyzowaniem gry w ataku ze względu na faule (Andrea Crosariol popełnił pięć przewinień w sześć minut i od połowy trzeciej kwarty trener Krunić nie mógł już z niego skorzystać) oraz kontuzje (problemy zdrowotne ponownie wyeliminowały Piotra Pamułę), wydawało się, że włocławianie grają na tyle skutecznie w obronie, by mogli myśleć o zwycięstwie. Niestety, im bliżej końca meczu, tym sił w szeregach miejscowych było coraz mniej, a z każdą trójką w końcówce starcia ze strony Stelmetu - coraz mniej wiary w zwycięstwo. Mimo to, w kluczowym momencie - dokładnie na 11 sekund przed końcem - pojawiła się szansa na doprowadzenie do dogrywki. Przy stanie 74:77, Koszarek nie trafił z dystansu, a piłkę zebrał Greg Surmacz. Szybko oddał ją będącemu w gazie Vaughnowi, ale ten nie zdecydował się na indywidualną akcję tylko dostrzegł niepilnowanego Konrada Wysockiego i momentalnie posłał piłkę do rogu parkietu. Doświadczony zawodnik, zamiast rzucać w pierwsze tempo, podjął jednak próbę wymuszenia przewinienia, na którą Stelmet nie dał się nabrać...

Anwil przegrał po raz siódmy w tym sezonie i cały czas czeka na pierwszą wygraną w Hali Mistrzów. Postęp w grze jest widoczny, ale nie przekłada się to na tabelę. Tabelę, do której nie chcemy zaglądać...

Anwil Włocławek - Stelmet Zielona Góra 74:77 (27:17, 19:19, 13:19, 15:22) 

Anwil: Vaughn 20, Surmacz 19, Simon 14, Hajrić 5, Crosariol 2, Eitutavicius 2, Witliński 2, Jankowski 0

Stelmet: Hosley 15, Zamojski 15, Cel 12, Hrycaniuk 12, Koszarek 8, Burtt 7, Troutman 4, Chanas 2, Johnson 2, Kucharek 0