Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

PP: Bój to jest nasz (przed?)ostatni

Wtorek, 16 Lutego 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Po sensacyjnym wyeliminowaniu Asseco Prokomu Gdynia, w finale Pucharu Polski na przeciwnika czeka już AZS Koszalin. Bój o okazałe trofeum i 70 tysięcy złotych chętnie stoczą z nim koszykarze Anwilu Włocławek i PGE Turowa Zgorzelec. Miejsce w finale pozostało tylko jedno i dlatego w najbliższą środę w Zgorzelcu rozegra się o nie prawdziwa batalia.

Po sensacyjnym wyeliminowaniu Asseco Prokomu Gdynia, w finale Pucharu Polski na przeciwnika czeka już AZS Koszalin. Bój o okazałe trofeum i 70 tysięcy złotych chętnie stoczą z nim koszykarze Anwilu Włocławek i PGE Turowa Zgorzelec. Miejsce w finale pozostało tylko jedno i dlatego w najbliższą środę w Zgorzelcu rozegra się o nie prawdziwa batalia.
- Ostrzymy sobie zęby na Puchar. Zwłaszcza, że w finale jest drużyna niebezpieczna, ale potencjalnie słabsza od Asseco Prokomu. Najpierw jednak musimy pokonać PGE Turów, który w tym sezonie przegrał u siebie tylko z gdynianami i Energą Czarnymi  - mówi Kamil Chanas. Polak rozpoczynał sezon w przygranicznej drużynie i doskonale zdaje sobie sprawę z potencjału, jaki w niej tkwi. Środowy mecz z pewnością będzie przypominał bój o życie. Wszak, w tegorocznym Pucharze Polski gramy systemem najsurowszym z możliwych: przegrany – wyeliminowany.

Nie tylko typ rozgrywek wpływa na atrakcyjność pojedynku włocławsko-zgorzeleckiego. Mocny personalnie PGE Turów po przyjściu trenera Andreja Urlepa miał być postrachem wszystkich drużyn w PLK. Słoweniec grzmiał, że czyha na potknięcia Anwilu, żeby zająć jego miejsce na ligowej drabince. Tymczasem, to drużyna Andreja Urlepa zaliczyła kolejne wpadki i teraz ma wiele do udowodnienia sobie i swoim kibicom. Jej reputacja została mocno nadszarpnięta porażkami w PLK i EuroCup, co sprawia, że Puchar Polski jest dla niej ostatnią szansą na odbudowanie psychiczne przed decydującą fazą tegorocznych rozgrywek.

Anwil nie wybiera się jednak do Zgorzelca, by w miejscowej hali odegrać rolę chłopców do bicia. Ambicją naszych koszykarzy jest zwycięstwo, a wiarę w możliwość jego wywalczenia popierają dotychczasowe wyniki. Włocławianie już raz w tym sezonie pokonali PGE Turów i w lidze grają tak pewnie, jak nigdy dotąd. Poza tym, nasi koszykarze wiedzą jak wygrywać w Zgorzelcu. W liczącej 6 lat ekstraklasowej historii Turowa jeszcze nigdy Anwil nie przegrał w hali przy ul. Maratońskiej (bilans 6:0).

- Czeka nas ciężki mecz, ale wierzymy, że go wygramy. PGE Turów to bardzo mocna drużyna, jednak my nie pękamy przed nikim. Mamy mnóstwo atutów koszykarskich i wiarę w siebie. Na parkiecie okaże się, czy to wystarczy – mówi przed meczem świetnie spisujący się ostatnio, Alex Dunn. Nie tylko Amerykanin rwie się do występu w Pucharze Polski. Cały zespół Anwilu jest zdrowy i gotowy, by w środowy wieczór wybiec naprzeciw zielono-czarnym Turom.

Choć koszykarze skupiają się na stronie sportowej pojedynku, to nie sposób pominąć kwestii organizacyjnych tegorocznego Pucharu Polski. PZKosz podniósł rangę tych rozgrywek wyznaczając pokaźną nagrodę finansową dla zwycięzcy (70 tys. zł), a także dla drugiego finalisty (30 tys. zł). Od środowego półfinału koszykarze będą mieli tylko 3 dni wytchnienia do decydującego meczu. Finał odbędzie się bowiem 21 lutego w Warszawie.

Początek meczu PGE Turowa Zgorzelec z Anwilem Włocławek o godz. 18.30.