Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Przerwana seria zwycięstw

Sobota, 12 Marca 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek przegrał w Sopocie z Treflem 60:67. O porażce wicemistrzów Polski zadecydowała słabsza postawa w czwartej kwarcie, w której gospodarze przejęli inicjatywę i dowieźli zwycięstwo do samego końca. Przegrana w Sopocie przerwała serię trzech zwycięstw z rzędu ekipy trenera Emira Mutapcicia.

Anwil Włocławek przegrał w Sopocie z Treflem 60:67. O porażce wicemistrzów Polski zadecydowała słabsza postawa w czwartej kwarcie, w której gospodarze przejęli inicjatywę i dowieźli zwycięstwo do samego końca. Przegrana w Sopocie przerwała serię trzech zwycięstw z rzędu ekipy trenera Emira Mutapcicia.
Mecz rozpoczął się po myśli włocławian. DJ Thompson rzutem zza linii 6,75 otworzył wynik, a na własnej połowie boiska kilkukrotnie udało się ustawić na tyle szczelną obronę, że rywal nie mógł znaleźć drogi do kosza. Sopocianie pierwsze punkty zdobyli dopiero w 2. minucie za sprawą dwóch celnych rzutów wolnych Dragana Ceranicia. Gdy po kilku chwilach wyszli na prowadzenie, DJ Thompson ponownie trafił za trzy i Anwil zaczął mozolnie budować przewagę. Po dwóch rzutach z półdystansu Andrzeja Pluty zrobiło się 10:6. Sopocianie sporadycznie zagrażali Anwilowi doprowadzając jedynie na chwilę do remisu. Pierwsza kwarta padła zatem łupem gości 14:12.

W drugiej odsłonie sopocianie znów odrobili straty, jednak Anwil po raz kolejny potwierdził klasę w obronie. Twarda walka pod własnym koszem owocowała zbiórkami i przechwytami, z których Rottweilery zdobywały kolejne punkty. Najpierw za trzy trafił Dardan Berisha, a później już z półdystansu Seid Hairić. Zrobiło się 21:16 dla Anwilu. Dzięki trafieniu Paula Millera w 18. minucie gry włocławianie prowadzili już 29:23. Drugą kwartę efektownymi punktami zakończył Stipe Modrić. Skrzydłowy wpakował do kosza piłkę odbitą o tablicę przez Dardana Berishę, dając prowadzenie do przerwy 33:25. 

Marzenie o wywiezieniu sześciopunktowej zaliczki z Sopotu stawało się coraz bardziej realne. W drugiej połowie Anwil utrzymał początkowo ośmiopunktowe prowadzenie, które nawet udało się odrobinę powiększyć. Niestety, wtedy nastąpił słabszy fragment w wykonaniu podopiecznych Emira Mutapcicia. W 18. minucie sopocianie po punktach Lorinzy Harringtona potwierdzili, że pozostają w meczu i są w stanie doprowadzić do remisu. Stan ten utrzymywał się tylko przez chwilę, bo Anwil złapał drugi oddech. Jednak równo z syreną kończącą trzecią kwartę Paweł Kikowski zdecydował się na rzut z dystansu. Piłka lecąc zza łuku wylądowała w koszu, a gospodarze objęli minimalne prowadzenie 46:45.

Początek czwartej odsłony napawał jeszcze optymizmem i zwycięstwo włocławian wydawało się jak najbardziej w zasięgu ręki. Anwil na chwilę odzyskał przewagę 49:48, jednak trafienie Dylewicza i punkty Ceranicia wyprowadziły Trefl na trzypunktowe prowadzenie 52:49. Od tej pory rozpoczęło się systematyczne budowanie przewagi gospodarzy i nie przeszkodził im w tym nawet dyskwalifikujący faul Marcina Stefańskiego. Trefl po poprawieniu skuteczności w obronie w 38. minucie wyszedł na prowadzenie 62:56. Na 70. sekund przed końcem meczu Adam Waczyński trafiając za trzy rozwiał jakiekolwiek nadzieje włocławian w zwycięstwo. Ostatecznie, po serii fauli i egzekwowanych rzutach wolnych (14/24 x 1) Trefl Sopot pokonał Anwil Włocławek 67:60.


Trefl Sopot - Anwil Włocławek 67:60 (12:14, 13:19, 21:12, 21:15)


Trefl: Dylewicz 14, Gustas 12, Harrington 9, Waczyński 8, Stefański 7, Kikowski 6, Ceranić 6, Kinnard 3, Ljubotina 2.

Anwil: Miller 15, Jovanović 10, Thompson 9, Pluta 8, Berisha 8, Hajrić 4, Modrić 2, Thomas 2, Diduszko 2, Majewski 0, Morrison 0.

PEŁNE STATYSTYKI