Wreszcie! Hala Mistrzów odczarowana i zwycięska po raz pierwszy w sezonie! Kły Rottweilerów okazały się ostrzejsze od siekaczy Czarnych Panter i po morderczej walce Anwil Włocławek pokonał Energę Czarnych Słupsk 76:70. Kapitalny mecz rozegrał Andrea Crosariol, który zdobył 20 punktów.
#RottweileryZagryząPantery - takim hashtagiem reklamowaliśmy sobotnie spotkanie z Energą Czarnymi Słupsk na naszym koncie na Twitterze i nie myliliśmy się. W pojedynku dwóch zespołów, których początek sezonu znamionowały problemy i porażki, dzisiaj możemy powiedzieć, że to Anwil Włocławek jest na lepszej i mniej wyboistej drodze. Podczas gdy zespół prowadzony przez Dejana Mijatovicia przegrał swoje trzecie starcie z rzędu, zawodnicy Predraga Krunicia wygrali drugie kolejne spotkanie i po raz pierwszy w tym sezonie ograli rywala w Hali Mistrzów.
- Możemy powiedzieć: "w końcu". Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa. Jest ono dla nas bardzo ważne i gratulując moim zawodnikom za walkę przez cały pojedynek, nie mogę nie wspomnieć o fanach. Wiem, że czekali na tą naszą pierwszą wygraną i w końcu ją mają. I my też ją mamy, także dzięki ich dopingowi - powiedział na konferencji prasowej uśmiechnięty trener Krunić.
W pierwszej połowie Bośniak jednak nie miał tylu powodów do zadowolenia. Rottweilery weszły co prawda nieźle w mecz dzięki kilku skutecznym akcjom Andrei Crosariola, ale szybko oddały inicjatywę słupszczanom, którzy za sprawą bardzo skutecznej gry opartej na zagraniu pick and roll, zbudowali kilka oczek przewagi. Po pierwszej kwarcie było to tylko sześć punktów, ale gdy Kyle Shiloh trafił spod kosza niemalże równo z końcem drugiej kwarty i na tablicy wyników pojawił się rezultat 44:34 dla gości, wówczas do Hali Mistrzów wdarł się niepokój. Koszykarze Energi Czarnych nie tylko rzucali lepiej za dwa (52 procent) i trzy (38) punkty, ale również dominowali w grze o zbiórki (24:16).
Natychmiastowej poprawy wymagała przede wszystkim defensywa i wiedzieli o tym z pewnością każdy z nieco ponad dwóch tysięcy fanów, którzy zasiedli tego wieczora w Hali Mistrzów. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po zmianie stron Rottweilery uczyniły zadość oczekiwaniom kibiców. Trzecią kwartę Anwil wygrał aż 22:12 i wyrównał stan rywalizacji przed ostatnią odsłoną (56:56). Pomimo tego, słupszczanie nie zdeprymowali się i to oni prowadzili jeszcze w 35. minucie pojedynku. Najpierw jednak do remisu (61:61) udaną akcją dwa plus jeden doprowadził Konrad Wysocki, a prowadzenie Rottweilerom dał Andrea Crosariol.
Któż inny, tego wieczora, mógłby to zrobić, jak nie Włoch - wypadałoby zapytać. Do postawy 30-letniego środkowego możnaby mieć wiele zastrzeżeń w poprzednim meczach, ale przeciwko Enerdze Czarnym pokazał całą gamę udanych piwotów i manewrów podkoszowych. Już po pierwszej kwarcie miał na swoim koncie 10 punktów, a ostatecznie zakończył spotkanie z dorobkiem 20 oczek, pięciu zbiórek i trzech bloków, co miało niebagatelny wpływ na losy spotkania - to właśnie Włoch utrzymywał Anwil w trudnych momentach. A w końcówce spotkania dzieła zniszczenia dokończyli: wszędobylski w defensywie Deonta Vaughn oraz zimnokrwisty, w pełni skoncentrowany na linii osobistych (10/10 w końcówce, 13/14 w całym spotkaniu) Chase Simon.
O pierwszej połowie włocławianie z pewnością chcą zapomnieć, ale druga - za nią trzeba zawodnikom przyklasnąć. Odbierając pokaźne prowadzenie, doprowadzając do remisu i wreszcie zadając decydujące ciosy (ugryzienia?), pokazali Czarnym Panterom czym są ostre kły Rottweilerów. A my mogliśmy zmienić nasz hashtag na #RottweileryZagryzłyPantery.
Anwil Włocławek - Energa Czarni Słupsk 76:70 (19:25, 15:19, 22:12, 20:14)
Anwil: Crosariol 20, Simon 18, Wysocki 13, Hajrić 11, Vaughn 8, Eitutavicius 3, Krajniewski 2, Surmacz 1, Raczyński 0
Energa Czarni: Shiloh 19, Franklin 13, Gruszecki 13, Eziukwu 10, Nowakowski 9, Mokros 2, Seweryn 2, Śnieg, Borowski 0, Trajkovski 0