Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Rewanż w pełni udany

Sobota, 03 Grudnia 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek udanie zrewanżował się ŁKS Łódź za porażkę z pierwszego meczu sezonu w Atlas Arenie. Koszykarze trenera Emira Mutapcicia od początku zaznaczyli swoją przewagę, której nie oddali do końca, zwyciężając ostatecznie 87:68.

Anwil Włocławek udanie zrewanżował się ŁKS Łódź za porażkę z pierwszego meczu sezonu w Atlas Arenie. Koszykarze trenera Emira Mutapcicia od początku zaznaczyli swoją przewagę, której nie oddali do końca, zwyciężając ostatecznie 87:68.
- Byliśmy faworytem tego spotkania, zasłużenie je wygraliśmy i to jest najważniejsze - mówił po meczu trener Anwilu Włocławek Emir Mutapcić. - Przegraliśmy 68:87, ale mam nadzieję, że kibice się nie nudzili, bo mecz był twardy przez całe 40 minut - tłumaczył z kolei szkoleniowiec ŁKS Łódź - Piotr Zych.

W rzeczywistości jednak Anwil pewne problemy z ŁKS miał tylko w pierwszej kwarcie tego spotkania. Co ciekawe włocławianie wygrali tę część gry 17:15, pomimo tego, że spudłowali wszystkie osiem rzutów za dwa punkty. Łodzianie nie grali jednak skuteczniej, bowiem zdołali trafić tylko pięć z 17 oddanych rzutów z gry.

Niemal równo z początkiem drugiej kwarty i serią punktową 10:0 Anwil ruszył do ataku. Włocławianie drugi mecz z rzędu byli bardzo dobrze dysponowani z dystansu i dość często decydowali się na takie próby. Brylował w tym elemencie rozgrywający ekipy z Włocławka - Krzysztof Szubarga, który w całym spotkaniu rzucił aż 26 punktów, trafiając cztery z pięciu rzutów za trzy, a jego jedyne pudło wynikało z błędu Lawrence'a Kinnarda, który pod presją czasu oddał Szubardze piłkę i ten zmuszony był rzucać z bardzo niewygodnej pozycji.

- Krzysztof Szubarga na pewno pozostanie rozgrywającym, ponieważ warunki fizyczne na pozycję rzucającego zdecydowanie nie te - mówił żartobliwie kreator gry Anwilu. - Często tak się zdarza, że wraz z Łukaszem Majewskim jesteśmy pierwsi na treningu, ostatni z niego wychodzimy i sporo pracujemy nad rzutami z dystansu - dodawał Szubarga.

Włocławianie trafili 56 procent swoich prób za trzy, a pomijając Lawrence'a Kinnarda, który dopiero od kilku dni jest w zespole, Anwil trafił dziewięć z 13 trójek. Wynik ten był zupełnie inny od zdobyczy ŁKS Łódź. Goście mieli w tym elemencie tylko 25 procent skuteczności i mocno odstawali od gospodarzy. - Nasza skuteczność przy otwartych rzutach za trzy punkty szwankowała w tym spotkaniu - zauważał trener Piotr Zych.

Dla wspomnianego wcześniej Kinnarda był to debiut w barwach Anwilu. Amerykanin grał na pozycjach niskiego i silnego skrzydłowego i już w pierwszym meczu pokazał się z bardzo dobrej strony. Zawodnik Anwilu łatwo ogrywał swoich rywali i w swoim stylu trafiał z półdystansu. Zdobył 10 punktów, dokładając do tego także trzy zbiórki, przechwyt i blok.

Oprócz Szubargi bardzo dobry mecz w barwach Anwilu rozegrali Bartłomiej Wołoszyn i 20-letni Kamil Maciejewski. Ten pierwszy zdobył co prawda tylko osiem punktów, ale przydatny był po obu stronach parkietu. Maciejewski z kolei, wobec braku zmiennika dla Krzysztofa Szubargi, pierwszy raz w karierze otrzymał taki kredyt zaufania od szkoleniowca Anwilu i odpłacił się bardzo dobrą grą.

- Bartłomiej Wołoszyn i Kamil Maciejewski rozegrali perfekcyjne spotkanie. Skrzydłowy nie popełniał niemal żadnych błędów, grał bardzo dobrze w obronie i z wyczuciem w ataku. Kamil z kolei to jeszcze młody i niedoświadczony koszykarz, ale również ustrzegł się błędów. Dobrze kierował grą i pozostawił po sobie dobre wrażenie - komentował trener Mutapcić.

- Cieszę się, że trener daje mi szansę gry, a ja staram się prezentować jak najlepiej i odpłacać dobrą grą, aby na dobre zagościć w rotacji Anwilu - powiedział po meczu Kamil Maciejewski.

Anwil pewnie wygrał 87:68. Włocławian czeka teraz dwutygodniowa przerwa, w której do pełni zdrowia powinni dojść Dardan Berisha i Seid Hajrić, a nowi Lawrence Kinnard i Taron Downey zgrać się z drużyną. ŁKS z kolei nadal nie zna przyszłości swoich obcokrajowców. - Jermaine Mallett zagrał dobry mecz, więc być może ktoś się na niego jeszcze skusi - mówił o ewentualnym transferze swojego skrzydłowego trener Zych.


Anwil Włocławek - ŁKS Łódź 87:68 (17:15, 26:14, 21:20, 23:19)


Anwil: Szubarga 26, Edwards 14, Majewski 11, Lewis 11, Kinnard 10, Wołoszyn 8, Allen 4, Maciejewski 2, Sokołowski 1, Rutkowski 0, Glabas 0.

ŁKS: Krajewski 14, Mallett 13, Sulima 10, Szczepaniak 8, Dłuski 6, Holmes 5, Trepka 4, Kenig 4, Kalinowski 3, Bartoszewicz 1, Salamonik 0.


SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI