Jednopunktowe prowadzenie wywalczone przez Anwil w 34 minucie nie wystarczyło, by w końcówce meczu z Asseco Prokomem przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gospodarze zdobyli dziesięć kolejnych punktów i kontrolując przebieg ostatnich akcji wygrali 80:71. 49 punktów dla Asseco zdobyli Ewing z Widenowem.
Jednopunktowe prowadzenie wywalczone przez Anwil w 34 minucie nie wystarczyło, by w końcówce meczu z Asseco Prokomem przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gospodarze zdobyli dziesięć kolejnych punktów i kontrolując przebieg ostatnich akcji wygrali 80:71. 49 punktów dla Asseco zdobyli Ewing z Widenowem.
- Asseco Prokom to zespół zasługujący na Top16 Euroligi, a fakt, że tam się nie znalazł tylko utrudnił naszą sytuację. Gdynianie skupili całą swoją uwagę na polskiej lidze i w meczu takim jak dzisiejszy mogli dać z siebie wszystko – zauważył trener Emir Mutapcić. Gospodarze rzeczywiście zagrali z pełnym zaangażowaniem, ale Anwil również nie odpuszczał. Zaczęło się od lekkiego zaskoczenia, bowiem w wyjściowej piątce włocławian znalazł się DJ Thompson. Amerykanin dobrze penetrował pod kosz, a następnie umiejętnie rozdzielał piłki wśród wysokich. W efekcie po niespełna pięciu minutach na tablicy widniał remis (9:9).
Niestety, siedem kolejnych punktów zdobyli gospodarze i dopiero trójka Nikoli Jovanoviacia poprawiła statystyki Anwilu. Po fragmencie wyrównanej walki końcówka kwarty znów należała do Asseco Prokomu, który zwyciężył ją 22:16. Przewagę dalej powiększał Filip Widenow (7 punktów między 11. a 14. minutą), a Anwil zupełnie nie mógł się wstrzelić zdobywając zaledwie 4 punkty w 5,5 minuty. Na szczęście po okresie niedyspozycji znów skuteczniej zaczęli grać liderzy naszej ofensywy i nie straciliśmy dystansu do gospodarzy.
Drugą odsłonę rzutem za trzy punkty otworzył Nikola Jovanović (42:33), ale po przeciwnej stronie koncertowo grał Daniel Ewing i przewaga gdynian jeszcze wzrosła (48:33). Na szczęście za trzy trafił Łukasz Majewski, wejściem na kosz popisał się Paul Miller, a akcję 2+1 wykończył Nikola Jovanović. W efekcie w 26. minucie włocławianie tracili do rywala już tylko 9 punktów. Wtedy rozpoczął się – niejako o dzień za wcześnie – konkurs rzutów za trzy punkty. Wśród gospodarzy szalał Daniel Ewing (w sumie 5x3), a po stronie Anwilu próbowali mu wtórować DJ Thompson i Nikola Jovanović. Kto wie, może gdyby lepiej dysponowany był Andrzej Pluta efekt tej rywalizacji byłby inny, ale ostatecznie, przed czwartą odsłoną Rottweilery traciły do Asseco Prokomu 8 punktów.
Dobra obrona i zaangażowanie dużych sił w atak pozwoliły włocławianom w krótkim czasie odrobić całe straty. Wreszcie podobać się mogła gra Dardana Berishy, który trafił trzy rzuty za trzy dając Anwilowi prowadzenie 65:66. Wtedy ważne akcje zdołał wykończyć drugi obok Ewinga bohater Asseco Prokomu – Filip Widenow. Bułgar trafił spod kosza oraz z dystansu (czwarty raz w meczu) i było 73:66. – Postawa tych dwóch zawodników była decydująca dla losów spotkania. Trafiali w niezwykle ważnych momentach i dali swojemu zespołowi 49 z 80 punktów – przyznał później trener Emir Mutapcić.
Po tym ciosie Anwil już się nie podniósł. Gospodarze osiągnęli przewagę 75:66 i mimo ambitnych prób Rottweilerów odnieśli kolejne ligowe zwycięstwo. Tymczasem dla Anwilu sobotnia porażka była ósmą w tym sezonie.
Asseco Prokom Gdynia – Anwil Włocławek 80:71 (22:16, 20:14, 19:23, 19:18)
Asseco Prokom: Ewing 29, Widenow 20, Eldrige 11, Varda 6, Wilks 4, Szczotka 3, Łapeta 2, Witka 2, Burrell 2, Hrycaniuk 1, Kosztrzewski 0
Anwil: Jovanović 15, Miller 11, Thompson 9, Berisha 9, Majewski 8, Modrić 4, Pluta 3, Thomas 2, Celej 0, Maciejewski 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI
- Asseco Prokom to zespół zasługujący na Top16 Euroligi, a fakt, że tam się nie znalazł tylko utrudnił naszą sytuację. Gdynianie skupili całą swoją uwagę na polskiej lidze i w meczu takim jak dzisiejszy mogli dać z siebie wszystko – zauważył trener Emir Mutapcić. Gospodarze rzeczywiście zagrali z pełnym zaangażowaniem, ale Anwil również nie odpuszczał. Zaczęło się od lekkiego zaskoczenia, bowiem w wyjściowej piątce włocławian znalazł się DJ Thompson. Amerykanin dobrze penetrował pod kosz, a następnie umiejętnie rozdzielał piłki wśród wysokich. W efekcie po niespełna pięciu minutach na tablicy widniał remis (9:9).
Niestety, siedem kolejnych punktów zdobyli gospodarze i dopiero trójka Nikoli Jovanoviacia poprawiła statystyki Anwilu. Po fragmencie wyrównanej walki końcówka kwarty znów należała do Asseco Prokomu, który zwyciężył ją 22:16. Przewagę dalej powiększał Filip Widenow (7 punktów między 11. a 14. minutą), a Anwil zupełnie nie mógł się wstrzelić zdobywając zaledwie 4 punkty w 5,5 minuty. Na szczęście po okresie niedyspozycji znów skuteczniej zaczęli grać liderzy naszej ofensywy i nie straciliśmy dystansu do gospodarzy.
Drugą odsłonę rzutem za trzy punkty otworzył Nikola Jovanović (42:33), ale po przeciwnej stronie koncertowo grał Daniel Ewing i przewaga gdynian jeszcze wzrosła (48:33). Na szczęście za trzy trafił Łukasz Majewski, wejściem na kosz popisał się Paul Miller, a akcję 2+1 wykończył Nikola Jovanović. W efekcie w 26. minucie włocławianie tracili do rywala już tylko 9 punktów. Wtedy rozpoczął się – niejako o dzień za wcześnie – konkurs rzutów za trzy punkty. Wśród gospodarzy szalał Daniel Ewing (w sumie 5x3), a po stronie Anwilu próbowali mu wtórować DJ Thompson i Nikola Jovanović. Kto wie, może gdyby lepiej dysponowany był Andrzej Pluta efekt tej rywalizacji byłby inny, ale ostatecznie, przed czwartą odsłoną Rottweilery traciły do Asseco Prokomu 8 punktów.
Dobra obrona i zaangażowanie dużych sił w atak pozwoliły włocławianom w krótkim czasie odrobić całe straty. Wreszcie podobać się mogła gra Dardana Berishy, który trafił trzy rzuty za trzy dając Anwilowi prowadzenie 65:66. Wtedy ważne akcje zdołał wykończyć drugi obok Ewinga bohater Asseco Prokomu – Filip Widenow. Bułgar trafił spod kosza oraz z dystansu (czwarty raz w meczu) i było 73:66. – Postawa tych dwóch zawodników była decydująca dla losów spotkania. Trafiali w niezwykle ważnych momentach i dali swojemu zespołowi 49 z 80 punktów – przyznał później trener Emir Mutapcić.
Po tym ciosie Anwil już się nie podniósł. Gospodarze osiągnęli przewagę 75:66 i mimo ambitnych prób Rottweilerów odnieśli kolejne ligowe zwycięstwo. Tymczasem dla Anwilu sobotnia porażka była ósmą w tym sezonie.
Asseco Prokom Gdynia – Anwil Włocławek 80:71 (22:16, 20:14, 19:23, 19:18)
Asseco Prokom: Ewing 29, Widenow 20, Eldrige 11, Varda 6, Wilks 4, Szczotka 3, Łapeta 2, Witka 2, Burrell 2, Hrycaniuk 1, Kosztrzewski 0
Anwil: Jovanović 15, Miller 11, Thompson 9, Berisha 9, Majewski 8, Modrić 4, Pluta 3, Thomas 2, Celej 0, Maciejewski 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI