Ukraina nie będzie miło wspominana przez podopiecznych Alesa Pipana. Chodzi oczywiście o porażkę w ULEB Cup z Azovmashem Mariupol. Anwil po meczu chciał szybko wrócić do Polski, by przygotowywać się do prestiżowego pojedynku z Prokomem Trefl Sopot. Aura pokrzyżowała im jednak plany i zatrzymała na lotnisku.
- Wszystko z powodu mgły jaka spowiła lotnisko. Taki stan rzeczy praktycznie uniemożliwia odloty i przyloty samolotów. Dyrekcja lotniska kierując się bezpieczeństwem pasażerów zamknęła ruch powietrzny. W związku z tym, nasza ekipa będzie musiała udać się w około dziesięciogodzinną podróż do Kijowa, skąd dopiero wyleci do Polski. Lądowanie w Warszawie planowane jest w czwartek późnym popołudniem - powiedział Arkadiusz Lewandowski, dyrektor klubu.