Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Powrót w drugiej połowie! Anwil zagra w Final Four

Środa, 05 Lutego 2014, 7:17, Michał Fałkowski

Z powracającym do składu Paulem Grahamem, Anwil Włocławek powraca do Final Four Intermarche Basket Cup po zeszłorocznej absencji. Rottweilery pokonały Energę Czarnych Słupsk 65:63, a bohaterem meczu został Piotr Pamuła, który trafił w końcówce dwa rzuty wolne.

Defensywa Energi Czarnych Słupsk sprawiła, że w pierwszej połowie Anwil Włocławek zdobył zaledwie 27 punktów. Gospodarze mieli problemy pod koszem, gdzie punktował tylko Seid Hajrić (aczkolwiek robił to sporadycznie) oraz na obwodzie – pierwsza trójka Rottweilerów wpadła dopiero w 12. minucie spotkania. Jej autorem był Danilo Mijatović, notabene, jedyny koszykarz po stronie miejscowych, który w pierwszej połowie przekroczył dwucyfrową barierę (11 oczek). Serb zaczął mecz od trzech pudeł, w tym dwóch z dystansu, lecz w drugiej kwarcie to on wziął na siebie ciężar zdobywania punktów.

To właśnie dzięki jego serii siedmiu oczek Anwil zmniejszył straty do słupszczan do stanu 17:21 na początku drugiej kwarty. Pod koniec pierwszej połowy silny skrzydłowy dorzucił jeszcze cztery punkty i ostatecznie schodził na przerwę ze skutecznością na poziomie 5/9 z gry. Cały zespół gospodarzy wypracował jednak zaledwie 31-procentową efektywność (9/29 z gry) i przegrywał tym samym 27:35.

W ekipie Czarnych Panter trudno było wskazać konkretną postać, która „robiła różnicę”. Oczywiście, większość akcji ofensywnych uzależniona była od kreatywności Rodericka Trice’a, ale punktowo akcenty w ataku rozłożyły się równomiernie: Amerykanin zdobył sześć oczek, tyle samo miał na swoim koncie Marcin Dutkiewicz, a po pięć punktów dodali Garrett Stutz i Jordan Hulls. Na zupełnie innym biegunie znajdowali się natomiast włocławianie, wszak zerowy dorobek po dwóch kwartach mieli: Deividas Dulkys, Paul Graham, Piotr Pamuła i Michał Sokołowski.

Trenerzy i kibice Anwilu mogli zatem mieć nadzieję, że skoro w zespole nie punktowało jeszcze czterech zawodników, a strata wynosi tylko osiem oczek, to oblicze meczu zmieni się diametralnie, gdy któryś  ze wspomnianych zawodników odzyska rytm. I tak też się stało. Najpierw próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności dał Dulkys. Litwin w ciągu czterech minut zdobył osiem z 12 punktów zespołu i po jego trójce tablica wyników pokazała remis 39:39. Od tego momentu obie drużyny grały kosz za kosz, lecz to goście uciekli jako pierwsi – za trzy po raz czwarty w spotkaniu przymierzył Marcin Dutkiewicz i Energa Czarni wyszli na prowadzenie 63:58 w 38. minucie. Wówczas jednak znać o sobie dał Pamuła.

Polski rzucający już w trzeciej kwarcie przymierzył z daleka, a na 90 sekund przed ostatnią syreną zmniejszył straty do dwóch oczek, 61:63. Po chwili zbiórkę pod własnym koszem zanotował Mijatović, a Dulkys dynamicznie zakończył kontrę i był remis (63:63). Piłkę mieli zatem w swoich rękach goście, lecz Marcin Nowakowski nie trafił za trzy. Roderick Trice zdołał jeszcze zebrać w ataku, losy meczu ponownie próbował rozstrzygnąć Nowakowski i znowu nie trafił, a Trice… znowu zebrał! Chwytając piłkę, zdecydował się jednak podać do Josepha Taylora, lecz wówczas przytomnością w obronie wykazał się Pamuła, który wyprzedził rywala i zaliczył przechwyt. Do końca meczu pozostawało zatem dziewięć sekund, gdy Taylor sfaulował Polaka, a ten po chwili pewnie przymierzył dwa rzuty wolne. Anwil prowadził wówczas 65:63, a trener Andrej Urlep poprosił o przerwę. W kluczowej akcji spotkania włocławianie wykorzystali to, że wcześniej nie popełniali przewinień i dwukrotnie przerywali akcje przeciwników, a dobrą obroną uniemożliwili oddanie celnego rzutu Nowakowskiemu. Po raz kolejny, tym razem na wagę zwycięstwa.

Tym samym, Rottweilery awansowały do Final Four Intermarche Basket Cup, czyli turnieju, który odbędzie się we Wrocławiu w najbliższy weekend. Smaczkiem imprezy będzie półfinałowa rywalizacja i zarazem kolejna odsłona „świętej wojny”, wszak Anwil zagra ze Śląskiem. W drugiej parze PGE Turów Zgorzelec zmierzy się ze Stabillem Jezioro Tarnobrzeg.

Anwil Włocławek - Energa Czarni Słupsk 65:63 (10:19, 17:16, 24:16, 14:12)

Anwil:  Dulkys 15, Mijatović 14, Hajrić 13, Katnić 8, Pamuła 7, Sokołowski 3, Witliński 3, Kostrzewski 2, Graham 0

Energa Czarni: Trice 15, Dutkiewicz 12, Stutz 7, Zimmerman 6, Hulls 5, Nowakowski 4, Śnieg 4, Taylor 4, Jarmakowicz 3, Mokros 3

STATYSTYKI Z MECZU