Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Poznań opanowany przez włocławian

Czwartek, 05 Stycznia 2012, 1:00, Michał Fałkowski

Świetna gra Anwilu w drugiej kwarcie wygranej 29:16 i umiejętne kontrolowanie wyniku w kolejnych odsłonach pozwoliły włocławianom pewnie wygrać w Poznaniu 78:64. Szóstym zawodnikiem rottweilerów byli kibice w niebiesko-biało-zielonych barwach.

Świetna gra Anwilu w drugiej kwarcie wygranej 29:16 i umiejętne kontrolowanie wyniku w kolejnych odsłonach pozwoliły włocławianom pewnie wygrać w Poznaniu 78:64. Szóstym zawodnikiem rottweilerów byli kibice w niebiesko-biało-zielonych barwach.
Tylko początek meczu zapowiadał duże emocje, bo zgodnie z oczekiwaniami, ofensywną rywalizację urządzili sobie Damian Kulig z Corsleyem Edwardsem. Zdobyli 9 z 11 pierwszych punktów, jakie padły w Arenie i zanosiło się, że ich starcie będzie ozdobą meczu. Tak się jednak nie stało, bo później Anwil zdominował grę i amerykański center mógł odpoczywać na ławce rezerwowych.  Jednak w pierwszej kwarcie dzięki dobrej grze „Big Doga” włocławianie szybko zaaklimatyzowali się w poznańskiej hali, dodatkowo czując się tam jak u siebie dzięki gromkiemu „Anwil Włocławek” dobiegającemu z trybun. Niesieni tym dopingiem byli skuteczni w indywidualnych akcjach i po pierwszej kwarcie prowadzili 19:15.

Po dobrym początku drugiej odsłony (trójka Berishy) Anwil nieco zwolnił i przez niemal 3 minuty nie zdobył punktu. Przestój szybkim kontratakiem przerwał Bartłomiej Wołoszyn, a kolejne dobre akcje przeprowadził Dardan Berisha i przewaga rottweilerów wzrosła do 10 punktów (19:29 w 15.min). Gospodarze nie rezygnowali, ale dwie fantastyczne trójki pod rząd (Lawrence Kinnarda i Krzysztofa Szubargi) osłabiły ich zapędy.

Końcówkę drugiej kwarty włocławianie rozwiązali perfekcyjnie, bezlitośnie wykorzystując fakt, że piłka zaczęła „siedzieć w koszu”. – Trójki pod koniec drugiej odsłony uczyniły tak dużą różnicę między zespołami, że później trudno nam było nam zmobilizować się i uwierzyć, że ciągle można odwrócić losy spotkania. Była jeszcze szansa na zakończenie meczu ze stratą mniejszą niż 10 punktów, ale ostatecznie nawet to nam się nie udało – mówił po meczu trener PBG Basketu, Milija Bogicević.

W drugiej połowie Anwil kontrolował wynik. Nasi koszykarze nie tylko skutecznie bronili, ale też dorzucili kilka punktów do budowanej przewagi. Trafiali Corsley Edwards i Łukasz Majewski i w 25. minucie  prowadzony przez nich zespół prowadził najwyżej w meczu, 59:38. Gra układała się doskonale, więc na trybunach włocławscy kibice urządzili sobie prawdziwy festiwal.

Prowadzenie rottweilerów zmalało, gdy PBG Basket umiejętnie postawił strefę w obronie. – Nasza gra przestała się wtedy układać. Próby sforsowania zony kończyły się stratami, których popełniliśmy aż 15, podczas gdy nasza średnia to 10-11 – mówił trener Emir Mutapcić. Szkoleniowiec Anwilu nie dodał jednak, że gospodarze zaliczyli jeszcze więcej strat piłki, bo aż 18. Ich błędy często wynikały z dobrej obrony Anwilu, która wymuszała rozciąganie gry i takie błędy, jak choćby kilkukrotne przekroczenie linii bocznej.

Anwil kontrolował mecz i spokojnie dowiózł zwycięstwo do końca, w czym znacząco pomógł Nick Lewis. Amerykanin nie zraził się silnym ciosem w twarz, otrzymanym od Jakuba Parzeńskiego na inaugurację czwartej kwarty. W decydujących minutach zdobył 7 punktów i powalczył o zbiórki. Wobec spokojnej gry obliczonej na utrzymanie korzystnego rezultatu jeszcze tylko jedno wydarzenie przykuło uwagę kibiców. 4 minuty na boisku otrzymał bowiem 19-letni Michał Sokołowski. W jego imieniu, za grę dziękował po meczu inny młodzian, Kamil Maciejewski: Cieszymy się, że trener daje nam szansę na pokazanie swoich umiejętności i zdobywanie boiskowego doświadczenia. Dziś zrobiliśmy swoje jako drużyna i obiecujemy, że w kolejnych meczach również zagramy z wiarą w zwycięstwa.-

Sokołowski zdobył ostatnie punkty w meczu i Anwil wygrał 78:64. Kolejny mecz włocławian już w niedzielę we Wrocławiu.


PBG Basket Poznań – Anwil Włocławek 64:78 (15:19, 16:29, 11:13, 22:17)


PBG Basket: Micić 21, Kulig 16, Comagić 9, Bartosz 7, Parzeński 6, Nikolić 2, Smorawiński 2, Nowak 1, Martuzalski 0

Anwil: Szubarga 16, Edwards 13, Berisha 12, Lewis 11, Majewski 11, Kinnard 7, Allen 4, Wołoszyn 2, Sokołowski 2, Hajrić 0, Maciejewski 0.

PEŁNE STATYSTYKI