W rozegranym dziś spotkaniu XXIII kolejki Dominet Basket Ligi między Erą Aląskiem Wrocław a Anwilem Włocławek lepsi okazali się gospodarze, którzy pokonali ekipę Andreja Urlepa 80:68 (25:23, 21:12, 17:13, 17:20).
Wszyscy, którzy spodziewali się łatwego i przyjemnego zwycięstwa gości z Kujaw szybko zorientowali się, że byli w błędzie.
Podopieczni Jarosława Zyskowskiego już od pierwszych minut pokazali, jak bardzo zależy im na pokonaniu odwiecznego rywala i na przedłużeniu swoich szans awansu do fazy Play Off.. Ekipa z Wrocławia była przez większość fachowców skazana na pożarcie przez włocławian, tymczasem było wręcz odwrotnie.
Gospodarze niesieni żywiołowym dopingiem swoich kibiców już na początku spotkania objęli prowadzenie, którego nie oddali do końca.
Przyczyn porażki Anwilu można upatrywać w trzech czynnikach - słaba obrona, mizerna skuteczność oraz zdominowanie gry pod tablicami przez wrocławskich podkoszowych (32 zbiórki Aląska, 22 Anwilu).
Kolejnym powodem porażki podopiecznych Andreja Urlepa może być nie kto inny jak… Maciej Zieliński, który zupełnie zaskoczył obronę włocławską. Można śmiało powiedzieć, iż „Zielony” zagrał przeciwko Anwilowi najlepszy mecz w sezonie. Kapitan Aląska zagrał bardzo skutecznie w ataku (3/4 za 1, 3/3 za 2, 2/3 za 3) i z łatwością ogrywał młodszych rywali, co pozwoliło mu zanotować na swym koncie 15 punktów (więcej punktów zdobył tylko przeciwko Noteci Inowrocław). Na pochwałę w ekipie wrocławskiej zasługuje ponadto trio graczy zza oceanu, którzy bardzo dobrze uzupełniali się zarówno w ataku, jak i obronie.
W ekipie Anwilu na wyróżnienie zasługuje kapitan drużyny Robert Witka. Polski skrzydłowy, chyba jako jedyny nie zawiódł trenera Andreja Urlepa notując na swym koncie 18 punktów i 4 zbiórki.
Niestety po raz kolejny słabe zawody rozegrali podstawowi gracze podkoszowi Rottweilerów. Znakomitą formę stracił gdzieś Hajrić, który od kilku spotkań gra bojaliwe. Natomiast Brent Scott był dziś cieniem samego siebie. Amerykanin nie potrafił poradzić sobie z twardo broniącym Kelvinem Fletcherem. Andrej Urlep był w tej sytuacji bezradny, ponieważ niewiele lepiej prezentował się Wiktor Grudziński. Wszyscy trzej gracze podkoszowi Anwilu zanotowali w sumie tylko 2 zbiórki (po jednej Grudziński i Scott)!
Niewykluczone, iż do kolejnego pojedynku Anwilu z Erą Aląsk dojdzie już w Äwierćfinale Mistrzostw Polski. Jeśli tak się stanie, będzie to znakomita okazja by zrewanżować się wrocławianom za porażkę w dzisiejszym meczu.
Mimo przegranej Anwil pozostaje na pozycji wicelidera, ponieważ mecz w Zgorzelcu przegrał rywal włocławian o drugą lokatę – Poplak Awiecie.
Era Aląsk Wrocław : Anwil Włocławek 80:68 (25:23, 21:12, 17:13, 17:20)
Era Aląsk: Kelly 16 (2), Zieliński 15 (2), Johnson 13 (2), Fletcher 12, Tomczyk 12 (2), Korszuk 6, Skibniewski 5 (1), Kapov 1
Anwil: Witka 18 (2), Swanson 12 (2), Ignerski 11 (1), Lisicky 9 (3), E. Scott 6, Sroka 5 (1), B. Scott 5, Grudziński 2.